Agresywne teksty, mocne perkusyjne beaty i uliczny styl. Run-D.M.C. zdefiniowali hip-hop na lata

W 2018 roku hip-hop po raz pierwszy w historii wyprzedził rocka pod względem popularności. Nie da się ukryć, że to właśnie raperzy i raperki rozdają dziś karty, jeśli chodzi o okupowanie światowych list przebojów i sprzedaży. Ścieżkę wytyczyli dla nich artyści, którzy zaczynali nawet 30 lat temu - i właśnie o nich i ich pionierskiej twórczości opowiada seria AMC "Hip-hop: Kawałki, które wstrząsnęły Ameryką".

"Hip-hop: Kawałki, które wstrząsnęły Ameryką" to skarbnica wiedzy na temat hip-hopu i kamieni milowych w rozwoju nie tylko muzyki, ale i popkultury. Seria dokumentalna AMC to pozycja absolutnie obowiązkowa dla wszystkich fanów rapu, a szczególnie tych, którzy zasłuchują się we współczesnych rytmach i niekoniecznie mieli do czynienia z klasyką. Laik też znajdzie tu coś dla siebie - i niewykluczone, że po seansie przepadnie bez reszty.

Inspiracją dla serii była książka Shei Serrano "The Rap Yearbook: The Most Important Rap Song From Every Year Since 1979, Discussed, Debated, and Deconstructed" (2015), w której znalazł się przegląd najważniejszych rapowych utworów - od przełomowego "The Rapper's Delight" The Sugarhill Gang z 1979 roku, przez kawałki Public Enemy i N.W.A, po twórczość Eminema, Kanye Westa i Drake'a. "Kawałki (...)" uzupełniają książkę o pozycje, na które zabrakło w niej wystarczającego miejsca, a bez których o historii hip-hopu po prostu nie można mówić. Na zachętę przybliżamy wam kilka z nich. 

Jezus szedł, idzie i będzie szedł z nami. Kanye West wciąż pamięta o korzeniach

"Czy hip-hop to tylko eufemizm dla nowej religii?" - pytał w 2010 roku w utworze "Gorgeous" Kanye West, który w ostatnich miesiącach zrobił zwrot o 180 stopni i ponownie rapuje o Jezusie. Tym samym zamyka usta części krytyków, która "tęskni za starym Kanye". "Stary" Kanye to gość, który w 2004 roku zaskoczył słuchaczy utworem "Jesus Walks", w sprawny sposób wprowadzając do eteru chrześcijański rap.

Z dzisiejszej perspektywy niekoniecznie może się to wydawać szczególnym wyczynem, ale kiedy przypomnimy sobie, że na początku nowego tysiąclecia w hip-hopie królowały złote łańcuchy, imprezy, alkohol i wizerunki półnagich kobiet, można nieco lepiej uzmysłowić sobie, jak wyjątkową piosenką była w tamtej chwili "Jesus Walks" z refrenem "God show me the way because the devil’s trying to break me down (Boże, wskaż mi drogę, bo diabeł usiłuje mnie złamać)". 

 

Tym utworem West rzucił radiostacjom wyzwanie, rapując:

If I talk about Jesus, my record won’t get played? (Jeśli będę rapował o Jezusie, nie będziecie grać mojego numeru?) 

Pierwszy odcinek serialu AMC "Hip-hop: Kawałki, które wstrząsnęły Ameryką" wartko przeprowadza widza przez proces tworzenia tej piosenki - bardzo smacznym wątkiem jest choćby historia samplowanej w nim pieśni "Walk With Me" w wykonaniu gospelowego chóru The ARC Choir. Kanye wykorzystał ją bez pytania, a dyrygent The ARC Choir wspomina, że kiedy po raz pierwszy usłyszał w radiu "Jesus Walks", z miejsca wiedział, że najwyższa pora na telefon do prawnika, bo to będzie wielki hit.

Podczas oglądania "Kawałków (...)" fani Westa będą mieli okazję obejrzeć fragmenty wszystkich trzech (!) teledysków nagranych do "Jesus Walks" i przypomnieć sobie słynny występ podczas rozdania nagród Grammy w 2005 roku (jakie trzeba mieć jaja, żeby tak się zachować!). Kanye wkroczył na scenę cały na biało w otoczeniu chóru, a zszedł z niej z anielskimi skrzydłami na plecach - warto pamiętać, że była to dla niego pierwsza w życiu gala Grammy. West dokonał wtedy też innego wyczynu, bo otrzymał wyróżnienie dla najlepszego albumu hiphopowego za debiutancką płytę "The College Dropout". Raper skomentował tamten werdykt pamiętnymi słowami:

Wszyscy się zastanawiali, co zrobię, jeśli się okaże, że nie wygrałem. Wygląda na to, że nigdy się nie dowiemy.

"Kawałki (...)" z jednej strony pokazują nieznaną odsłonę Kanye Westa tuż przed jego pojawieniem się na muzycznym świeczniku, ale z drugiej udowadniają, że raper od zawsze wierzy w te same ideały i konsekwentnie idzie po swoje. Być może jego najnowsza produkcja "Jesus is King" nie zrobiła na odbiorcach tak piorunującego wrażenia, jak "Jesus Walks", ale i tak dobrze, że w zwariowanym świecie Kanye Westa pewne rzeczy się nie zmieniają. 

Run-D.M.C. chwytają za gitary, zakładają buty bez sznurówek i zmieniają oblicze hip-hopu

Skoro wyszliśmy od rywalizacji między rockiem a hip-hopem, musimy zrobić ukłon w stronę grupy Run-D.M.C., która w latach 80. całkowicie zrewolucjonizowała hip-hop. Zanim Joseph Simmons, Darryl McDaniels i Jason Mizell pojawili się na mainstreamowej scenie, reprezentanci hip-hopu byli znani jako kolorowe ptaki w strojach rodem z klubów disco, płynące na tanecznych podkładach inspirowanych w największej mierze funkiem. To oblicze diametralnie odmieniła trójka muzyków: Run, D.M.C. i DJ Jam Master Jay. W książce "The Rap Yearbook" Shea Serrano wylicza sukcesy Run-D.M.C.:

Byli pierwszą grupą rapową nominowaną do nagrody Grammy, pierwszą, która zdobyła złoty album (potem album platynowy, a potem multiplatynowy). Jako pierwsi raperzy wystąpili w American Bandstand [legendarny amerykański program muzyczny - przyp. red.]. Jako pierwsi doczekali się emisji swojego teledysku na MTV...

I właśnie o tym teledysku opowiada trzeci odcinek serii "Hip-hop: Kawałki, które wstrząsnęły Ameryką". "Rock Box", bo o nim mowa, to utwór, w którym spotkały się dwa funkcjonujące do tamtej pory w całkowitym odosobnieniu światy. Darryl "D.M.C." McDaniels przypomina, że zanim ukazał się "Rock Box", powszechna opinia głosiła, że ci, którzy słuchali metalu i rocka, słuchali tylko metalu i rocka, a ci, którzy słuchali hip-hopu, słuchali tylko hip-hopu. Run-D.M.C. podjęli się ambitnej misji pogodzenia tych rzeczywistości, przy okazji dając początek "nowej szkole" raperów - szkole agresywnych tekstów, mocnych perkusyjnych beatów i ulicznego stylu.

 

"Rock Box" był trzecim singlem Run-D.M.C., ale już kolejnym, który zapisał się złotymi zgłoskami na kartach historii hip-hopu. Wcześniej pojawiły się kawałki "It’s Like That" oraz "Sucker MC’s". Pierwszy z nich zaznaczył obecność Run-D.M.C. na hip-hopowej mapie, za to drugi odgradzał grubą kreską starą szkołę od nowej. Singiel numer 3., czyli wspomniany "Rock Box", pożenił ze sobą mocny perkusyjny beat i niezapomniany gitarowy riff, definiując brzmienie Run-D.M.C. Joseph Simmons podkreśla, że "Rock Box" to fundament dla wszystkiego, co wydarzyło się potem w dyskografii Run-D.M.C. - a wydarzyło się sporo, m.in. najbardziej znany utwór duetu, czyli cover "Walk This Way" nagrany z udziałem Aerosmith, których kariera od tamtego momentu przeżyła ponowny rozkwit. I to się nazywa współpraca!

 

Z odcinka "Kawałków (...)" poświęconego "Rock Box" dowiecie się m.in. jaki wpływ na ostateczne brzmienie utworu miał Russell Simmons, współzałożyciel pionierskiej wytwórni Def Jam Records i brat Josepha “Runa” Simmonsa. Russell Simmons jest w dużym stopniu ojcem sukcesu Run-D.M.C. - to on np. ostatecznie zadecydował, w jakich strojach będą się prezentować muzycy. Pomógł mu w tym DJ Jam Master Jay i jego jednorazowe wyjście na zakupy, przez które opuścił pierwszy koncert zespołu. Opłacało się, bo od tamtej chwili krzykiem hip-hopowej mody stały się ortaliony i Adidasy bez sznurówek - nie bez kozery Run-D.M.C. byli pierwszymi artystami tego gatunku, którzy sygnowali swoją marką własny model Adidasów.

“Panie przodem”, czyli jak Queen Latifah otworzyła raperkom drzwi

Hip-hop od zarania był zdominowany przez mężczyzn. W roku 1989, kilka ładnych lat po debiucie Run-D.M.C., z rapowych utworów wręcz wylewała się mizoginia. W takiej atmosferze nie lada wyczynem było przebicie się przez szklany sufit utalentowanych pań. Swoje miejsce zdążyły zaznaczyć Roxanne Shanté, MC Lyte czy Salt-N-Pepa… A potem pojawiła się ona. 18-letnia Dana Owens, która przybrała pseudonim Queen Latifah, wzięła szturmem listy przebojów, kiedy dokładnie 30 lat temu nakładem wytwórni Tommy Boy Records wypuściła album "All Hail The Queen".

Latifah oczywiście nie była pierwszą raperką, ale to ona jako pierwsza postanowiła wejść w polemikę z rządzonym przez mężczyzn światem rapu, z wszechobecnym brakiem szacunku do kobiet w tekstach, wreszcie - ze stawianiem artystek hip-hopowych przeciwko sobie i ideą, że "królowa może być tylko jedna". O tym wszystkim rapowała m.in. w piosence "Ladies First", nagranej z brytyjską wokalistką Monie Love, która z rozrzewnieniem wspomina w "Kawałkach (...)", jak ekscytującą przygodą było pisanie tekstu do tego utworu z Queen Latifą. Dwie osiemnastolatki siedziały w małym studiu w New Jersey i nie zdawały sobie sprawy, jak szerokim echem odbije się wynik ich radosnej burzy mózgów. Po latach Queen Latifah dumnie twierdzi, że dzięki niej "opowiadanie przez raperki o zmienianiu świata stało się po prostu okej". 

 

"Ladies First" wykraczała poza wszelkie znane do tamtej pory normy w hip-hopie. Otwarcie klipu do piosenki to pokaz slajdów ze zdjęciami słynnych kobiet, które zatrzęsły nie tylko Ameryką, ale i światem - to afroamerykańskie abolicjonistki Harriet Tubman i Sojourner Truth czy południowoafrykańska aktywistka Winnie Mandela. Na zaproszenie Queen Latify w teledysku wzięły udział inne raperki, które wespół w zespół śpiewały i tańczyły razem z nią i Monie Love. Latifah pokazała się też w strojach wyraźnie nawiązujących do afrykańskich tradycji. 

Afryka w ogóle odgrywała bardzo ważną rolę we wczesnej twórczości Dany Owens. Jak sama mówi, zarówno dla niej, jak i jej najbliższych koleżanek i kolegów po fachu z kolektywu Native Tongues za szerzeniem idei afrocentryzmu w tamtym momencie stały “jedność, miłość, zaangażowanie we wspieranie się nawzajem”, jak również “walka o równość i poczucie samoświadomości”. W wideo ilustrującym "Ladies First" Afryka pojawia się nie tylko w kontekście kulturowym, ale przede wszystkim politycznym.

Queen Latifah wcieliła się tam w rolę energicznej liderki ruchu przeciwko apartheidowi w RPA i w bardzo obrazowy sposób zwróciła uwagę na tragedię, z którą przez blisko 50 lat zmagali się mieszkańcy tego regionu. W uszach rozbrzmiewają skoczne dźwięki, a na ekranie - materiały z brutalnych zamieszek na ulicach Johannesburga. Chociaż "Ladies First" ukazała się w 1989 roku, robi spore wrażenie do dzisiaj, a seans ostatniego odcinka "Kawałków (...)" AMC, malującego dla tego utworu niezwykle barwne tło, jedynie to wrażenie potęguje. 

Seria "Hip-hop: Kawałki, które wstrząsnęły Ameryką" składa się z sześciu odcinków - oprócz wspomnianych w tekście utworów twórcy wzięli na warsztat także "Alright" Kendricka Lamara, "Elevators" grupy Outkast i "The Bridge" Marleya Marla i MC Shana. Producentami wykonawczymi serii są członkowie kultowego zespołu hip-hopowego The Roots – producent i perkusista Ahmir "Questlove" Thompson oraz wokalista Tariq "Black Thought" Trotter, a ponadto Alex Gibney.

Stacja AMC wyemituje pierwszy odcinek "Kawałków (...)" 14 listopada o 22:00. Zachęcamy do oglądania najgoręcej, jak potrafimy!

Więcej o:
Komentarze (13)
Agresywne teksty, mocne perkusyjne beaty i uliczny styl. Run-D.M.C. zdefiniowali hip-hop na lata
Zaloguj się
  • glencok

    Oceniono 8 razy 4

    Z wielką chęcią obejrzę odcinki o latach 80tych i 90 tych, no jeszcze o starcie Eminema, inne sobie odpuszczę. Westy i inne mnie nie jarają

  • raknawspak

    Oceniono 1 raz 1

    "Agresywne teksty, mocne perkusyjne beaty i uliczny styl. Run-D.M.C. zdefiniowali hip-hop na lata "

    Autorka to idiotka. RUN DMC nie mieli agresywnych tekstów. Nawet album Down with the King był "grzeczny".

  • profesorschetyna

    Oceniono 5 razy -1

    Czytanie tego to męczarnia.

  • whole_train

    Oceniono 3 razy -1

    "Kanye West gay rapper thats where lines are drawn"

  • czesiekkk

    Oceniono 2 razy -2

    Ameryka, Rosja, Francja i ... Polska, jedyne kraje rapu i hip hopu. Muzyka popularna, ale nie wszędzie. Mnie osobiście męczy to recytowanie.

  • andrzej.duxa

    Oceniono 4 razy -2

    dno

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX