"Daddy Cool": Francuzi kolejny raz udowadniają, że są świetni w komedii

"Daddy Cool" do kolejny przykład na to, że francuskie komedie są świeże i cieszą. Premiera już 23 marca.

23 marca na ekranach polskich kin zawita francuska komedia "Daddy Cool". A że jest to komedia romantyczna, właściwie od samego początku wiadomo, jak się skończy. Nie przeszkadza to jednak widzowi - "Daddy Cool" jest lekkie, łatwe i przyjemne, ma francuski szyk i tempo. Jeśli lubicie film o strukturze "muszą ze sobą zerwać, żeby doświadczyć, jak bardzo się jednak kochają", to "Daddy Cool" zdecydowanie się wam spodoba.

W rolach głównych filmu Maxime Govare zobaczymy Vincenta Elbaza (Adrien) i Laurence Arné (Maude), których kojarzyć możecie z innych francuskich produkcji, raczej rzadko pokazywanych w Polsce. Elbaz i Arné grają małżeństwo z dość długim stażem, które utyka gdzieś pomiędzy młodością a dorosłością.

Kiedy grana przez Arné Maude chce pójść krok dalej i ustatkować się, Adrien (Elbaz) jej tego nie ułatwia. Choć ma 40 lat, w swojej głowie wciąż ma najwyżej 25 i zdecydowanie nie planuje tego zmieniać. Nawet decyzja Maude o rozwodzie nie zmienia jego podejścia do świata - uważa, że to "chwilowy kryzys". A kiedy chwila przeradza się w naprawdę długą chwilę, postanawia działać. We wciąż wspólnym mieszkaniu (jej udziały - 92 proc., jego udziały - 8 proc.) zakłada domowy żłobek i zalicza przyspieszony kurs dorastania. Zresztą, jak się szybko okazuje, nie tylko on.

Choć to komedia romantyczna, dość sporo pokazuje prawdy o współczesnej Francji i o wyjątkowym "francuskim wychowywaniu dzieci". Sam romans głównych bohaterów, ukryty przez 3/4 filmu, nie jest tu wcale najważniejszy. Każdy - i singiel, i para, i młody rodzic, i ten starszy - znajdzie tu coś dla siebie.

 

"Daddy Cool", reż. Maxime Govare, scen. Maxime Govare, Noémie Saglio. W rolach głównych: Vincent Elbaz, Laurence Arné, Jean-François Cayrey, Grégory Fitoussi. Premiera: 23 marca

Więcej o: