Między wulkanem a zorzą polarną. 7 rzeczy, których być może nie wiesz o Islandii

Pozbawione żywego ducha przestrzenie, nieposkromiona natura i na pozór niedostępni ludzie. Czy mimo że o Islandii powiedziano już wiele, potrafi nas jeszcze czymś zaskoczyć? Sprawdzamy.

Przewodnikami będą dla nas Marta i Adam Biernat - autorzy książki "Rekin i baran".

Książka w formie ebooka jest dostępna na Publio.pl >>

Nie ocenia się książki po okładce, ale po „Rekina...” sięgnęłam skuszona właśnie tym - zdjęciem, które zapowiadało klimatyczną podróż. Autorzy faktycznie stworzyli bardzo ciekawy, współczesny przewodnik po islandzkiej rzeczywistości. Swoją opowieść snują, przykładając lupę wszędzie, gdzie tylko padnie ich spojrzenie. Tych 7 punktów to tylko przykład historii, którym będziemy mogli przyjrzeć się z bliska. Ludzie, historia, legendy, tradycja, kultura – wszystko to znalazło tutaj swoje miejsce. Podajmy kilka przykładów.

Ziemia, która żyje

Islandia jest największą wulkaniczną wyspą na świecie - przechowuje aż jedną trzecią światowej lawy. Jako że położona jest na styku płyt tektonicznych, często hucznie o sobie przypomina. Największą klęską żywiołową, jaka kiedykolwiek nawiedziła wyspę, był wybuch położonego w centrum wulkanu Lakagigar w XVIII w. Wyrzucił z siebie wówczas największą ilość lawy, jaką zanotowano podczas jednej erupcji w historii świata. Wskutek tego na półkuli północnej średnia temperatura powietrza obniżyła się o 1 st. C, a w samej Islandii – aż o 5 st. C.

Niektórzy uczeni sądzą, że w związku z tym wybuchem eskimoskie plemię Kauwerak żyjące na Alasce omal nie wymarło. Zmiany w naturze były widoczne na terenie niemal całej Europy - dochodziło m.in. do usychania liści na drzewach i więdnięcia warzyw, czasem nawet w ciągu jednej nocy. Z powodu pośrednich i bezpośrednich skutków wybuchu zmarło ok. 20-25% mieszkańców kraju.

Niemowlaki na hulającym wietrze

Na Islandii widok pogrążonych we śnie bobasów pozostawionych w spacerówce przed sklepem czy kawiarnią nikogo nie dziwi. Nikogo poza turystami. Sami Islandczycy uważają, że sen to zdrowie, a sen na rześkim, ostrym powietrzu to już wręcz gwarancja odporności. Dlatego też zszokowani turyści biegający po knajpach, szukający nieodpowiedzialnych w ich mniemaniu rodziców, nie są wcale rzadkim zjawiskiem. Dla Islandczyków są za to widokiem nieustannie zabawnym.

Gdzie te drzewa?

Ciężko uwierzyć, ale Islandię pierwotnie porastały gęste lasy brzozowe - kto nie wierzy, niech sięgnie do kronik z XI i XVI wieku. Ludzie postanowili zorganizować masową wycinkę drzew i realizowali swój plan tak długo, aż w końcu nie było już czego wycinać. Żadna podobna akcja usuwania drzew na świecie, nawet najbardziej kontrowersyjna jak te, które znamy z dzisiejszych czasów, nie może się równać tej islandzkiej. Brzozy już nigdy nie odrosły, a tradycyjny las stał się tylko wspomnieniem.

Sytuacja miała zresztą swój ciąg dalszy - morze co jakiś czas wyrzucało na brzeg kawałki białej sosny syberyjskiej, która dryfowała aż z arktycznej Rosji. Każdy chciał zdobyć kawałek tego niebywale wytrzymałego drewna. Na plażach pojawiły się sąsiedzkie patrole, które pilnowały, by nikt nie ukradł drewna, które nie należy do niego, a ludzie brali pod zastaw cały dobytek, by potem je kupić.

Morze inspiracji

Każdy, kto choć trochę interesował się Islandią, słyszał o jej staroislandzkich opowieściach. Historie przypominające najlepsze thrillery inspirowały nie tylko muzyków, ale też pisarzy. Wspomniany wcześniej J. R. R. Tolkien aż 17 z 19 krasnoludów pojawiających się w „Hobbicie” nadał imiona, które podpatrzył w najbardziej znanym zbiorze pieśni „Edda poetycka”.

 

Prawo jazdy

Ciekawie sprawa wygląda, jeśli przyjrzymy się egzaminom na prawo jazdy. Islandczycy jako naród, który wyjątkowo ceni sobie niezależność i swobodę, są przyzwyczajeni do możliwości przemierzania rozległych terenów na własną rękę. Egzamin zdaje się wyjątkowo łatwo, bo jazda odbywa się po bezdrożach czy w miasteczkach z jednym skrzyżowaniem, na którym możemy znaleźć się kompletnie sami.

Co zabawne, o ile prawie każdy mieszkaniec wyspy ma prawo jazdy, prawie nikt nie przestrzega przepisów. Uwielbienie do motoryzacji widać w światowych statystykach – Islandczycy posiadają najwięcej samochodów na jednego mieszkańca.

Kraj, którego mogło nie być

Około 1532 r. król Chrystian II, obalony 10 lat wcześniej władca Danii i Norwegii, a do 1521 r. także Szwecji, postanowił pozbyć się Islandii. Zaproponował królowi Anglii dzierżawę wyspy, jednak Anglia ten pomysł odrzuciła. Kwota, która była wówczas na stole, to 50 tysięcy florenów (obecnie byłoby to ok. 14 milionów dolarów).

W grupie siła

W porównaniu z innymi mieszkankami Europy, islandzkie kobiety od lat rodzą najwięcej dzieci. Zostają też mamami znacznie wcześniej niż np. Europejki czy Azjatki. To odzwierciedlenie islandzkiej tradycji, w której od zawsze ceniło się wielodzietne rodziny. Od początków osadnictwa w każdym klanie przychodziło na świat od sześciu do szesnastu pociech. Jak wyglądały pierwsze chwile malucha? Świeżo urodzony Islandczyk dostawał na przykład oryginalny jak na to miejsce przystało smoczek. Był nim kawałek podsuszonej ryby przeżutej wcześniej przez członka rodziny i włożonej do (koniecznie używanej) szmatki.

W ciągu siedmiu dni musiał być też ochrzczony, a gdy rodzice nie stawili się w wyznaczonym terminie w kościele, ten nakładał na nich niemałą grzywnę. Załamania pogody, tony śniegu czy inne ważne okoliczności ani trochę nie wpływały na jej zmniejszenie. Doprowadzało to do tragicznych sytuacji, w których rodziny znajdowane były wiosną na drodze między kościołem a ich domem, po tym jak w zimę wyruszyły do Kościoła na chrzest dziecka...

Rekin i baran

Tych 7 punktów to tylko przedsmak historii, które autorzy zostawili dla nas w swojej książce. Nawet nie zauważymy, jak na marginesie wciągających opowieści sprzedadzą nam całkiem spory kawałek wiedzy.

Zaskakująco dobra "Wonder Woman", animacje i mnóstwo efektów specjalnych. Premiery kinowe czerwca

Komentarze (1)
Między wulkanem a zorzą polarną. 7 rzeczy, których być może nie wiesz o Islandii
Zaloguj się
  • titta

    Oceniono 3 razy 1

    Na Islandi nadal sa miejsca porosniete lasem. Autorka tekstu mogla nie zauwazyc, bo wysokosc drzew rzadko przekracza 2 metry...
    Ale niestety wiekszasc wyspy jest odlesiona.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX