Bogdan Kalinowski nie żyje. Najsłynniejszy poznański kinoman odszedł w wieku 78 lat

11.11.2017 14:24
14.02.2006 POZNAN PLAZA CINEMA CITY POZNAŃSKI KINOMAN BOGDAN KALINOWSKI

14.02.2006 POZNAN PLAZA CINEMA CITY POZNAŃSKI KINOMAN BOGDAN KALINOWSKI (FOT. KAROLINA SIKORSKA / AGENCJA GAZETA)

Jeszcze niedawno można było spotkać Bogdana i Marię Kalinowskich na poznańskiej przedpremierze filmu "Biegacze". Wczoraj Kino Malta poinformowało o śmierci pana Bogdana - najsłynniejszego poznańskiego kinomana.

Być z Poznania i nie znać państwa Kalinowskich mógł tylko ktoś, kto nie bywał nigdy w kinie. Ale tak naprawdę znała ich cała Polska. Kalinowscy jeździli na każdy festiwal filmowy, siadali z zeszycikami w dłoniach i notowali każdy film, jaki obejrzeli. A widzieli ich wspólnie tysiące - w 2017 roku ta liczba zapewne przekroczyła 16 tysięcy.

Wszystko zaczęło się w kwietniu 1973 roku, kiedy razem z Marią pan Bogdan wybrał się na seans "Króla, Damy, Waleta" Skolimowskiego. Od tego czasu w każdym roku oglądali nawet po 400-500 filmów. Pasją do kina pana Bogdana zaraziła jego żona, Maria.

Kiedy świat polskiego filmu "odkrył" Kalinowskich, nakręcono o nich filmy dokumentalne ("Jeden dzień bliżej kina" i "Rekord absolutny"). Oba powstały na przełomie 2000 roku, kiedy liczba obejrzanych filmów oscylowała naokoło "zaledwie" 6-8 tys. produkcji. Para była honorowymi gośćmi większości festiwali filmowych w Polsce - dla organizatorów zaszczytem było, jeśli mogli ich gościć w pierwszym rzędzie kina.

Nie było dla nich filmów dobrych i złych - każdy film oglądali z równym zainteresowaniem i pasją. Podczas festiwali filmowych przychodzili razem zawsze na pierwsze seanse i zostawali na sali aż do końca dnia. Pomiędzy seansami wymieniali się uwagami, niekiedy grywali w szachy, które pan Bogdan nosił ze sobą w plecaku. Ich charakterystyczne postaci (on wysoki, ona niziutka, oboje w okularach) znał chyba każdy, kto kiedykolwiek był na jakimkolwiek festiwalu filmowym w Polsce.

Bogdan Kalinowski, urodzony w 1939 roku, tak jak żona był z zawodu bibliotekarzem. Zresztą właśnie w czasie kursów dla bibliotekarzy się poznali. Od pierwszego seansu w kinie Wilda byli nierozłączni. Razem prowadzili spisy obejrzanych filmów, które później przetwarzali na obszerne zestawienia i analizy. Telewizji nie uznawali. Do wszystkich kin mieli po tylu latach bezpłatny wstęp.

Pan Bogdan Kalinowski zmarł w czwartek wieczorem.

Zobacz także
Komentarze (33)
Bogdan Kalinowski nie żyje. Najsłynniejszy poznański kinoman odszedł w wieku 78 lat
Zaloguj się
  • Harald Wessling

    Oceniono 33 razy 29

    Piękne długie życie. Pod koniec może trudniejsze, bo się debilnych reklam naoglądali ... Ja do ich rekordu nawet się nie zbliżę. Z powodu tego gówna przed seansami w ogóle przestałem chodzić do kina. Przez te posrane, maniackie maniery kino ma się ku końcowi, tak zresztą jak i telewizja, sport, święta ... nikt normalny tego nie strawi. Zostają książki, ale te gnoje pewnie w krotce znajdą sposób, by nawpie...ć reklam i do książek. :(

  • pamejudd

    Oceniono 15 razy 15

    To bardzo smutne...

  • Adam Nowak

    Oceniono 13 razy 11

    Wspaniały człowiek. Oto dowód na to, że nie żyjemy po to, żeby produkować guano.

  • amirez

    Oceniono 11 razy 11

    [']

  • mardaani.74

    Oceniono 7 razy 7

    Nie umiem znaleźć słów, co za smutna wiadomość. Szczere wyrazy współczucia dla Pani Marii.

  • deusirae

    Oceniono 6 razy 6

    :(

  • wojtekbajer

    Oceniono 5 razy 5

    Jako kinoman starej daty, choć młodszy od państwa Kalinowskich nigdy nie zapomnę dreszczu, jaki przebiegał mi po plecach, gdy rozchylała się kurtyna w kinie podczas warszawskich konfrontacji za czasów komuny. Kino to była świątynia sztuki bez wiader popcornu.

  • A. Blacksmith

    Oceniono 5 razy 5

    Poznań poniósł stratę niepowetowaną. Z panoramy miasta znikła nietuzinkowa postać. Pani Maria jest z nami , ale czy tej znamienitej parze miasto nie mogłoby ufundować jakiegoś sympatycznego pomniczka? Coś jak Stary Marych czy Krystyna Fellman ?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX