Islandzka "Kobieta idzie na wojnę" zachwyciła Jodie Foster, w czerwcu film w polskich kinach

10 islandzkich Oscarów i zachwyt Jodie Foster, która postanowiła zrobić amerykańską wersję filmu - tak w kilku słowach można by było reklamować produkcję "Kobieta idzie na wojnę". To jednak film, który ciężko opisać jednym zdaniem.

Jej nazwisko mówi nam niewiele, ale na Islandii Halldora Geirharðsdóttir jest gwiazdą. Wszystko wskazuje na to, że "Kobieta idzie na wojnę" - film, który przyniósł jej nominację do Nagrody dla Najlepszej Europejskiej Aktorki - będzie początkiem jej międzynarodowej kariery. Zwłaszcza, że rola Halldory zachwyciła samą Jodie Foster, która stanie się jej amerykańską odpowiedniczką w reżyserowanym przez siebie remake'u filmu. 

Islandzka "Kobieta idzie na wojnę" - "superbohaterska opowieść na miarę naszych czasów"

Film wyreżyserowany przez Benedikta Erlingssona to nie tylko komedia czy dramat. Łączy w sobie elementy komedii, eko-thrillera, filmu przygodowego i dramatu. Przez krytyków określany mianem "superbohaterskiej opowieści na miarę naszych czasów" i "ekologicznym crowd-pleaserem", porusza palące globalne problemy z rozmachem i ciekawym poczuciem humoru. Geirharðsdóttir przyznaje, że podziela poglądy swojej bohaterki – nawet jeśli sama nie wysadza po godzinach słupów elektrycznych, to bardzo łatwo było jej się utożsamić ze środowiskową misją, do której poczuwa się filmowa Halla.

 

Kim jest Halla? To kobieta, która mieszka w małym miasteczku i na co dzień jest dyrygentką lokalnego chóru. Nikt nie podejrzewa, że zawsze uśmiechnięta i pełna pozytywnej energii Halla po godzinach prowadzi drugie życie. Ukrywając się pod pseudonimem "Kobieta z Gór", niczym superbohaterka wypowiada walkę potężnemu koncernowi, który stanowi zagrożenie dla islandzkiego środowiska. 


Halldora Geirharðsdóttir na Islandii słynie głównie ze swoich znakomitych kreacji teatralnych - zwłaszcza komediowych. Grywa często role męskie (wcielała się już m.in. w Don Kichote'a, zagrała też jednego z głównych bohaterów w "Czekając na Godota"). Na potrzeby sceniczne stworzyła nawet swoje komediowe, męskie alter ego, które stało się fenomenem kulturalnym w całym kraju. - Można śmiało powiedzieć, że Halldora jest islandzką Sarą Bernhard - stwierdza reżyser filmu "Kobieta idzie na wojnę". Geirharðsdóttir  i Erlingsson znają się od dziesiątego roku życia, czyli od czasu, kiedy grywali razem na deskach islandzkiego Teatru Narodowego.

Zwycięzca LUX Prize dla Najlepszego Europejskiego Filmu i zdobywca 10 islandzkich Oscarów w polskich kinach zadebiutuje 21 czerwca.

Więcej o:
Komentarze (3)
Islandzka "Kobieta idzie na wojnę" zachwyciła Jodie Foster, w czerwcu film w polskich kinach
Zaloguj się
  • byann

    0

    W Polsce tez mamy takich bohaterów. Dziesiątki lat zgarniali kasę za elektrownię w Żarnowcu, a nigdy nie powstała.

  • 174pit

    0

    "Jej nazwisko mówi nam niewiele ... Halldora Geirharðsdóttir".
    Islandczycy (z nielicznymi wyjątkami) nie noszą nazwisk. Posługują się patro- albo matronimikonami ("Geirharðsdóttir" znaczy córka Geirharða). Zwracają się do siebie po imieniu, nawet spisy (np. książka telefoniczna) ułożone są imionami. Tak, że np. wspomnianej aktorki będziemy szukać pod H (Halldora).
    Dziennikarz nie powinien zaliczać takiej wpadki. Tym bardziej, że nie jest to wiedza tajemna, a poniewaz świat zmalał, to Islandia "leży" dziś dużo bliżej niż 30 czy 40 lat temu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX