Chcieli wjechać do Stanów, żeby zagrać na festiwalu. Trafili do aresztu [Z SXSW]

17.03.2017 10:05
Na pierwszym planie zespół Soviet Soviet

Na pierwszym planie zespół Soviet Soviet (facebook.com /Sovietsovietband /AP)

Kilku wykonawców z różnych krajów, którzy mieli zagrać na festiwalu w Austin, zostało zawróconych na amerykańskich lotniskach. Dzieje się tak co roku, ale tym razem jest o tym wyjątkowo głośno.

W mediach pojawiło się już kilka informacji dotyczących muzyków z różnych stron świata, którzy mieli wystąpić na festiwalu South By South West w Teksasie, ale zostali zatrzymani na granicy przez amerykańskie służby imigracyjne i odesłani do domu.

Chcą grać muzykę? Do aresztu z nimi!

Szczególnie nieprzyjemna sytuacja spotkała muzyków włoskiego zespołu Soviet Soviet. Według ich własnej relacji, zostali dość brutalnie potraktowani na granicy - polegało to przede wszystkim na długotrwałym przesłuchiwaniu i podważaniu wszystkich podawanych przez nich argumentów. Ale to jeszcze nie było najgorsze. Na koniec napięcie sięgnęło takiego poziomu, że policjanci obecni przy kłótni urzędników z muzykami zdecydowali, że zamiast podlegać - jak zwykle w takich wypadkach - natychmiastowemu odesłaniu do kraju, z którego przyjechali, trafili... do aresztu. Spędzili tam całą noc, po czym wrócili do Włoch.

 

Najgorsze jest to, to wcale nie tak, że tegoroczny festiwal SXSW jest w jakiś specjalny sposób dotknięty tego typu problemami. Dzieje się tak od lat, przy okazji najróżniejszych amerykańskich festiwali i tras koncertowych. Najróżniejsi wykonawcy nieustannie muszą odwoływać występy, bo nie są w stanie przekroczyć amerykańskiej granicy.

Przepisy w tego typu sprawach nie są do końca precyzyjne, co często oznacza, że kosztujące grube tysiące dolarów przedsięwzięcia wiszą na włosku i potrafią zależeć od arbitralnej decyzji urzędnika na granicy. Nic dziwnego, że na niemal każdej konferencji branży muzycznej z udziałem Amerykanów, czy to w Europie czy w USA, pojawia się panel albo warsztaty poświęcone problemom wizowym.

Oni? Nie wjadą...

Według najnowszego zestawienia tak przykre sytuacje dotknęły w związku z tegorocznym SXSX też kilkorga innych artystów. Wśród nich znaleźli się: mieszkający w Londynie muzyk arabskiego pochodzenia, Yussef Dayes, perkusista zespołów Yussef Kamaal i United Vibrations oraz członkowie: włoskiej formacji Soviet Soviet i międzynarodowego zespołu funkcjonującego w Kanadzie, Massive Scar Era.

Przypadek zespołu Massive Scar Era pokazuje, że dla amerykańskich urzędników pilnujących granic pochodzenie nie ma wielkiego znaczenia - wśród trójki osób zatrzymanych na lotnisku jedna urodziła się w Egipcie, a dziś ma prawo stałego pobytu w Kanadzie, druga jest obywatelem tego kraju, a trzecia ma specjalny status, przyznawany ze względu na pochodzenie z jednej z północnoamerykańskich grup ludności autochtonicznej. Całej trójce odmówiono prawa wjazdu do Stanów Zjednoczonych z tytułu posiadania nieodpowiednich wiz.

 

Według służb granicznych artyści występujący w USA powinni posiadać wizy P-2. W sytuacji festiwali showcase’owych, takich jak SXSW sytuacja jest jednak szczególna: wykonawcy nie otrzymują wynagrodzenia za występy w jego ramach, nie zarabiają na terenie Stanów Zjednoczonych, a więc powinny wystarczyć im wizy turystyczne, B-1.

Sytuacja się jednak komplikuje, bo wielu muzyków oprócz koncertów umieszczonych w programie festiwalu, gra także na wielu nieoficjalnych showcase’ach, które bywają bardzo ciekawe, są bardzo oblegane i uważane przez wielu uczestników festiwalu za jego największą atrakcję. Zasady rozliczeń z uczestnikami takich koncertów bywają różne, a urzędnicy na granicy zwykle nie bawią się w rozstrzyganie takich niuansów, tylko odmawiają wjazdu.

Koreańczyków uratowała muzyka

W tym roku sprawa była bardziej gorąca niż zwykle. Wiąże się to przede wszystkim z przejęciem władzy przez Donalda Trumpa i błyskawicznymi zmianami, których dokonał w przepisach imigracyjnych. Działania nowej administracji sprawiły, że sytuacja na granicach stała się znacznie bardziej napięta niż kiedykolwiek, a urzędnicy służb imigracyjnych - o wiele bardziej skrupulatni, a wręcz podejrzliwi.

Z drugiej strony zabezpieczali się też organizatorzy festiwalu, żeby uniknąć posądzeń o ułatwianie przedostawania się do Stanów osób, które według nowych przepisów nie powinny się tam dostać. Doczekali się zresztą z tego powodu potężnej krytyki ze strony części amerykańskich artystów.

Afera wybuchła kilka dni przed festiwalem, kiedy jeden z wykonawców ujawnił fragmenty umowy, którą organizatorzy proponowali artystom. Znalazły się tam paragrafy mówiące nie tylko o tym, że muszą oni sami zatroszczyć się o to, żeby ich sytuacja prawna była jasna i że organizatorzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za problemy wynikające z niedopełnienia tych wymogów. Mało tego - pojawiła się tam groźba zgłoszenia przez organizatorów wszystkich wątpliwości do stosownych władz.

Kilkudziesięciu amerykańskich uczestników festiwalu zareagowało bardzo mocno: podpisali list do organizatorów, domagając się wycofania tych fragmentów umowy i zadbania o to, żeby festiwal był dla wszystkich przyjazną przestrzenią. W odpowiedzi organizatorzy zadeklarowali, że w przyszłym roku zmienią treść umowy.

A kiedy do mediów przedostały się informacje o artystach, którzy nie zdołali przekroczyć granicy, organizatorzy SXSW wyrazili żal i ujawnili historię z prawdziwym happyendem: chodziło o muzyków jednego z koreańskich zespołów, którzy w drodze na festiwal zostali zatrzymani na lotnisku. Kiedy powiedzieli, że jadą na SXSW i zaprezentowali urzędnikom swoją muzykę z płyty, ci wpuścili ich natychmiast i życzyli powodzenia na festiwalu.

A teraz zobacz: Nawet na wielkiej gali zdarzają się potknięcia. Oto największe oscarowe wpadki

Nawet na wielkiej gali zdarzają się potknięcia. Oto największe oscarowe wpadki

Zobacz także
Komentarze (22)
Chcieli wjechać do Stanów, żeby zagrać na festiwalu. Trafili do aresztu [Z SXSW]
Zaloguj się
  • offal

    Oceniono 7 razy 7

    Artykuł o tym że pracujący muzyk (nawet za 0$ na festiwalu) musi posiadać wizę p2 a nie turystyczną - szok!

  • zawsze_edek

    Oceniono 27 razy 5

    amerykańskie przepisy wizowe są proste i oczywiste. tylko trzeba je przeczytać i zrozumieć. artykuł z dupy. imigration officer ma prawo cofnąć jeśli nie spełnia się wymogów. trzeba się po prostu przygotować na wyjazd i posprawdzać, a zawsze można dopytać w ambasadzie, która bardzo rzeczowo pomaga. a nie udawać gwiazdę co to ma świat u stóp.
    wiecie co urzędnicy imigracyjni myslą o takich... gwiazdach? maja je w dupie

  • jackreacher

    Oceniono 2 razy 2

    Jak za Obamy nie wpuszczali bez odpowiednich wiz to gazetka sie nie wtracala...

  • wiesscar

    Oceniono 4 razy 2

    Nie lecę do USA więc się nie martwię.
    Nawet nie jestem muzykiem.

  • 4ted

    Oceniono 1 raz 1

    Czyli wiza P2 i koniec tematu?

  • klm747

    Oceniono 1 raz -1

    jak się nazwali "Soviet Soviet", to nic dziwnego, że lewactwa nie wpuścili...
    kretyni mogą spróbować w jeszcze w Moskwie wystąpić...

  • wykidajlo2

    Oceniono 7 razy -1

    Olać i zbojkotować dzikusów.

  • justsaying

    Oceniono 8 razy -6

    To samo z dostaniem obywatelstwa. Za 3 mandaty za przekroczenie prędkości w ciągu 5 lat urzędnicy zaczęli sprawdzać mandaty jakie dostałem 8,9,10 i 13 lat temu po jednym w każdym roku. Dostałem odmowę. Powód: stanowię zagrożenie, lekceważę prawo i jestem niemoralny, moralność to warunek do przyznania obywatelstwa. Potraktowali mnie z góry jakbym był jakimś bandyta.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX