Kłopoty w szkole, pierwszy seks i kłótnie z rodzicami. Tak Greta Gerwig opowiada o dorastaniu

Na tegorocznym New York Film Festival zaprezentowano nietypowy film Grety Gerwig. "Ladybird" to przewrotna opowieść o dojrzewaniu, wrażliwości i wierze.

Kłopoty w szkole, kłótnie z rodzicami, pierwszy seks i chęć ucieczki z domu do samodzielnego życia - w kinie można to było zobaczyć już setki razy. Ale Greta Gerwig pokazuje to w zupełnie inny sposób.

Kariera Grety Gerwig jest wielkim marzeniem każdego, kto wiąże swoją przyszłość z przemysłem filmowym, a w pewnym sensie ucieleśnieniem stereotypowego "amerykańskiego snu": od pucybuta do milionera.

Od mumble core’a do hollywoodzkich salonów

Pucybutem była kilkanaście lat temu, kiedy zaczęła występować w filmach swoich znajomych. Były to małe, niezależne produkcje, kręcone za darmo w prywatnych mieszkaniach i na ulicy, z improwizowanymi dialogami i scenariuszami opartymi wprost na własnych doświadczeniach aktorów i realizatorów. Z tego nurtu, zwanego mumble core, wywodzi się zresztą sporo prominentnych postaci dzisiejszego amerykańskiego kina, na czele z braćmi Duplassami.

Potem Gerwig awansowała do nieco wyższej ligi - zaczęła się coraz częściej pojawiać w „większych” filmach indie - do najważniejszych należą z pewnością te, w których obsadził ją Noah Baumbach, jak np.: „Greenberg” czy „Frances Ha”. Wraz z tym reżyserem weszła na hollywoodzkie salony, zachowując jednak swój alternatywny sznyt: dziś grywa w rak dużych produkcjach jak np. „Jackie” czy „20th Century Women”.

Great Gerwig w Great Gerwig w "Mistress America" materiały prasowe

Nic więc dziwnego, że spróbowała swoich sił jako reżyser. Tak naprawdę: nie po raz pierwszy - dekadę temu reżyserowała wraz z Joe Swanbergiem, jedną z najważniejszych postaci nurtu mumble core, film „Nights And Weekends”. Ale tym razem debiutuje reżyserując zdecydowanie większy projekt. Na New York Film Festivalu zaprezentowała film „Lady Bird”. Jest nie tylko reżyserką, ale i autorką znakomitego: przenikliwego, błyskotliwego i inteligentnie zabawnego scenariusza tego filmu.

Trener futbolu na kółku teatralnym

Już od jego pierwszej sceny Gerwig pokazuje, że jest wierna swoim korzeniom: to typowa dla mumble core’owego kina długa sekwencja rozmowy, która przechodzi różne fazy: zaczyna się od mocnego emocjonalnego połączenia, żeby skończyć się pełną furii kłótnią.

Potem Gerwig wchodzi na teren doskonale rozpoznany przez amerykańskie kino: „Ladybird” to opowieść o dojrzewaniu, ze wszystkimi jego życiowymi i filmowymi atrybutami: są więc problemy z własną tożsamością, piękne i trudne przyjaźnie, pierwszy seks i zmagania ze szkołą.

Lady Bird | Official TrailerLady Bird | Official Trailer fot. A24, kadr Youtube

Ale Gerwig podchodzi do tych ogranych schematów w bardzo świeży, oryginalny, a przede wszystkim - przewrotny sposób: jeśli szkoła, to katolicka, żeby jeszcze bardziej podkreślić jej opresyjny charakter. Jeśli pojawia się bal na zakończenie szkoły, nie jest tłem wielkiej miłości, ale żałosnego, pozbawionego klasy i godności rozstania. Jeśli bohaterka dołącza do szkolnego kółka dramatycznego, okazuje się, że prowadzi je trener futbolu na zastępstwie.

Wiele planów skromnego filmu

Reżyserka nie poprzestaje jednak tylko na pokazaniu kluczowych lat z życia swojej bohaterki. W swoim pozornie skromnym filmie udało jej się umieścić mnóstwo innych, niekoniecznie oczywistych tematów.

Chodzi m.in. o pokazanie procesu dorastania i opuszczania domu nie tylko z punktu widzenia głównej bohaterki, ale także z perspektywy innych członków rodziny, a zwłaszcza matki, wyraźnie nie radzącej sobie ze zbliżającym się rozstaniem.

Lady Bird | Official TrailerLady Bird | Official Trailer fot. A24, kadr Youtube

Chodzi o ciekawą refleksję na temat wielowymiarowej obecności religii w życiu współczesnych młodych Amerykanów: bohaterka z jednej strony neguje i odrzuca reguły, które się z nią wiążą, z drugiej - w trudnym momencie, kiedy potrzebuje wsparcia i poczucia przynależności, kieruje swoje kroki właśnie do kościoła.

Chodzi także o coś, czego w kinie amerykańskim nie ma zbyt wiele, albo wręcz można tego ze świecą szukać: wrażliwość na tematykę społeczną i ciekawe obserwacje dotyczące podziałów klasowych w USA. Reżyserka przyznała, że jeśli chodzi o tę sferę filmu, bardzo mocno inspirowała się brytyjskim kinem społecznym, a zwłaszcza filmami Mike’a Leigh. Momentami widać to w „Lady Bird” bardzo mocno, ale widać też, że Gerwig bardzo twórczo podeszła do tego źródła inspiracji.

Reżyserka-samouk pokazuje ukochane miasto

Chodzi też wreszcie o jeszcze jedną rzecz - zachwycający obraz miasta, w którym dzieje się akcja, które jest zarazem rodzinnym miastem reżyserki.

- To mój list miłosny do Sacramento - potwierdziła Gerwig na spotkaniu z widzami. - Uznałam, że moją sympatię do tego miasta będzie łatwiej pokazać z perspektywy kogoś, kto z niego wyjeżdża i dopiero wtedy uświadamia sobie, jak bardzo je kocha.

We fragmentach filmu, w których kalifornijskie Sacramento gra najważniejszą rolę, Gerwig staje się w zasadzie dla tego miasta tym, kim dla Nowego Jorku jest Woody Allen.

Lady Bird | Official TrailerLady Bird | Official Trailer fot. A24, kadr Youtube

- Bardzo ważne miejsce w procesie powstawania tego filmu miała Saoirse Ronan - opowiadała Gerwig na spotkaniu z widzami. - I nie chodzi tylko o to, że zagrała główną rolę. Spotkałyśmy się na jednym z festiwali, pokazałam jej wstępny projekt scenariusza, a ona od razu się w nim zakochała. Zaczęłyśmy pracować razem, ona napisała wszystkie kwestie swojej postaci, a ja napisałam całą resztę dialogów. Myślę, że to był najlepszy sposób, żeby stworzyć bohaterów tego filmu.

Od zawsze chciałam reżyserować. Od dziesięciu lat pracowałam przy filmie, wykonując najróżniejsze zadania: od pisania scenariusza, aż do dobierania kostiumów, a nawet nakładania pudru na twarze aktorów. Nie studiowałam reżyserii, była to więc moja droga zdobywania wiedzy o tym, co trzeba robić na planie. To wszystko bardzo mi się przydało przy pracy nad "Lady Bird" - wyznała Greta Gerwig.

Więcej o:
Komentarze (1)
Kłopoty w szkole, pierwszy seks i kłótnie z rodzicami. Tak Greta Gerwig opowiada o dorastaniu
Zaloguj się
  • Arnold Buzdygan

    Oceniono 1 raz 1

    "filmach indie" !?!?!
    Nie za to płacę żebyście mi pisali w jakimś dziwacznym slangu.
    Naucz się, że po polsku pisze się "filmy niezależne".

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX