Chris Cornell nie żyje. Wokalista Soundgarden i Audioslave zmarł w wieku 52 lat

18.05.2017 10:38
Zagraniczne media przekazały bardzo smutną wiadomość. Zmarł Chris Cornell, który był jednym z prekursorów muzyki grunge.

Dziś do mediów dotarła szokująca wiadomość o jego śmierci. Brian Bumbery, rzecznik lidera zespołów Soundgarden i Audioslave, za pośrednictwem Associated Press, wydał oświadczenie, w którym poinformował, że artysta zmarł w środowy wieczór. Bumbery określił jego odejście jako nagłe i niespodziewane. Chris Cornell miał zaledwie 52 lata.

Chris Cornell był jednym z najważniejszych artystów muzyki grunge. W 1984 roku założył zespół Soundgarden, który, razem z Nirvaną i Alice In Chains, zalicza się do prekursorów gatunku. Najpopularniejsze utwory grupy to m. in. „Black Hole Sun”, „Rusty Cage” czy „Spoonman”. Po rozpadzie zespołu Cornell stworzył zespół Audioslave, w kręgach fanów muzyki rockowej, także uważany za kultowy. Wraz z Cornellem w skład grupy wchodzili członkowie Rage Against the Machine.

Posłuchaj utworu "Black Hole Sun" zespołu Soundgarden

 

Muzyk miał jutro zagrać z zespołem Soundgarden na festiwalu Rock on the Range w Columbus w Ohio.

Zobacz także
Komentarze (115)
Chris Cornell nie żyje. Wokalista Soundgarden i Audioslave zmarł w wieku 52 lat
Zaloguj się
  • varranzcomodo242

    Oceniono 110 razy 102

    Szok. To by była prawdziwa osobistość w muzycznym świecie. A Soundgarden to absolutnie jeden z najważniejszych zespołów w historii. Nie znajduję słów by opisać uczucie żalu jaki towarzyszy mi po przeczytaniu tej informacji. Żegnaj Chris.

  • 6nine9

    Oceniono 69 razy 67

    Genialny głos... ;(

  • skrot.myslowy

    Oceniono 65 razy 63

    O NIEEEEEE!!!!!! Chris why?
    Kto jeszcze pamieta Temple of the Dog i utwór "Call me a dog" albo "Hunger Strike"?

  • Marcin Breczko

    Oceniono 54 razy 54

    Rzadko kiedy osobiście dotyka mnie śmierć kogoś, kogo nie znałem osobiście, ani nawet nigdy nie widziałem ,,in the flesh", jak to się mówi w jedynym słusznym języku.

    Dla mnie był najwybitniejszym wokalistą rockowym przełomu wieków. Kimś takim, kto jakby ,,robi to za mnie" - bo ja tego nie umiem, ale gdybym umiał, to właśnie tak by to brzmiało i takie emocje niosło.

    Czegokolwiek się nie dotknął, robił z tego muzykę, która wyrywała serce z piersi. Raz potrafił zawyć jak piła tarczowa - jak w ,,Slaves and Bulldozers" na ,,Superunknown". Kiedy indziej potrafił przepięknie zamruczeć jak w ,,Sweet Euphoria" ze swojej pierwszej solowej płyty. Potrafił też i zamruczeć i zawyć - zawsze krystalicznie czysto - jak w ,,Wooden Jesus" z albumu ,,Temple of the Dog". Kiedy zabrał się za piosenkę, którą napisał ktoś inny, robił z niej coś, co emocjonalnie przebijało oryginał - jak ,,Billy Jean."

    Say Hello to Heaven, Chris. Say Hello to Heaven.

  • etykieta.zastepcza

    Oceniono 44 razy 38

    You know my name - zapewne powiedział stojąc u bram lepszego świata... Trzymaj się tam chłopie lepiej, niż my tu na ziemi.

  • komentarz_miesiaca

    Oceniono 41 razy 33

    Wielka szkoda, jeden z najlepszych wokalistów rockowych na świecie. Szczególnie cenię jego dokonania w Audioslave. Chciałem jeszcze usłyszeć Ciebie na żywo, Chris. Może w tym lepszym świecie się uda. Spoczywaj w pokoju.

  • lol76

    Oceniono 39 razy 33

    'Louder than Love' i 'Badmotorfinger'... piekne albumy. Swietny glos. Szkoda.

  • beetle83

    Oceniono 33 razy 31

    Straszna szkoda, jego głos się pięknie starzał. Nabierał cudnej rockowej patyny. Mają już tam po drugiej stronie niezły grungowy skład, na miejscu Eddiego Veddera zacząłbym się poważnie niepokoić.

  • jacky

    Oceniono 31 razy 29

    Jeden z największych.
    Say Hello To Heaven.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane