Jego ojciec odebrał sobie życie. Napisał książkę, w której zmienia bieg wydarzeń

Czy z samobójstwem ojca da się pogodzić? Jak szybko i w jaki sposób można sobie poradzić z trudnymi przeżyciami? Na przykład tak - tworząc wybitną literaturę. Będziecie zaskoczeni, jak bardzo "Legenda o samobójstwie" Was wciągnie.

Śmierć niejedno ma imię

Młody David Vann odebrał swoją lekcję życia bardzo wcześnie – wtedy, gdy jego ojciec postanowił się zabić. Przez około 10 lat szukał słów i formy, które pozwoliłyby mu opisać tę historię, a zarazem nie uwięziły go w pułapce łzawego żalu czy taniego sentymentalizmu. Kolejnych kilkanaście lat poświęcił na szukanie wydawcy, który w napisaną przez niego opowieść zwyczajnie uwierzy.

"Legenda o samobójstwie" od początku wprowadza nas w świat, w którym próżno szukać prostego szczęścia, łatwych wyborów czy radości dnia codziennego. To, co dominuje w emocjonalnym obrazie opowieści, to ciężar – decyzji, oczekiwań, życia. Przez taki właśnie filtr zaczynamy przyglądać się rodzinie Fennów, która powoli, lecz konsekwentnie zmierza w stronę upadku. Nie znajdziemy tu barwnych opisów kłótni, wielostronicowych rozmów przypominających telenowele. Tragedia rozgrywa się po cichu, między jedną a drugą sylabą. Emocjonalne braki, niedostatki miłości i uwagi, kłamstwa, odmienne pomysły na życie – wszystko to opisane jest oszczędnie i ostrożnie, ale dosadnie, prosto i konkretnie. Autor wychodzi z założenia, że pewne rzeczy wystarczy powiedzieć tylko raz.

Daleko pada jabłko od jabłoni

Najwięcej światła Vann rzuca oczywiście na relację ojciec-syn, bo to na jej osi dzieją się tu rzeczy najważniejsze. Jedne z pierwszych słów, którymi Roy opisuje ojca i swój kilkudniowy pobyt na biwaku, brzmią:

Każdego wieczoru podczas tych krótkich wakacji, kiedy leżałem w śpiworze na hotelowej podłodze u stóp dużego łóżka, słyszałem, jak ojciec przewraca się i wierci do późnej nocy. Wyczuwałem, z pewnością, którą czasem miewają dzieci, że nie będzie już moim ojcem zbyt długo. Kolejne ruchy pojawiały się cyklami i stopniowo się wokół niego zamykały. Szaleńczo skopywał pościel, jęcząc z frustracji, ze złości i z rozpaczy, aż wydymała się i szeleściła niczym przybrzeżny wiatr. (…)

- Po prostu nie wiem – powiedział na głos. - Roy, śpisz?

- Nie.

- Boże, po prostu nie wiem.

Męski świat "Legendy..." jest właśnie taki. Próżno szukać w nim siły, energii i dominacji. Ojciec Jim bezwładnie miota się między jednym a drugim "nie wiem", podejmując kolejne złe decyzje, karlejąc wewnętrznie po każdym niepowodzeniu. Wydaje się, że u podłoża jego prób nie leży potrzeba zmiany, lecz podświadome oczekiwanie na koniec. Kolejne ruchy to tylko zasłona dymna, którą z perspektywy czasu bezbłędnie analizuje i opisuje syn.

Ten z kolei próbuje ułożyć sobie życie po rozstaniu rodziców, poznaje kolejnych partnerów matki oraz swoją nową macochę Rhodę, rozsmakowuje się w niszczeniu ulicznych latarni i hodowli rybek. O dziwo, wcale nie wiemy o nim wiele. Jednocześnie nie mamy poczucia, że powinniśmy wiedzieć cokolwiek więcej, by zrozumieć jego frustrację i bezsilność, by zrozumieć jego motywacje jako człowieka..

To nie jest kraj dla słabych ludzi

Kiedy już wydaje nam się, że poznaliśmy relację Jima i Roya, docieramy do punktu kulminacyjnego książki – "Wyspy Sukkwan". Oto Jim, mieszkający już samotnie, dzwoni do byłej żony i składa 13-letniemu synowi propozycję. Ojciec zamierza zamknąć swój gabinet dentystyczny i przenieść się na rok do drewnianej chaty na odludziu, w południowo-wschodniej części Alaski. Prosi, by syn dołączył do niego.

Wiedział, że matka pragnie, żeby odmówił, i wiedziała, że to zrobi. I właśnie tak odpowiedział tamtego wieczoru.

Dlaczego? – zapytała.

Nie chcę stąd wyjeżdżać, zostawiać przyjaciół.

Wciąż spokojnie jadła zupę. Lekko skinęła głową, nic więcej.

A ty co myślisz?

Myślę, że odpowiadasz tak, jak ci się zdaje, że chcę, żebyś odpowiedział. Ale proszę, zastanów się jeszcze (…) Chcę jednak, żebyś podjął dobrą decyzję, a wydaje mi się, że jeszcze jej nie przemyślałeś. Cokolwiek postanowisz, musisz mieć pewność, że to najlepsze dla ciebie w danej chwili, bez względu na to, co wydarzy się później.

Mówiąc to, nie patrzyła na niego. Mówiła tak, jakby wiedziała, co wydarzy się później, jakby znała przyszłość, a przyszłość, którą Roy wtedy widział, to ojciec, który popełnia samobójstwo, sam w Fairbanks, i on, Roy, który go porzucił.

Roy decyduje się wyjechać razem z ojcem, co przenosi ich relację – i całą opowieść – na kolejny poziom. O ile wcześniej istnieli jeszcze inni bohaterowie tej historii, tutaj Jim i Roy są już skazani na siebie, zamknięci w swoim świecie, od którego nie ma ucieczki. My też nie możemy się od niego uwolnić.

Proste czynności jak rąbanie drewna, polowanie na jelenie, budowanie spiżarni czy łowienie ryb stają się katalizatorem niezrozumienia. Surowy klimat Alaski ostatecznie obnaża wszelkie niedostatki charakteru ojca, ale też pozwala zobaczyć z bliska jego wewnętrzne rozdarcie. Nocne zawodzenie, którego Roy był świadkiem za młodu, zamienia się w życiową spowiedź pełną wstydliwych faktów i świadectwo wewnętrznej tragedii, którego Roy musi wysłuchiwać. Z czasem staje się jasne, że ojciec zabrał ze sobą syna, by użyć go w desperackiej próbie odbudowania swojego życia. Ostatecznie przytłaczająca nieumiejętność przewidywania konsekwencji działań ze strony ojca okazuje się dla nich zgubą. Wyjazd kończy się tragedią – jednak nie taką, jakiej wszyscy byśmy się spodziewali.

Legenda o samobójstwie

W tym miejscu przypomnieć trzeba biografię autora, któremu ojciec złożył niemal identyczną propozycję wyjazdu, a niedługo po tym, jak syn odmówił, popełnił samobójstwo. To, co dzieje się więc w "Wyspie Sukkwan”, można potraktować jako próbę rozliczenia się z własnym poczuciem winy i możliwymi scenariuszami – łącznie z tym, w którym Vann zgodziłby się na wyjazd.

O jednym warto pamiętać, kiedy zaczynamy lekturę książki. Historia literatury zna fabularyzowane wspomnienia i zmyślone historie zawierające elementy biograficzne. "Legenda..." Vanna wykracza poza ten podział. Świadomość tego, co wydarzyło się w prawdziwym życiu autora, pozwoli nam docenić to, z jakim kunsztem Vann skonstruował swoją literacką podróż po świecie bólu, żalu i rozpaczy i jak bardzo uciekł od klasycznego podziału prawda-fikcja. Tylko znając ten kontekst, w pełni docenimy jego pisarski talent.

Co również ciekawe, "Legenda..." stała się w Polsce chlubnym debiutem Wydawnictwa Pauza. Historia książki, która przeszło dekadę czekała na swoją publikację, a którą dziś zachwycają się czytelnicy na całym świecie, to najlepszy dowód na to, że upór autora się opłacił. Szkoda byłoby stracić okazję do poznania tak poruszającej, mocnej jakościowo prozy.

Fragmenty pochodzą z książki "Legenda o samobójstwie", autor: David Vann, tłumacz: Dobromiła Jankowska, Wydawnictwo Pauza, Warszawa 2017.

Książka w formie ebooka jest dostępna w Publio.pl

Więcej o:
Skomentuj:
Jego ojciec odebrał sobie życie. Napisał książkę, w której zmienia bieg wydarzeń
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX