Podobała Ci się "Incepcja" i "Raport mniejszości"? Przeczytaj tę książkę

30.08.2017 16:12
Rafał Kosik, 'Różaniec'

Rafał Kosik, 'Różaniec'

Długo, bo aż dziewięć lat przyszło nam czekać na kolejną książkę Rafała Kosika adresowaną do dorosłych czytelników. Trzeba przyznać, że "Różaniec" to bardzo mocny i udany powrót autora.

Książka w formie ebooka jest już dostępna na publio.pl >>

Przyszłość, która nadejdzie

Wizja, którą autor roztacza przed czytelnikiem w „Różańcu”, nie napawa optymizmem. W wyniku tajemniczej Przemiany znany nam świat przestaje istnieć, a ludzkość skupia się w miastach-pierścieniach nanizanych na orbitę, po której niegdyś krążyła Ziemia. Setki, a może tysiące hermetycznie zamkniętych metropolii dostosowanych i powykrzywianych do potrzeb niosących je pierścieni przypominają scenerię z „Incepcji” Christophera Nolana, w której płaszczyzny nie poddawały się prawom fizyki.

 

Akcja „Różańca” toczy się w Pierścieniu Warszawa. Miasto, które dobrze znamy, w wyniku kataklizmu zmieniło swoją topografię i teraz dusi się pod sztucznymi chmurami, z rzadka ogrzewanymi niby-słońcem. W tym trudnym do ponownego zintegrowania świecie jest coś, co łączy za sobą płynące przez kosmos metropolie, a także ich obywateli. To system „g.A.I.a.” kontrolujący praworządność każdego z mieszkańców miast.

Domniemanie winy

W większości systemów prawnych istnieje domniemanie niewinności. Dopóki nie udowodnimy przestępstwa, każdy jest niewinny. Rafał Kosik bardzo ciekawie odwrócił te proporcje. W jego społeczeństwie każdemu obywatelowi przyznane są punkty PZ – Potencjalnego Zagrożenia, których wzrastająca liczba prowadzi do eliminacji ze zbiorowości. Kiedy przekroczony zostaje limit, obserwowana jednostka zostaje poddana prowokacjom, które mogą prowadzić do powiększenia lub pomniejszenia się punktów PZ. Jest tylko jeden szkopuł.

Nikt nie zna swoich notowań. Punktację zna tylko nadzorujący całą machinę obserwacji system g.A.I.a., który z upływam lat zyskał samoświadomość i tak zaszyfrował swoje dane, iż nikt nie może ich już odczytać. Sposób, w jaki zdobywa się punkty, również nie jest jednoznaczny. Mogą one zostać przyznane za przestępstwo, ale również za nieudzielenie pomocy albo nieświadome prowokowanie do popełnienia przestępstwa. Z dnia na dzień ilość PZ może nagle wzrosnąć, chociaż zdawać by się mogło, że nic złego się nie stało. Zbliża się granica, za którą rozpoczyna się osaczanie i prowokacje. A potem eliminacja ze społeczeństwa.

Jak temu zaradzić? Można się pilnować, jednak bez znajomości swojej punktacji to trudne. Łatwiej wynająć nuzzlera – osobę, która może wniknąć w system i wyciągnąć z niego informacje o liczbie punktów obciążającej konto zainteresowanego. Nie jest to tanie ani specjalnie legalne, ale za wiedzę - zwłaszcza taką - warto płacić. Właśnie takim nuzzlerem jest Harpad, główny bohater powieści, który zostaje wplątany w intrygę, za którą stoją zarówno rządzący, jak i mafia, a także ci, którzy projektowali system g.A.I.a. Kiedy wykonuje zlecane mu przez szantażystów, odkrywa, że oprócz poznania wartości PZ swoich klientów, może także na nie wpływać, a taka wiedza to ostatnia prosta na drodze do eliminacji przez system.

Czy tylko fantazja?

Tak, jak wspomniałem na początku, Rafałowi Kosikowi zdecydowanie udał się literacki powrót. Brawurowo napisana powieść wciąga i intryguje, a świat przedstawiony przez autora, mimo fantastycznej formy, jest zaskakująco realny. Kiedy razem z bohaterami książki spacerujemy po Warszawie, mimo zmian, jakie w niej zaszły, nadal odnajdujemy miasto, które znamy, z jego ulicami, mieszkańcami i co najważniejsze - klimatem.

Sam świat, wykreowany przez pisarza, kiedy odrzemy go z gatunkowych atrybutów, także dużo nie odbiega od rzeczywistości. Przecież już teraz ciężko poczuć się anonimowym, a na ulicach miast kamery śledzą każdy nasz krok.

W powieści zostaje zadane bardzo ważne pytanie: jaka jest cena za bezpieczeństwo i co w zamian za nie można poświęcić. Gdzie kończą się granice prewencji, a gdzie zaczyna się terror?

„Różaniec” swoim klimatem przypomina niektóre z dokonań Philipa K. Dicka. Jest swoistym ukłonem w stronę dylematów zawartych w „Raporcie mniejszości”, a duszną i deszczową atmosferą przywodzi na myśl „Łowcę androidów”.

Rafał Kosik zbudował wizję antyutopii, w której znakomicie odnajdą się miłośnicy Orwella czy Huxleya, jak i ci, którym zdecydowanie bliższe są spiskowe teorie braci Wachowskich. Możemy sobie tylko życzyć, żeby ktoś kiedyś przeniósł tę opowieść na ekran, bo zarówno wizja, jak i intryga samej opowieści zdecydowanie jest tego warta.

5 PYTAŃ DO AUTORA KSIĄŻKI RAFAŁA KOSIKA

Mateusz. Uciński: Pamiętam, jak kilka lat temu, podczas naszej rozmowy i planach, wspominał pan o „Różańcu”, ale efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Ciekawi mnie bardzo, co było inspiracją dla tej powieści. Skąd pojawił się właśnie taki pomysł?

Rafał Kosik: - Różaniec to powieść wielowarstwowa i wielowątkowa, składają się na nią różne pomysły. Nie potrafię wskazać jednoznacznej inspiracji, to wynik moich przemyśleń na wiele różnych tematów. Przede wszystkim jednak interesuje mnie wpływ technologii na społeczeństwo. Ostatnie lata pokazują, jak jest on ogromny – technologia zmienia nam kulturę, ale również życie codzienne. Mamy wszystko na wyciągnięcie ręki, przy odrobinie chęci można łatwo dotrzeć do każdej dostępnej informacji, a jednocześnie coraz więcej ludzi w ogóle z tych możliwości nie korzysta, zamykając się w kokonie własnych, bezpiecznych przekonań, rozmawiając tylko z podobnymi sobie. Jednym z problemów poruszanych w „Różańcu” jest właśnie temat technologii, która staje się tak totalna i wszechobecna, że aż niezauważalna.

Socjologowie i politolodzy twierdzą, że poczucie bezpieczeństwa jest dla wielu ludzi najważniejsze. W jego imię można poświęcić wiele wartości, także wolność. Zgadza się pan z tą teorią? Moim zdaniem w „Różańcu” widać to bardzo dobitnie.

- To prawda znana od dawna. Niestety często to bezpieczeństwo jest złudne. Bronimy głównie swojego wyobrażenia o rzeczywistości, popełniając przy tym całą masę błędów poznawczych i w efekcie nasze działania wcale nie prowadzą do zwiększenia poziomu bezpieczeństwa. Raczej do oszukiwania się, że niebezpieczeństwo nam nie grozi lub, wprost przeciwnie, że grozi nam niebezpieczeństwo wyimaginowane. W rzeczywistości prowadzi to do niszczenia wolności poprzez chęć cenzurowania poglądów innych niż nasze. Zamykając się w bańce poglądów, za największe zagrożenie zaczynamy uważać ludzi myślących inaczej, którzy tak naprawdę nie zagrażają nam, lecz spójności naszego światopoglądu.

Pokazuje pan, że sztucznej inteligencji nie można ufać. Nawet, jeżeli podstawą jej działania jest dobro ludzkości. Takich ostrzeżeń jak pańskie było już bardzo wiele, pisali o tym Issac Asimov czy Arthur C. Clarke. Mimo to naukowcy i programiści nie ustają w próbach stworzenia samodzielnie myślących maszyn. Czym pana zdaniem jest to powodowane?

- Słynne trzy prawa robotyki Izaaka Asimova zdezaktualizowały się bardzo szybko, w momencie zastosowania prostej automatyki w systemach militarnych, co miało miejsce już podczas drugiej wojny światowej. Dziś bezzałogowe przecież drony mają możliwość podejmowania autonomicznych decyzji. Zabijają wrogów, a ponieważ są skuteczne, nie ma więc żadnej wątpliwości, że ta technologia będzie rozwijana. W grę wchodzi również dążenie do ograniczenia obecności ludzi na pierwszej linii frontu, co jednak nie zmienia samych zasad ich funkcjonowania. Jeżeli zaczniemy tworzyć byty mądrzejsze od nas i uczące się, będzie tylko kwestią czasu, kiedy nauczą się zdejmować nałożone na siebie zabezpieczenia i wyznaczać sobie własne cele. Tworzymy te systemy w sposób nieodpowiedzialny, dlatego że każdemu inwestorowi (czy to korporacja, czy państwo) krótkoterminowo się to opłaca. Można więc z tego punktu widzenia patrzeć na ludzkość jako na jedynie wstęp do ery inteligentnych maszyn. Być może transhumanistyczne mrzonki o cyfryzacji umysłu i przenoszeniu go do sieci, należy włożyć między bajki. Nie zostaniemy tam wpuszczeni.

Świat w Pańskiej powieści, to nanizany na orbitę okołoziemską łańcuch pierścieni miast, które coraz bardziej tracą ze sobą kontakt. Przestają się nawet rozumieć w sensie językowym. Czy to aluzja do niesnasek i stereotypów, które są pomiędzy rzeczywistymi miastami?

- Nie myślałem o tym w ten sposób. Jeżeli szukać analogii do dzisiejszego świata, byłaby to zasada, że łatwiej jest rządzić podzielonym społeczeństwem. Taka, a nie inna konstrukcja tego świata jest oficjalnie uzasadniona względami bezpieczeństwa i ograniczeniami technologicznymi. Co ciekawe, większość kupuje taką odpowiedź i nie drąży głębiej. Tak jak w znanym nam świecie.

Mimo że dopiero co ukazał się „Różaniec”, zaostrzył on mocno czytelniczy apetyt. Dlatego pozwolę sobie zapytać się o pańskie plany. Mam nadzieję, że nie pozwoli pan znowu tak długo czekać na kolejną książkę.

- Teraz piszę kolejny tom serii „Felix, Net i Nika” i choć jest to powieść dla młodszego czytelnika, to również opowiada o problemach naszego świata oglądanego przez filtr SF. Oczywiście w formie atrakcyjnej dla młodego czytelnika, ale na pewno niezinfantylizowanej. Wątkiem przewodnim jest właśnie zagrożenie terrorystyczne, za którym stoi sztuczna inteligencja. Staram się ważne treści ubierać w atrakcyjną formę powieści przygodowej. Natomiast jeśli chodzi o literaturę dla dorosłych – mam kilka pomysłów, jeszcze nie zdecydowałem, który wygra przetarg. Na pewno wpływ na to będzie miał rozwój aktualnej sytuacji na świecie.

Książka do kupienia na publio.pl >>

Andrzej Chyra zagra polskiego Hannibala Lectera. Film "Ach śpij kochanie" będzie trzymał w napięciu

Pamiętasz, czym podróżowali bohaterowie tych znanych książek? [QUIZ]
1/12Jak Mary Lennox, bohaterka ''Tajemniczego ogrodu'', przybyła do Angli z Indii?
Zobacz także
Komentarze (2)
Podobała Ci się "Incepcja" i "Raport mniejszości"? Przeczytaj tę książkę
Zaloguj się
  • mariohudds

    Oceniono 2 razy 2

    'Ludzie niepewni swoich przekonań boją się, żeby tego nie ruszyć. Są agresywni, nie chcą słuchać innych, bo im się rozwali jakaś konstrukcja' Ks. Boniecki
    'Zamykając się w bańce poglądów, za największe zagrożenie zaczynamy uważać ludzi myślących inaczej, którzy tak naprawdę nie zagrażają nam, lecz spójności naszego światopoglądu.' Rafał Kosik

  • marekptr

    Oceniono 6 razy -2

    Ble ble ble... od 10 lat tylko biografie, po 40 latach czytania ksiazek,jednak nic nie przebije zycia

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane