Coachella 2018: Spektakularny popis Beyoncé. Widowisko i wątki feministyczne. "Drogie Panie, czy nie macie już tego wszystkiego dosyć?" [RELACJA]

Beyonce

Beyonce (Instagram/beyonce)

Beyoncé rok temu musiała odwołać swój występ na festiwalu ze względu na ciążę. W tym roku nadrobiła tamtą zaległość z ogromną nawiązką.

Przez cały weekend na Pustyni Kalifornijskiej, nieopodal miejscowości Indio, trwa festiwal Coachella. Drugiego dnia na plan pierwszy wysunęły się kobiety, a na festiwalowych scenach można było zobaczyć różne odmiany kobiecej ekspresji i szeroką gamę kobiecych talentów.

Widowisko, jakiego świat nie widział

Po tym, co wydarzyło się w sobotni wieczór na głównej scenie, można powiedzieć tylko tyle: są koncerty i koncerty, są widowiska multimedialne i widowiska multimedialne. I jest headlinerski występ Beyonce, wydarzenie nie mające sobie równych na współczesnej scenie muzycznej czy szerzej: we współczesnej rozrywce w ogóle. Prezentacja, która umieszcza poprzeczkę rozmachu wyżej niż kiedykolwiek była umieszczona, wyznacza nowe standardy i od dziś siłą rzeczy będzie punktem odniesienia dla wszystkich popowych gwiazd. Jednym słowem: wejdzie do historii światowej rozrywki. I to nie tylko dlatego, że - jak przypomniała ze sceny sama wokalistka - była pierwszą czarną kobietą, która wystąpiła na kalifornijskim festiwalu jako headliner. Nie od parady był padający ze sceny podczas koncertu żart, że po tym występie trzeba będzie zmienić nazwę festiwalu na Bechella.

Zaczęło się od fajerwerków, a potem było już tylko goręcej. Kilkadziesiąt osób na scenie: orkiestra marszowa, chór, tancerze, wszyscy w specjalnie zaprojektowanych strojach. Podesty, wybiegi, wysięgniki, wielopoziomowa konstrukcja mieszcząca wszystkich wykonawców. Bardzo starannie wyreżyserowane i sfotografowane projekcje na gigantycznych ekranach. Takich atrakcji na scenie świat do tej pory nie widział. Swego rodzaju reaktywacja dawnego zespołu, w którym występowała Beyonce, czyli tria Destiny’s Child, sama w sobie była sporym wydarzeniem, ale niemal utonęła w dwugodzinnej powodzi ogromnych atrakcji. Podobnie jak gościnne pojawienie się siostry Beyonce, Solange i jej męża, Jaya-Z.

Artystka zaprezentowała widowisko, które nawiązywało i stanowiło kontynuację wielkich broadwayowskich produkcji, klasycznych rewii i najważniejszych ekranowych musicali. A jednocześnie z bardzo tradycyjnych klocków, wspomaganych przez najnowszą technologię, zbudowała opowieść na wskroś współczesną i aktualną.

Symbol kobiecej siły

Jej głównym tematem była sprawa, której Beyoncé stała się ostatnio wielką rzeczniczką, co prawda nieco kontrowersyjną i wywołującą sporo gorących dyskusji. Chodzi oczywiście o manifestację kobiecej siły, wartości kobiecości, jej specyfiki. O podkreślenie pozycji kobiet, kobiecych talentów i umiejętności, często niedostrzeganych i umniejszanych.

- Drogie panie - pytała ze sceny po teatralno-kabaretowym przerywniku mówiącym o tym, jak mężczyźnie nie rozumieją kobiet i nie potrafią reagować na ich potrzeby - czyż nie jesteśmy mądre, czyż nie jesteśmy silne, czy nie mamy już tego wszystkiego dosyć?

Metaforyczne i zupełnie dosłowne obrazy kobiecej siły przewijały się przez cały ten koncert, a będąca nieustannie na pierwszym planie artystka, stawała się jej symbolem: w pełni panowała nad wszystkim, co się działo na scenie, na dodatek imponując warunkami głosowymi i niemal ekwilibrystycznymi układami choreograficznymi.
Mężczyźni w tym widowisku byli pokazami jako zagubieni, niesamodzielni, nieporadni, a czasem wręcz nieudolni. Żeby udało im się wykonać jakiś układ choreograficzny, musiała go ich nauczyć któraś z tancerek albo sama gwiazda.

- Czy są tu jakieś królowe? - pytała ze sceny artystka. Obecne na koncercie dziewczęta odpowiedziały głośnym aplauzem. Ale i tak wiadomo, że tego wieczoru królowa była tylko jedna. I że nie ma dziś na światowej scenie muzycznej nikogo, kto mógłby odebrać jej koronę.

Zobacz także
Komentarze (7)
Coachella 2018: Spektakularny popis Beyoncé
Zaloguj się
  • arabstrap

    Oceniono 5 razy 1

    Pytanie o to - królową czego jest Beyonce? Bo 90% recenzji zajmuje opis zmagań ekwilibrystycznych i cyrkowe show - to tak jakby recenzować finał Champions League pod kątem fajności strojów piłkarzy. Można, ale po co. Robiła już tego typu show Madonna, Britney Spears czy Michael Jackson. Nie wspominając już o całej tej pseudoideologii w myśl której feministyczne frazesy wygłasza upozowana na cheerleaderkę piosenkarka. Trochę to miałkie...

  • wuetend

    Oceniono 17 razy -5

    Pochwała kobiecości sprowadzona do fajerwerków i podskakiwania?

    Narąbałaby drwa jedna z drugą, wniosła wersalkę na piętro, poprowadziła samolot i przebiegła 100 m poniżej 10 sek.

  • curious

    Oceniono 8 razy -6

    Kolejny feministyczny paździerz.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX