Morderstwo i przesłuchanie księdza. Wojcieszek: kręcę serial o pisowskiej Polsce

Zwłoki ubrudzone ziemią, ksiądz w krzyżowym ogniu pytań policjantów prowadzących śledztwo. Kto zabił? Czy ksiądz coś o tym wie? Tak wygląda pierwszy odcinek nowego polskiego serialu, "Czarne Pola".

"Czarne Pola" to najnowsza produkcja reżysera filmowego i teatralnego Przemysława Wojcieszka. To serial obyczajowy, ubrana w formę kryminału opowieść o współczesnej Polsce. Wojcieszek to twórca nie kryjący się od lat z bardzo krytycznym stosunkiem do zmian, które zachodzą w rodzimej polityce i życiu społecznym, nic więc dziwnego, że i jego serial zapowiada się na mocną ekranową krytykę rzeczywistości. Jak na razie gotowy jest pierwszy odcinek. 

 Czy ksiądz coś wie? Czy coś powie? 

W małej wsi, tytułowych Czarnych Polach, zostaje dokonane morderstwo. Policja rozpoczyna śledztwo. Najważniejszym przesłuchiwanym w jego pierwszym etapie jest pracujący tam ksiądz. Z rozmowy z policjantami, z których jeden, podobnie jak ksiądz, jest miejscowy, wynika, że to właśnie w jego osobie przecinały się najróżniejsze lokalne powiązania. I to on może wiedzieć najwięcej o potencjalnych sprawcach.

Czy zacznie mówić? Czy będzie chciał współpracować? Nawet wiedząc, że to może przewrócić do góry nogami porządek w całej okolicy i układane latami hierarchie? Tego będzie się można dowiedzieć z kolejnych odcinków serialu "Czarne Pola", które pisze i reżyseruje Przemysław Wojcieszek.

 

 Serial powstający inaczej

Kiedy nakręca się prawdziwa moda na polskie seriale, a w ciągu ostatnich kilku miesięcy trzy z nich: "Rojst", "Ślepnąc od świateł" i "1983" przyciągnęły mnóstwo widzów i wywołały głośne dyskusje, swoją propozycję przygotowuje twórca, który od lat działa poza systemem i przygotowuje kolejne propozycje filmowe w sposób niezależny od oficjalnego obiegu.

- To raczej system realizuje swoje gnioty poza mną - komentuje Wojcieszek. - Sto lat temu mieliśmy Żeromskiego i "Przedwiośnie", ostrą jak brzytwa powieść polityczną. Dziś tylko "Czarne Pola" kontynuują inteligencką tradycję krytycznego opowiadania o współczesnej Polsce.

Jak do tej pory powstał jeden, pilotażowy odcinek, który tworzony był w nietypowy sposób, zupełnie inaczej niż inne seriale: bez wsparcia finansowego dużych instytucji, bez udziału wielkich studiów produkcyjnych i bez zaangażowania stacji telewizyjnych.

 Społeczność wspiera, społeczność ogląda

- Mieszkam w Berlinie i z tego miasta koordynuję produkcję "Czarnych Pól" - opowiada Wojcieszek. - Po kilku latach tworzenia kultury niezależnej musiałem wyemigrować z Polski. Nasz serial to produkcja społeczna: powstaje wyłącznie dzięki finansującej go społeczności, dzięki ludziom, którzy widzą potrzebę istnienia w Polsce krytycznej sztuki, w tym: serialu.

Ta społeczność wspiera produkcję serialu w sensie bardzo dosłownym: wpłacając pieniądze w internetowych akcjach crowdfundingowych. Do tej pory odbyła się jedna, za sprawą której reżyser zdobył środki na produkcję pierwszego odcinka. Wszyscy, którzy wzięli w niej udział otrzymają możliwość obejrzenia go. Teraz planowana jest druga - ma posłużyć do powstania następnej części filmu. Ma się rozpocząć w lutym. 

- Napisałem cały pierwszy sezon - dziesięć odcinków - opowiada reżyser. - Jest to wielowątkowa i wydaje mi się, że przenikliwa analiza stosunków społecznych. Coś jak "Archipelag Gułag" Sołżenicyna, ale traktujący o pisowskiej Polsce. Nikt nie robi dziś takiej sztuki i nikt nie zrobi jej bez nas.