Koncertowa rewolucja - Sia w Krakowie dała najważniejszy koncert tego roku w Polsce

21.08.2016 13:19
Sia podczas Kraków Live Festival

Sia podczas Kraków Live Festival (fot. Łukasz Krajewski / Agencja)

To widowisko to rewolucja, a przynajmniej kompletna zmiana reguł gry na dużych scenach. W przyszłości historię wielkich widowisk koncertowych będzie się dzielić na te przed i te po tym, które przygotowała Sia. Na dodatek te po nim, będą musiały się do niego jakoś odnieść.

W Krakowie przez cały weekend trwa kolejna edycja Kraków Live Festivalu. Organizująca go firma Alter Art padła ofiarą prawdziwej plagi drugiej części tegorocznego sezonu festiwalowego - koncertów odwoływanych przez popularnych i oczekiwanych przez publiczność wykonawców. W przypadku krakowskiej imprezy było nieco lepiej niż dwa tygodnie wcześniej na katowickim Offie, gdzie artyści wykruszali się w ostatniej chwili - o tym, że do Krakowa nie przyjadą zespoły Haim i Avalanches było wiadomo na tyle wcześnie, że organizatorzy mogli przygotować alternatywę. Był nią dość nieoczekiwany występ grupy Muse, "doklejony" dzień po zakończeniu zasadniczej części festiwalu.

Już pierwszego wieczoru w Krakowie można było zobaczyć koncert wyjątkowy, mocny i ważny - nietypowe multimedialne widowisko, które w tym roku na scenach całego świata prezentuje Sia.

SiaSia fot. Łukasz Krajewski / Agencja

"Mad Max" teatru tańca

To nie był zwykły koncert. Ba, to w zasadzie zupełnie nie był koncert w tradycyjnym rozumieniu tego słowa - cała muzyka emitowana była z komputera, tylko sama Sia śpiewała na żywo swoje partie, stojąc skromnie z boku sceny. To było piękne, poruszające, zaskakujące i przewrotne widowisko, znakomicie dopasowane do warunków festiwalowych: do wielkich scen i tłumów, które widzą głównie ekrany umieszczone obok sceny, a to, co dzieje się na niej samej - tylko w zarysie i z oddali. Sia zresztą dość pomysłowo wykorzystała te percepcyjne ograniczenia do budowania iluzji i suspensu, które odgrywają w jej przedstawieniu ważną rolę.

Bardziej niż koncert jest to raczej przedstawienie teatru tańca - kolejne piosenki ilustrowane są solami, duetami czy triami, prezentowanymi na scenie przez zawodowych tancerzy. Wybór dziedziny sztuki tak, było nie było, niszowej i uznawanej za dość trudną w odbiorze, jako ilustracji do popowych piosenek, był zabiegiem dość ryzykownym, ale okazał się strzałem w dziesiątkę. W tym, nieco przewrotnym, sensie, mimo fundamentalnych różnic między tymi rodzajami sztuki, dla teatru tańca to widowisko jest tym, czym niedawno dla teatru ulicznego był film "Mad Max" - stawiając teatr tańca w innym niż zwykle kontekście, otwiera go na zupełnie nową publiczność.

Ale to jeszcze nie wszystko. Na ekranach obok sceny podczas koncertu można było oglądać te same układy, które tancerze wykonywali na scenie. Z pozoru mogło się wydawać, że to standardowy koncertowy zabieg - realizatorzy pokazują to, co dzieje się na scenie. Ale tak naprawdę było zupełnie odwrotnie: to był przygotowany wcześniej, świetnie zrealizowany film z udziałem kilku sporych gwiazd amerykańskiego kina niezależnego (m.in.: Kristen Wiig czy Paula Dano), który tancerze tylko naśladowali.

Muzyka z playbacku, film ze studia

Widowisko przygotowane przez australijską artystkę, przy współpracy z reżyserem Danielem Askillem i choreografem Ryanem Heffingtonem, robiło wielkie wrażenie. Ale nie tylko na tym polegała jego doniosłość. Sia zakwestionowała bowiem swoim występem kilka - wydawałoby się - absolutnie niepodważalnych fundamentów, na których do tej pory opierał się cały przemysł festiwalowy i koncertowy, obaliła kilka dogmatów i wyznaczyła zupełnie nowe zasady i granice wielkoscenicznych widowisk.

SiaSia fot. Łukasz Krajewski / Agencja

Brak żywego grania, brak na scenie nawet jednego muzyka, który uwijałby się z gitarą czy choćby jakimś prostym samplerem, był dla wielu osób powodem do odrzucenia tego pomysłu w całości. Ale był jednocześnie jasnym sygnałem, że na współczesnej scenie muzycznej są takie gatunki, których na żywo grać nie ma sensu, albo wręcz po prostu się nie da. Sia wpisała się tym samym w trwająca od kilku lat dyskusję o tym, czym jest dziś "granie z playbacku" i czy muzykom na scenie godzi się po prostu wcisnąć klawisz "play", zamiast pocić się przy instrumentach. Występ Sii sprawiał wręcz, że ta debata zdawała się całkiem bezprzedmiotowa - przesuwając punkt ciężkości w kierunku strony wizualnej, artystka na nowo zdefiniowała pojęcie czegoś, co z braku innej nazwy, wciąż nazywa się koncertem.

Ale i na poziomie warstwy wizualnej artystka zbudowała zupełnie nową jakość. Przygotowała ją bowiem analogicznie do sfery dźwiękowej: perfekcyjnie przygotowana w studiu muzyka brzmi lepiej niż zagrana na żywo, a profesjonalnie zrealizowany film na wielkim ekranie wygląda lepiej niż tworzona na gorąco transmisja ze sceny. Tancerze odtwarzający to, co dzieje się na ekranie, to zupełne odwrócenie dotychczasowych wektorów, a na dodatek - wyrafinowana gra między prawdą, a imitacją, oryginałem i jego kopią, będąca ciekawym echem krytycznych debat o statusie dzieła sztuki w dobie cyfrowej reprodukcji.

Kolejny iście rewolucyjny pomysł Sii to nadanie temu, co się działo na scenie bardzo wyrazistych znaczeń, przekształcenie koncertu w epicką opowieść. Taniec i inne elementy wizualne tego występu nie miały, jak to zwykle bywa, wymiaru tylko i wyłącznie estetycznego, nie były ozdobnikiem, towarzyszącym muzyce. Były narracyjną wartością samą w sobie, przesłaniająca nawet treść samych piosenek, były poruszającymi obrazami, mówiącymi sugestywnie i niebanalnie o takich sprawach jak choćby: trudne strony bycia w związku czy walka z własnymi wewnętrznymi demonami.

SiaSia fot. Łukasz Krajewski / Agencja

Oczywiście, tego typu teatralizacje zdarzały się już na scenach koncertowych, ale spektakl Sii daleki był jednak od tego, co kilka dekad temu robili mistrzowie epickiego rocka progresywnego. Na poziomie języka, na poziomie emocji, na poziomie struktury Sia zaprezentowała przecież coś zupełnie innego niż Pink Floyd na koncertach promujących płytę "The Wall".

Sceniczne widowisko Sii było w jakimś sensie rozwinięciem, przedłużeniem i uzupełnieniem tego, co ta artystka od lat pokazuje za sprawą oprawy wizualnej swoich płyt i teledysków, koronnym dowodem na to, jak spójny jest projekt, który firmuje swoim pseudonimem. A jednocześnie - mocnym świadectwem jego oryginalności i nowatorskiego, może wręcz rewolucyjnego, podejścia do skonwencjonalizowanej formuły festiwalowego koncertu. Po tym widowisku, występy na wielkich scenach nie będą już mogły być takie same jak przed nim.

To największe wakacyjne hity. Ale czy rozpoznacie je po fragmencie tekstu? [QUIZ]
1/15"Rano skwer, plaża lub/Molo gdy zapadał zmierzch, molo gdy zapadał zmierzch" - to fragment piosenki:
Zobacz także
Komentarze (6)
Koncertowa rewolucja - Sia w Krakowie dała najważniejszy koncert tego roku w Polsce
Zaloguj się
  • kloceklego

    Oceniono 7 razy 3

    "Koncertowa rewolucja - Sia w Krakowie dała najważniejszy koncert tego roku w Polsce"

    rok się jeszcze nie skończył

  • martini.dm

    Oceniono 1 raz 1

    Może nie do końca ta półka, ale ja bym jej występ raczej przyrównał do Kraftwerk niż do Pink Floyd. Na Kraft się chodzi aby oglądać koncert i dalej od sceny tym lepiej. Muzyka jest sterylna dzięki najlepszemu nagłośnieniu. Jej widowisko (bo nie był to koncert) też się oglądało z toważyszeniem muzyki. U niej odpalonej z palca i panów generowanej, bo nie do końca granej. I żeby była jasność nie jestem nie uważam to za zło. Bardzo lubię Kraftwerk, a Się też słucham jako ciekawostki ostatniego czasu.

  • niedlapoprawnosci

    Oceniono 5 razy 1

    Gdy The Knife przygotowywali swoją ostatnią trasę też się mówiło o rewolucji. Co z tego dziś zostało?

    Poczekamy, zobaczymy. A jeśli przyszłością festiwali mają być koncerty odtwarzane z taśmy to winszuję. Warto przy okazji przypomnieć znaczenie określenia "na żywo". To było trochę tak jakby w teatrze puścić prawie wszystko z telebimu. Może i ten telebim był okazały, a na nim działy się rzeczy niebywałe, ale to jednak telebim. Inna sprawa, że ostatnio w teatrze sporo "pokazuje się" za pomocą telebimów i prawdę powiedziawszy już to bardziej nuży i wkurza niż intryguje. I średnie mam zaufanie do teatru, który "nie umie" pokazać wszystkiego poprzez żywego aktora, tak jak mam ograniczone zaufanie do artystek, które w wieku dwudziestukilku lat opowiadają jak są nieszczęśliwe bardziej za pomocą tancerzy niż muzyki. Czułem w tym jakąś niezręczność banalność krzyku etc. Wolałbym na koncercie jednak artystkę, która może i ciut fałszuje, ale za nią stoją żywi muzycy i oni ją napędzają. Bo miałem wrażenie, że uczestniczę nie w koncercie, ale w widowisku muzyczno - teatralnym (dość płytkim merytorycznie mimo wszystko, właśnie przez ten płaczliwy autobiografizm).
    A najgorsze było poczucie żenady, że artystka tak bardzo cierpi i tak bardzo próbuje usunąć się w cień, co nie przeszkadzało jej w udziale w festiwalu, którego ceny karnetów dawały nadzieję co najwyżej pięknym i bogatym. No i artystka też nie o swoich problemach nie opowiadała za darmo.
    Ps. "The Wall" Pink Floyd to jak dla mnie przykład skrajnego artystycznego kabotyństwa. Niestety. Z muzyki zrobiono kiepski musical.

  • heresy

    Oceniono 7 razy 1

    Pomysł bardzo fajny i ciekawy, ale nie sądzę, aby taka była tendencja, gdyż mimo wszystko to jakaś odskocznia od koncertów i zupełnie inne wrażenia. Przy czym twórczość Sii jest banalnym popem, więc ta oprawa jest czymś, co przenosi ją na wyższym poziom.

  • jatom

    0

    Słuchałem i oglądałem.
    Więcej było do oglądania i ta warstwa koncertu była dla mnie najciekawsza. Muzyka i śpiew były banalne, choć Sia ma ładny głos, a gra z playbacku jeszcze to podkreślała. Zastanawiałem się nawet, czy śpiew też nie był odtwarzany, a trzymanie się piosenkarki w cieniu podsunęło mi myśl, że być może to nie ona jest na scenie i oglądamy mistyfikację.
    W każdym razie formuła koncertu była nowatorska i szła w stronę przedstawienia, co mi się podoba.

  • Oceniono 1 raz -1

    Brak muzyki na żywo oznacza, że to nie był w ogóle "koncert", tylko "widowisko muzyczne" co najwyżej.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane