Zgwałcił i zjadł swoją dziewczynę, po czym został celebrytą. Kontrowersyjny dokument z 55. NYFF

"Caniba" to kontrowersyjny dokument prezentowany w ramach tegorocznego New York Film Festival. Opowiada o człowieku, który "zjadł z miłości".

Dziś jest stary, zniedołężniały, całkiem niegroźny. Ale kiedyś zabił, zgwałcił, a potem... zjadł swoją ofiarę. Czy ten film to portret wyuzdanego zwyrodnialca czy podróż do granic człowieczeństwa?

Pokazywany w ramach 55. New York Film Festival dokument "Caniba", którego autorami są Lucien Castaing-Taylor i Verena Paravel, to jeden z najbardziej kontrowersyjnych filmów ostatnich lat. To obraz, wywołujący wielkie emocje, stawiający trudne pytania i podważający pewniki, które miało się w głowie przed projekcją.

Zjeść kogoś z miłości

Issei Sagawa, młody japoński student, wylądował w Paryżu na początku lat 80-tych. Jego kariera na Sorbonie skończyła się w dramatycznych okolicznościach: w 1981 roku został zatrzymany przez policję. Oskarżenie było bardzo silne, a dowody - niepodważalne: Sagawa zamordował swoją niedoszłą dziewczynę, holenderską studentkę Renee Hartevelt, a następnie zjadł fragmenty jej ciała. Policyjny raport zawierał wstrząsające szczegóły o kawałkach zwłok schowanych do lodówki i przygotowanych do zjedzenia później.

Interview with a Cannibal Part 2Interview with a Cannibal Part 2 fot. Vice Japan, kadr Youtube

Bogaty ojciec Sagawy zapłacił za najlepszych obrońców, dzięki czemu kanibal został uznany za chorego psychicznie i nigdy nie trafił do więzienia: po kilku latach w areszcie i zagładzie zamkniętym, wrócił spokojnie do Japonii.

Tutaj, mimo kontrowersji wokół swojej osoby, a w jakimś sensie właśnie dzięki nim, rozpoczął nowe życie. Zarabiał na sławie związanej ze swoją zbrodnią: udzielał wywiadów, pojawiał się w telewizji, występował w filmach, pisał książki. Po ponad dekadzie opinia publiczna odwróciła się od niego, zamieszkał ze swoim bratem, a dziś żyje w biedzie i zapomnieniu, coraz bardziej zniedołężniały fizycznie.

Twarzą w twarz z mordercą

W tym miejscu zaczyna się najnowszy - nie pierwszy już - film dokumentalny o Sagawie. Filmowcy wkraczają do jego domu i obserwują jego dzisiejsze życie i niejasną relację z bratem. Wybrali bardzo niecodzienną i znamienną formę wizualną do opowiedzenia tej historii: wszystkie ujęcia nakręcili w bardzo dużych zbliżeniach. Twarze braci wypełniają cały ekran. Czasem ginie ostrość, ale ani przez moment widz nie przestaje mieć wrażenia niemal fizycznego kontaktu z bohaterami filmu.

Taka intymność jest w tym przypadku kłopotliwa i krępująca, zwłaszcza kiedy Sagawa bez cienia wyrzutów sumienia opowiada o swojej zbrodni, uzasadniając ją na płaszczyźnie moralnej i emocjonalnej. Trudne do oglądania mogą być też materiały, które bracia udostępnili filmowcom: komiks, w którym Sagawa udokumentował swoją zbrodnię czy filmy video, na których rejestrował swoje praktyki masochistyczne i seksualne. Szczególne, dwuznaczne wrażenie robią też te sceny, na których bohater je, gryzie, przełyka.

Interview with a Cannibal Part 2Interview with a Cannibal Part 2 fot. Vice Japan, kadr Youtube

- Początkowo mieliśmy kręcić w Japonii film o czymś zupełnie innym - opowiadała Paravel na spotkaniu z widzami. - Ale kiedy dowiedzieliśmy się, że Sagawa wciąż żyje i chętnie opowiada swoją historię, nie mogliśmy nie wykorzystać okazji, żeby stanąć przed nim z kamerą.

- Fascynowało nas to, że mieliśmy szansę pokazać kanibalizm z zupełnie innej strony niż zwykle - dodał Castaing-Taylor. - Jest mnóstwo literatury traktującej to zjawisko przez pryzmat antropologii, religii, filozofii. A my mogliśmy odrzeć je z tych wszystkich intelektualnych osłon i pokazać człowieka, który po prostu miał nieprzepartą ochotę zjeść innego człowieka. To było fascynujące i straszne jednocześnie.

 

Filmowcy zgodnie podkreślali, że w żaden sposób nie chcieli usprawiedliwić zbrodni, ale zaprezentować głęboko skrywany problem społeczny.

- Wiedzieliśmy, że nasz bohater zamordował, zgwałcił, zjadł - zwierzała się Paravel. - Ale jednocześnie w naszym filmie, siłą rzeczy, nie jest demonicznym potworem, ale starym, schorowanym człowiekiem, który budzi raczej współczucie, niż przerażenie. To był dla nas, a pewnie tym bardziej dla widza, spory problem etyczny.

55. New York Film Festival potrwa do 15 października.

A to wywiad z samym Sagawą sprzed kilku lat:

 
Więcej o:
Komentarze (21)
Zgwałcił i zjadł swoją dziewczynę, po czym został celebrytą. Kontrowersyjny dokument z 55. NYFF
Zaloguj się
  • hejter-skejter

    0

    Rolling Stones - "Too Much Blood".

  • ubudubu4

    Oceniono 1 raz 1

    Jaki on nowoczesny i bezpruderyjny......prawdziwy oryginał ........
    W wielkim świecie to są rozrywki...he..he

  • kozieradka2012

    Oceniono 1 raz 1

    "To obraz stawiający trudne pytania i podważający pewniki, które miało się w głowie przed projekcją". "Czy to portret wyuzdanego zwyrodnialca?"

    No nie, skądże!

  • jangur

    Oceniono 13 razy 3

    "młody japoński student" ??? Od kiedy to student jest młody w wieku 32 lat ?

  • najgorszy.sort.polakow

    Oceniono 13 razy 9

    Autorzy tego „dzieła” się mylą. Widz nie ma problemu etycznego, oglądając dokument o starcu, który jest kanibalem. Nie wiem, doprawdy, na czym miałby taki problem polegać.

  • men_53

    Oceniono 15 razy 15

    Współczucie dla bydlaka bo stary?
    Kogoś porąbało. Choć prawda, ze starości doczekać nie powinien.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX