Beastie Boys wracają na scenę, ale nie będą grali koncertów

Muzycy zespołu Beastie Boys na konferencji SXSW w Austin ogłosili serię występów na scenie, których reżyserem będzie Spike Jonze. Nie wiadomo do końca, co z tego wyniknie, wiadomo, że bilety wyprzedały się błyskawicznie.

To będzie prawdziwe spotkanie na szczycie: dwóch żyjących muzyków jednego z najpopularniejszych hiphopowych zespołów w historii gatunku zapowiedziało wspólny projekt z jednym z najciekawszych obecnie reżyserów filmowych. Co będzie efektem tego spotkania? Być może tylko kilka nietypowych występów, ale można domniemywać, że koniec końców w rezultacie powstanie dokumentalny film o zespole.

Śmieszne dla wszystkich, śmieszne tylko dla nich

Muzycy Adam Horovitz i Michael Diamond, oficjalnie, choć w dość enigmatyczny sposób, ogłosili swój nowy projekt podczas spotkania w ramach teksańskiej konferencji South By Southwest. Rozmowa z nimi była jednym z najważniejszych elementów programu muzycznej części tej multidyscyplinarnej konferencji. Punktem wyjścia była napisana przez nich, bogato ilustrowana zdjęciami, książka o historii grupy, która ukazała się jesienią ubiegłego roku.

Muzycy sporo mówili w Austin o tym jak powstawała ta pozycja. Z czysto technicznego punktu widzenia nie było to łatwe: Horovitz wciąż mieszka w Nowym Jorku, ale Diamond wyprowadził się na drugi koniec kraju, do Los Angeles. Ale poza tym, że musieli pracować na odległość, wspólne pisanie książki było dla nich bardzo przyjemnym doświadczeniem. - Nie gramy już koncertów - opowiadał Horovitz - więc był to trochę inny sposób na to, żeby niejako znów być w zespole, który obaj bardzo kochamy.

Muzycy opowiadali też o tym, że jednym z ważnych zadań przy redagowaniu tekstu było usunięcie z niego wszystkich hermetycznych żartów, które nie są śmieszne dla nikogo, kto nie był blisko zespołu i nie znał poczucia humoru jego członków. Muzycy żartowali nawet, że mogliby wydać je wszystkie w osobnej książce, zatytułowanej "Zabawne tylko dla nas".

Prawie jak koncerty?

Kiedy wspólne dzieło muzyków ujrzało światło dzienne i trzeba było zacząć je promować, muzycy uznali, że to świetny powód, żeby znów znaleźć się razem na scenie. - Owszem, moglibyśmy w ramach jej promocji odbyć kilka spotkań autorskich, siedzieć na fotelach i opowiadać anegdoty – mówili w Austin muzycy... siedząc na fotelach i opowiadając anegdoty. - Ale woleliśmy przygotować coś ciekawszego, coś co bardziej ucieszy i nas, i naszych fanów.

Zamiast typowego czytania fragmentów i odpowiadania na pytania, autorzy, a zarazem bohaterowie "Beastie Boys Book" wolą raczej wystąpić na scenie. Oczywiście nie będą to koncerty Beastie Boys - to niemożliwe od 2012 roku, kiedy walkę z rakiem przegrał trzeci z członków grupy, Adam Yauch. Ale fani już zastanawiają się na ile trzy ogłoszone do tej pory wydarzenia promujące książkę, mogą okazać się namiastką koncertów zespołu. Tym bardziej, że podczas spotkania w Austin muzycy wielokrotnie dawali do zrozumienia, że bardzo brakuje im występów na scenie. Hasło promujące te wydarzenia brzmi: dwuosobowy one man show o trzech dzieciakach, które założyły zespół.

Beastie Boys - Adam 'King Ad - Rock' Horovitz, Adam 'MCA' Yauch i Michael 'Mike D' Diamond w 1995 rokuBeastie Boys - Adam 'King Ad - Rock' Horovitz, Adam 'MCA' Yauch i Michael 'Mike D' Diamond w 1995 roku Fot. Jerzy Gumowski

Na początku ogłoszone zostały trzy daty, wszystkie w pierwszej dekadzie kwietnia, jedna w Filadelfii i dwie w Nowym Jorku. Wyprzedały się natychmiast. Dołożony został więc jeszcze jeden występ w Nowym Jorku.

W pewnym sensie zagadką jest też rola Spike’a Jonze’a w tym przedsięwzięciu. Oficjalnie figuruje jako reżyser scenicznych widowisk promujących książkę. Ale można się spodziewać, że będzie rejestrował to, co się będzie działo na scenie, żeby potem zrobić z tego film dokumentujący trasę promocyjną książki. Wszystko wyjaśni się już niedługo.

Spotkali się przy okazji teledysków

Beastie Boys to grupa, która powstała w Nowym Jorku na początku lat 80-tych, na wzbierającej wówczas fali nowej odmiany punk rocka: hard core’a. Po kilku latach ostrego, gitarowego grania muzycy grupy postanowili mocno zmienić styl i pójść w stronę hip-hopu. Okazało się, że radzą sobie na tym polu znakomicie.

Pierwszy album był jeszcze bardzo mało wyrafinowany, zarówno pod względem tekstowym, jak i muzycznym, ale z każdą następną płytą muzycy dorastali i pokazywali się z coraz lepszej strony. Świetnie wychodziło im przeplatanie elementów różnych gatunków i łączenie studyjnych samplowanych podkładów z grą na "żywych" instrumentach.

Świetną kwintesencją tego podejścia do muzyki było coś, czego artyści dokonali podczas swojej ostatniej wizyty w Polsce. Na festiwalu Open’er w 2007 roku zupełnie niespodziewanie zagrali dwa koncerty: jeden oparty na elektronice, samplach i przebojach, a drugi - spontaniczny i improwizowany - na tradycyjnych instrumentach.

Beastie Boys na Open'Er Festiwal 2007Beastie Boys na Open'Er Festiwal 2007 Fot. Rafał Malko / Agencja Gazeta

Spike Jonze to reżyser filmowy, który choć ma stosunkowo niewielki dorobek - na jego koncie są tylko cztery pełnometrażowe filmy - uważany jest za jednego z najciekawszych współczesnych twórców. Jego najnowszy film to "Her" z 2013 roku: historia człowieka, który zakochał się w sztucznej inteligencji. Film był nominowany do Oskarów aż w pięciu kategoriach, w tym dla najlepszego filmu. Reżyser otrzymał tylko jedną statuetkę - za oryginalny scenariusz.

Beastie Boys i Spike Jonze mają już w dorobku wspólne projekty - jeszcze w latach 90-tych, a więc w czasach, kiedy ich zespół przeżywał twórcze apogeum, a on specjalizował się w teledyskach. To z jego ręki wyszło kilka słynnych wideoklipów grupy, w tym ten do piosenki "Sabotage" - imponująca rozmachem i poczuciem humoru parodia kryminalnych seriali z lat 70-tych.

 
Więcej o: