Miała słabość do niewolnicy Isaury. Woody Allen o Szymborskiej: 'Jej dowcip góruje nad moim'

Przyjaciele mówili o niej, że jest kameralna, dziewiętnastowieczna i nie lubi się zwierzać. Sama twierdziła, że wszystko co powinniśmy o niej wiedzieć, napisała w swoich wierszach. Ale to nieprawda: - Wisława Szymborska jest w stanie uchwycić najbardziej wzruszające momenty i smutek życia. A jednocześnie pozostać optymistką. Ja tego nie potrafię - mówił o niej Woody Allen. Zadeklarowanymi fanami jej poezji byli m.in. Umberto Eco, Vaclav Havel i Jerzy Pilch.

Specjalistka od uciekania mediom

Wisława Szymborska słynęła ze swojej wprost mistrzowskiej umiejętności unikania mediów. Jakiekolwiek wzmianki na swój temat traktowała jako zło konieczne, wystąpień publicznych nie znosiła, wywiadów udzielała niewiele i nie chciała słyszeć o żadnym filmie dokumentalnym na swój temat. Udało się go zrealizować Katarzynie Kolendzie-Zaleskiej. I nagle widzom ukazał się wyjątkowy obraz Szymborskiej - skromnej, inteligentnej, dowcipnej, niezwykle ciepłej osoby.

Dokument "Chwilami życie bywa znośne" aż iskrzył od anegdotek. Dowiedzieliśmy się z niego na przykład, że poetka z jednej strony niezwykle ceniła sobie takie postaci, jak Vaclaw Havel, Woody Allen czy Umberto Eco, z drugiej miała słabość do Andrzeja Gołoty, namiętnie słuchała Elli Fitzglerald, wzruszała się przy serialu "Niewolnicy Isaury" i uwielbiała kupować kiczowate prezenty swoim przyjaciołom. Zatem posłuchajmy, co mieli do powiedzenia znani i lubiani na temat poetki.

Woody Allen: Miała wielki wkład w moje zadowolenie życia

Jestem jej wielkim wielbicielem. Przeczytałem wszystko co napisała i czytam w kółko. Ja jestem uważany za dowcipnego i zabawnego człowieka, ale to jej dowcip góruje nad moim. Jest niezmiernie dowcipną poetką, mądrą. Ma wielki wkład w moje zadowolenie z życia. (...) Wiele jej wierszy miało wpływ na mnie. A ten [Odzież] najbardziej ponieważ jestem hipochondrykiem. Uderzył mnie tak mocno, że czasami budzę się w nocy i myślę o nim i znowu go przeżywam, bo jego treść ma dla mnie ogromne znaczenie.

- fragment wypowiedzi Woody'ego Allena z filmu "Chwilami życie bywa znośne" (2010)

Pietro Marchesani: We włoszech była gwiazdą

Pamiętam jej ostatni wieczór poetycki w Bolonii. Nigdy w życiu czegoś takiego nie widziałem. Blisko tysiąc pięćset osób, w pierwszym rzędzie siedział Umberto Eco, który z nią ciągle żartował. Niezwykła atmosfera skupienia, prawie każdy miał książkę w rękach. Coś jak obrzęd religijny.

Ona nie ma czytelników we Włoszech. Ona ma fanów, wielbicieli.

- Petro Marchesani, włoski polonista i tłumacz dla "Gazety Wyborczej" (2010)

Czesław Miłosz: A nie mówiłem?

Miałem okazję przekonać się parę lat temu, czytając na jakimś wieczorze w Berkeley jej wiersze w angielskich przekładach, że ich intelektualna błyskotliwość kryjąca poważną treść jest przez młodą przeważnie publiczność dobrze rozumiana i oklaskiwana. Muszę jednak tutaj wyznać, co podobało się najbardziej.

Słuchacze płci obojga zaśmiewali się (i ja z nimi) z wiersza "Pochwała siostry": "Moja siostra nie pisze wierszy / I chyba już nie zacznie pisać wierszy". Wtedy zacząłem podejrzewać, że przynajmniej połowa obecnych miała pisanie wierszy na sumieniu, dlatego ich tak to śmieszyło.

- fragment artykułu Czesława Miłosza dla "Tygodnika Powszechnego" (1996)

Jan Gondowicz: Wycałował mnie Turowicz

Gdy Szymborska dostała Nobla, byłem akurat w redakcji "Tygodnika Powszechnego". Mieli tam radio, w którym trzeba było dłubać spinaczem, żeby złapać BBC.

Powinienem się do dziś nie myć, bo wycałował mnie wtedy Turowicz - byłem akurat pod ręką.

- Jan Gondowicz, krytyk, literat i tłumacz dla "GW" (2010)

Jerzy Pilch Jerzy Pilch Fot. Michał Mutor / AG

Jerzy Pilch: Przetrwała tragedię sztokholmską

Zupełnie nie przyszłoby nikomu do głowy, że medal noblowski u Szymborskiej jest na kosztownej etażerce za szkłem w widocznym miejscu.

Gigantyczną pracę włożyła w to, żeby po tragedii sztokholmskiej było tak, jak przed tragedią sztokholmską. Udało jej się zachować własną, jak to się mówi, prywatność.

- Jerzy Pilch w filmie "Chwilami życie bywa znośne" (2010)

Andrzej Gołota Andrzej Gołota Fot. Kuba Atys / AG

Tyszkiewicz do Gołoty: Szymborska jest pana fanką!

Jak to się stała, że swojego czasu Wisława Szymborska, osoba na wszelkie sposoby starała się unikać mediów, nagle stała się bohaterką serwisów plotkarskich? Wszystko przez Beatę Tyszkiewicz i Andrzeja Gołotę, który występował w "Tańcu z gwiazdami". Aktorka w pewnym momencie krzyknęła do byłego boksera: - Szymborska jest pańską fanką!

Michał Rusinek, sekretarz poetki, tak tłumaczył tę fascynację: - Kiedyś po otrzymaniu Nobla przez panią Wisławę znaleźliśmy się w Warszawie w jednej restauracji z Andrzejem Gołotą, który podpisywał tam swoją biografię. Kelnerzy zupełnie nas zlekceważyli, ale jego oblegali. Pani Wisława nawet chciała iść po autograf, ale jej odradziłem z uwagi na surowych ochroniarzy pana Gołoty. (...) Poezja i boks leżą na przeciwległych biegunach, a to, co po przeciwnej stronie - jest fascynujące.

Portret Tadeusza Konwickiego z 2000 r. Portret Tadeusza Konwickiego z 2000 r. Fot. Piotr Wójcik / AG

Tadeusz Konwicki: Nieodwzajemniona miłość

To jest moja miłość nieodwzajemniona. Ona w poezji uosabia to, co kocham. Zaczynam czytać jej wiersze i nagle padam - luz, dystans, poczucie humoru, przenikliwość, inteligencja. Propaguję ją wszędzie, gdzie jestem na świecie, o czym ona nie wie. To jest moja tajemnica, która jest moją przyjemnością. Dodam [Ewa Lipska], jej koleżankę, świetną poetkę i głębokiego bardzo człowieka. Stawiam je obok Różewicza w poezji polskiej. Wszystkich szanuję, czczę, a te trzy osoby uwielbiam.

- Tadeusz Konwicki dla "GW" (1991)

Jan Nowak-Jeziorański: Zawsze zachowywała godność

Nie jestem krytykiem literackim, ale jako Polak serdecznie się z tego Nobla ucieszyłem.

Jako konsument poezji zawsze zaliczałem Szymborską do ścisłej czołówki. Bardzo ją cenię jako człowieka, który zawsze zachowywał godność i niezależność.

- fragment wypowiedzi Jana Nowaka-Jeziorańskiego z okazji przyznania Szymborskiej Nobla

Michał Rusinek: Nie mogłaby żyć bez pisania

Kiedy zastanawiam się, bez czego Pani Wisława nie mogłaby żyć, to myślę, że bez pisania. To nie jest zawód, tylko pewnego rodzaju powołanie, przymus wewnętrzny. Od dłuższego czasu wszyscy czekamy na jej nowe wiersze, a ona, zapytana o nie, mówi: "Mam cztery. Trzy zaczęte, a nie skończone. Jeden skończony, ale nie zaczęty".

- fragment artykułu Michała Rusinka dla "Gali" (2010)