"1983": Traszka i ogórek, czyli jak wyglądałby PRL, gdyby dotrwał do XXI wieku

Polonezy, Żuki i "ogórki" na ulicach, proto-smartfony w rękach młodych ludzi. W najnowszym polskim serialu, "1983", autorzy pokazują alternatywną historię Polski, w której PRL trwa jeszcze długo po 1989 roku.

Lada moment dostępny już będzie kolejny z rodzimych seriali z kategorii premium, "1983" wspólne dzieło czterech reżyserek różnych pokoleń: Agnieszki Holland, Kasi Adamik, Agnieszki Smoczyńskiej i Olgi Chajdas, napisane przez mieszkającego w Polsce od lat amerykańskiego scenarzystę, Joshuę Longa, oryginalna produkcja Netflixa.  

To alternatywna historia Polski, w której nie doszło do przemian 1989 roku i kraj nadal jest w rękach partii komunistycznej. Akcja filmu dzieje się w 2003 roku z retrospekcjami rozgrywającymi się dwie dekady wcześniej, czyli w tytułowym 1983 roku. Taki pomysł daje autorom możliwość niezwykłej zabawy z imaginacją: próby wyobrażenia sobie, jak wyglądałby i funkcjonował PRL, gdyby przetrwał do XXI wieku.

 Polonezy i mundury

Już pierwsze sceny filmu sugerują, w którą stronę poszły koncepcje autorów świetnego scenariusza i równie imponującej warstwy wizualnej filmu. Pokazują widzowi zaskakujący i dający do myślenia koktajl współczesności i dawnych czasów. Widać to już na poziomie architektury i urbanistyki alternatywnej Warszawy, w której dzieje się większość akcji. Nowoczesne, mocno oszklone budynki sąsiadują tam z rozwiązaniami charakterystycznymi dla PRL-u: ponurymi gmaszyskami z szarego betonu. Ważnym miejscem Warszawy jest Mały Sajgon, nieco mroczna dzielnica azjatycka, a przede wszystkim - wietnamska, która w serialu mocno przypomina Chinatown znane z klasycznego filmu "Blade Runner". 

Po nowoczesnych arteriach miasta mkną relikty komunistycznej przeszłości: Polonezy i małe fiaty. W scenie bardzo typowej dla tego typu filmów - dramatów sensacyjnych z politycznym tłem - czyli przejazdu funkcjonariuszy tajnych służb rządowymi vanami, są nimi nieco unowocześnione Żuki. Handlarz bronią przywozi towar swoim kupcom mocno sfatygowaną Nysą, a szeregowi funkcjonariusze służby bezpieczeństwa przewożeni są do pracy klasycznym autobusem, popularnie zwanym „ogórkiem”.  

Podobnie jak w przypadku motoryzacji przeszłość z przyszłością łączy się w dziedzinie odzieży bohaterów. Klasyczne PRL-owskie jesionki spotykają się na ekranie z nowocześniejszymi, "zachodnimi" garniturami. Najbardziej wyraziste są mundury najróżniejszych formacji funkcjonujących w tym późnokomunistycznym państwie - wyróżniają się zwłaszcza dowództwo armii, paradujące w uniformach nawiązujących do czasów II Rzeczpospolitej i Służba Bezpieczeństwa, której najwyżsi dowódcy noszą czarne mundury, mocno nawiązujące do estetyki państw faszystowskich.

Internet w służbie totalitaryzmu

W ciekawy sposób autorzy filmu odpowiadają na pytanie, jak PRL wykorzystywałby najnowsze technologie. Świat serialu to więc miejsce, w którym komunistyczne myślenie spotyka się z postępującą coraz szybciej komputeryzacją rzeczywistości. I okazuje się - co nie jest specjalną niespodzianką dla nikogo, kto śledzi powiązania technologii i władzy - że nowoczesne techniki znakomicie służą potrzebom autorytarnych instytucji.

Co najmniej kilka scen w serialu pokazuje, jak urzędnicy różnych instytucji identyfikują bohaterów za pomocą ich dowodów. Wystarczy przejechać przez czytnik, żeby na ekranie komputera pokazał się cały zestaw informacji, pieczołowicie zbieranych i korelowanych przez najróżniejsze totalitarne instytucje. Bibliotekarka od razu wie, do jakich zasobów obywatel nie ma dostępu, a urzędnik służb wewnętrznych z miejsca dowiaduje się, że stoi przed nim ktoś potencjalnie niebezpieczny dla państwa. Przed władzą zaopatrzoną w tego typu nowoczesne narzędzia nic się nie ukryje, a serialowa państwowa firma zajmująca się technologiami komputerowymi, jest nie tyle podmiotem gospodarczym, ale raczej ważnym strategicznym elementem aparatu politycznego. 

Same komputery też są w serialu trochę inne niż te, które były dostępne w Polsce w 2003 roku. Zgodne z duchem komunistycznego państwa scenariuszowe założenie, że technologia w bloku komunistycznym rozwijała się bez kontaktów z Zachodem, przynosi rezultaty w postaci mało nowoczesnych systemów operacyjnych, a nawet monitorów w bardzo nietypowym kształcie.

 Traszka - najważniejszy wynalazek PRL-u

Jest jednak w świecie tego serialu pomysł, który przekracza tę - wyraźnie co najmniej lekko zacofaną - technologię. Pomysł niezwykle oryginalny, łączący potrzeby inwigilacji, na której opiera się komunistyczny aparat państwowy ze znaną ze współczesnego świata potrzebą komunikacji, charakterystyczną zwłaszcza dla młodszego pokolenia.

To, swoją drogą, na głębszym poziomie interpretacji serialowego świata, ciekawy wątek pokazujący jak bliskie są w niektórych aspektach potrzeby komunistycznej władzy, inwigilującej społeczeństwo z powodów politycznych i kapitalistycznych koncernów, które równie mocno potrzebują informacji o ludziach, głównie z powodów komercyjnych.

Wynalazkiem, który pojawia się w serialowym świecie jest urządzenie zwane Traszką. Choć autorzy nie wyjaśniają dokładnie, czym ono jest, można się domyślić, że to coś na kształt współczesnych smartfonów. Młodzi ludzie przekazują sobie za jego pomocą wiadomości, ale jednocześnie, nieświadomie, poddają się nieustającej inwigilacji ze strony państwa - setki jego urzędników nieustająco czyta wszystkie przesyłane za pomocą Traszek komunikaty, zwracając uwagę na wszelkie słowa kluczowe, sugerujące działalność antypaństwową. To też mocno dające do myślenia nawiązanie do realnej współczesności, w której dokładnie tak samo działają działy kontroli treści najważniejszych serwisów społecznościowych.

W serialu funkcjonowanie Traszek mają jeszcze jeden wymiar - z rozmów między bohaterami związanymi z ministerstwem gospodarki wynika, że na potrzeby tego urządzenia polscy inżynierowie opracowali technologię ekranów dotykowych i zaczynają prowadzić rozmowy z amerykańskimi firmami, które są nią bardzo zainteresowane. To bardzo zabawna gra autorów serialu z prawdziwą historią technologii - ekrany dotykowe pojawiły się właśnie mniej więcej w połowie pierwszej dekady obecnego wieku, a pierwsze naprawdę popularne urządzenie wykorzystujące ten pomysł, iPod Touch, swego rodzaju prototyp późniejszego o kilka lat iPhone’a, trafiło na rynek w 2007 roku.

Więcej o:
Komentarze (31)
"1983": Traszka i ogórek, czyli jak wyglądałby PRL, gdyby dotrwał do XXI wieku
Zaloguj się
  • skandy5

    Oceniono 26 razy 22

    Dobry pomysł, ale obecnie realizuje się powrót do PRL+ bez partii komunistycznej.

    Mamy I sekretarza a premier jest na drugim planie, Duda - Rada Państwa właściwe mógłby nie istnieć. W przyszłości opozycja koncesjonowana i sparaliżowana karami i nie udzielaniem głosu - zlikwidowana debata publiczna. Propaganda i cenzura. Polityka historyczna wymazująca prawdziwych bohaterów i lansująca i stawiająca pomniki jakimś kreaturom. Nie ma bokserów rozwalających spotkania opozycji - są watahy hejterów rozbijających fora dyskusyjne.

    To się teraz JUZ dzieje!

  • justas32

    Oceniono 25 razy 21

    Przecież "powrót do komuny" właśnie następuje - tyle że powoli, więc na ulicach jeszcze go nie widać ...

  • cozabadziew

    Oceniono 13 razy 11

    Co znaczy jak by wyglądał PRL gdyby dotrwał do XXI wieku? Jeszcze jedna kadencja Pisu i wszyscy dokładnie zobaczą jak...

  • lubiedobrze

    Oceniono 6 razy 4

    W 2003roku w PRLpis powinno już było jeździć po drogach milion samochodów elektrycznych! Niestety Pierwszego Sekretarza M.M. odsunięto od władzy 2 lata wcześniej w związku z próba przejęcia Państwowych Zakładów Przemysłu Kiełbasianego.
    Jednocześnie wielka afera w WAT pogrążyła Marszałka Macierewicza, kiedy okazało się, że pod koniec lat 80tych sprzedał on Japończykom z SONY tajemnicę niebieskiego lasera, który umożliwił rozwój technologii CD. Był to tak naprawdę jedyny wkład inżynierów polskich we współczesną technologię. Reszta to typowe turbinki Kowalskiego.

  • rgfm

    Oceniono 10 razy 4

    W tym serialu powinni pokazać komunistyczne ryje pisowskich świń: kurdupla, ziobro, świra, szydło...

  • andrzej.rokosz

    Oceniono 6 razy 4

    Najśmieszniej jest gdy ideologom wydaje się, że mają patent na prawdę objawioną.

  • zimman

    Oceniono 7 razy 3

    Właśnie zmierzamy w tym kierunku pod rządami PISu.

  • skandy5

    Oceniono 7 razy 3

    Bardzo dobry pomysł, dający duże możliwości i pole do popisu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX