Cybernetyka i zmiany biologiczne zdecydowanie zmienią ludzi [ROZMOWA]

Seria "Algorytmy Wojny" zyskała wielu czytelników. Na rynku właśnie ukazał się najnowszy tytuł cyklu - "Sente". Z jego autorem, Michałem Cholewą, o kreacji świata przyszłości, zagrożeniach rozwoju technologicznego i post - humanizmie rozmawiał Mateusz Uciński.

Książki Michała Cholewy dostępne są w formie ebooków w Publio.pl >>

Mateusz Uciński: Panie Michale, od naszej ostatniej rozmowy o książce „Inwit” minęły ponad dwa lata, ale Pan bynajmniej nie próżnował. Najpierw ukazał się zbiór opowiadań „Echa”, a teraz kolejny tom cyklu Algorytmy Wojny – powieść „Sente”. Konsekwentnie buduje Pan swoje uniwersum. Ciekawi mnie, w jakim stopniu, to co nas otacza, nowości technologiczne, zmiany na arenie politycznej wpływają na to co Pan opisuje. Zwłaszcza, że w ostatnim czasie dużo mówiło się o rozwoju Sztucznej Inteligencji.

Michał Cholewa: Naturalnie z dużym zainteresowaniem śledzę rozwój nauki - zawodowo i hobbystycznie - i uważam, że to co już dziś się dzieje jest materiałem na całą rzeszę tekstów cyberpunkowych i near-future. Zapewne dobrych. W ciągu dziesięciu lat  zapewne również już nie fantastycznych. Algorytm Wojny opiera się jednak na założeniu, które choć nie całkiem wykluczone w najbliższej przyszłości, sięga technologicznie znacznie dalej - SI w tym uniwersum przeskoczyły już próg osobliwości. Dlatego też, jeszcze przez jakiś czas będą one wyprzedzać postępy naszej technologii. I, w zasadzie, dobrze.

Podczas naszej poprzedniej rozmowy zapewniał Pan, że „myślące maszyny są fascynujące, a ludzkość uważam za rasę, która jest zdolna do rzeczy naprawdę wielkich, ale również i naprawdę paskudnych.” To daje do myślenia. Czy teraz dodałby coś do tego stwierdzenia?

Ależ ja jestem nadal jego entuzjastą! Sięgamy coraz dalej, rozumiemy coraz więcej, dość rozpaczliwie próbujemy zorganizować jakoś samych siebie, mimo że ewolucyjne nie jesteśmy dostosowani do myślenia o konsekwencjach wpływu na świat, jaki dała nam technologia. Oczywiście, potykamy się bez przerwy. I tak, jesteśmy blisko granicy na której już nie będziemy mogli w ogóle popełnić błędu. Ale uważam, że możemy dać radę.

Natomiast myślące maszyny - nawet tak myślące jak teraz, czyli umiarkowanie - uważam niezmiennie za niesamowite źródło (niepokojących) obserwacji działania człowieka. Pouczające na przykład jest to, że ludzie statystycznie są bardziej gotowi pogodzić się z większą ilością ofiar w wypadku samochodowym jeśli wiedzą, że kierowca starał się nie wjechać w nikogo niż z mniejszą ale przy założeniu, że maszyna zdecydowała się na „mniejsze zło”. Albo, że nadal zdarzają się wypadki kiedy ktoś wpakował się samochodem na schody z powodu pomyłki systemu GPS.  Albo, co jest już bardziej dramatyczne, że operatorzy broni są skłonni nie weryfikować informacji podawanych im przez systemy rozpoznawania celów.

Jest Pan z wykształcenia matematykiem, z zawodu informatykiem. To idealne warunki, żeby pisać właśnie o SI. Pan jednak porusza także kwestie zarówno socjologiczne, jak i polityczne. Czy rozwój technologii, przed którym nie okłamujmy się, nie uciekniemy, będzie rzutował Pana zdaniem na wszystkie dziedziny naszego życia?

Już przecież rzutuje. Polityka i inżyniera społeczna istnieje przecież w przestrzeni kreowanej przez technologię i nie uciekniemy od tego. Chiński system oceny obywatela, ciągły monitoring, media społecznościowe, afera Cambridge Analytica, czy choćby prosty fakt, że dzisiaj praktycznie każdy obywatel świata zachodniego posiada telefon komórkowy... To wszystko są rozwiązania technologiczne, które sprawiają, że nasze życie jest całkowicie inne niż ćwierć wieku temu. Te zmiany przyspieszają i nie ma powodu przypuszczać, że przestaną.

Cykl 'Algorytm Wojny'Cykl 'Algorytm Wojny' Wydawnictwo WarBook

W cyklu Algorytmy Wojny pokazuje Pan dość specyficzny zamknięty krąg – człowiek buduje Sztuczną Inteligencję, ale ją w pewnym stopniu niewoli, ta buntuje się przeciwko niemu, dlatego ludzie wdrażają projekt Dedal, czyli następcę SI, jej kolejną inkarnację do kontrolowania poprzednika. Nasuwa się pytanie, czy jeżeli faktycznie zbudujemy kiedyś taki cyfrowy byt, będziemy mieli szanse go okiełznać?

Taki jak w AW, prawdziwą osobliwość? Nie sądzę, żebyśmy dali radę ją zniewolić, nie na długo. I nie jestem w tym sam - jest bardzo wielu ludzi nauki, wliczając w to nieżyjącego już Stephena Hawkinga, którzy głoszą, że osiągnięcie osobliwości jest momentem, po którym może pójść różnie, ale już z pewnością nie będziemy mieli opcji zawrócić.

Jest takie opowiadanie Frederica Browna, nazywa się bodajże „Odpowiedź”, które jest na tyle krótkie, że mogę je przytoczyć w całości - z dokładnością, naturalnie, do kunsztu.  U Browna ludzkość tworzy osobliwość, uruchamia ją i zadaje swoje pierwsze pytanie, którym jest „Czy istnieje Bóg”. Maszyna odpowiada bez namysłu „Teraz już tak”. I jakkolwiek trudno przypisywać maszynie boska potęgę, to prawdziwa AI ze swoimi możliwościami rozwoju i w świecie tak zdominowanym przez technologię jak nasz z pewnością będzie przerażająco potężna.

Mam wrażenie, może mylne, że na to co Pan pisze w pewnym stopniu mają także wpływ pewne założenia post-humanizmu. Według nich egzystencję da się osadzić wewnątrz maszyn cyfrowych lub w wirtualnych symulacjach, a ciało ludzkie czeka kolejna ewolucja, tym razem za pomocą wszczepów technologicznych. Pańskim zdaniem to faktycznie przyszłość naszego gatunku?

My już dziś modyfikujemy nasze ciała, w tym jak najbardziej złożonymi urządzeniami. W końcu czym jest rozrusznik serca jak nie implantem? Nosimy szkła kontaktowe i protezy, pompy insulinowe. Mentalnie już przekroczyliśmy etap ingerencji w ciało - i mieliśmy ku temu dobre powody. Kolejnym krokiem są modyfikacje wprowadzane nie po to, żeby radzić sobie z  chorobą czy fizycznym uszkodzeniem, ale by zapewnić nam przewagę. To, czy będą to wszczepy i cybernetyka, czy modyfikacje biologiczne, jak sztucznie hodowane narządy czy modyfikacje genomu jest w tym sensie bez znaczenia. Już jesteśmy inni od nas sprzed stu lat. Nie pozostaniemy długo tacy, jacy jesteśmy teraz.

Jednym z głównych motywów Pańskich powieści jest wojna. Mimo że jest to konflikt przyszłości, trudno nie odczytać w nim echa wielu rzeczywistych konfliktów. Z drugiej strony Yuval Noah Harari,  izraelski historyk i autor książek popularnonaukowych o szeroko pojętej idei ludzkości, w wywiadzie dla "The Guardian" powiedział – „Homo sapiens, jakiego znamy, zapewne zniknie w ciągu mniej więcej stulecia, ale nie wskutek zniszczenia przez zabójcze roboty – zostanie zamieniony za pomocą biotechnologii i sztucznej inteligencji w coś odmiennego”. Czy zatem rzeczywistość coraz szybciej dogania fikcję literacką?

Dyskusja o tym od którego momentu człowiek przestaje być człowiekiem przez różne modyfikacje jest obecna od dawna nie tylko w filozofii ale i w literaturze (żeby daleko nie szukać, jej echa pojawiają się w „Wizji Lokalnej” Lema, ale przecież dyskusja nad człowieczeństwem osób zmienionych to i mutanci w „X-men” i ludzie ze wszczepami w „Amped” Wilsona). Istnieje istota co do której generalnie zgodzimy się, że jest człowiekiem, istnieje taka co do której jesteśmy pewni, że nim nie jest, ale który kolejny krok stanowi przekroczenie granicy, trudno określić. Prawdopodobnie wielu zgodzi się, że człowiek zmodyfikowany w ten sposób, że będzie bardziej odporny na nowotwory nadal jest jeszcze człowiekiem. A czy taki odporny na choroby w ogóle?  Czy taki dwa razy silniejszy niż inni?

W AW ten wątek w wersji najłagodniejszej pojawia się na pograniczu żołnierzy i cywili - wojskowi modyfikowani do toczenia wojny na innych planetach zaczynają się powoli różnić od ludzi. Nie bardzo, ale wystarczająco, by czuć się obco. Mocniej zarysowana jest granica między  „zwykłymi” ludźmi a magami - obłożonymi elektroniką ludźmi stworzonymi do zastąpienia SI, kiedy te się zbuntowały. Ci już przez wielu uznawani są za zbyt podobnych do przeciwnika.

Także pokrótce - tak. Cybernetyka i zmiany biologiczne zdecydowanie zmienią ludzi. To czy sprawią, że przestaniemy być ludźmi, a jeśli tak to jak szybko... Trudno powiedzieć.

Ebook 'Sente', Michał CholewaEbook 'Sente', Michał Cholewa Publio.pl

„Sente”, Pańska najnowsza powieść, mimo dość mrocznego wydźwięku, wizji ludzkości w stanie wojny ze Sztucznymi Inteligencjami, pokazuje jednak, że w obliczu zagrożenia dwa największe byty polityczne tej fantastycznej przyszłości jednoczą się wobec wspólnego wroga. Z jednej strony to pocieszające, z drugiej gorzkie, że potrzeba zupełnie nowego, pozaludzkiego wroga, aby scalić ludzkość.

Ludzie są ekspansywni i wojowniczy jako gatunek i prawdopodobnie ta cecha pozostanie z nami jeszcze przez jakiś czas - o ile nie będziemy próbowali aktywnie jej wytępić. Naszym naturalnym przeciwnikiem są inni ludzie, bo chcą dokładnie tego samego co my, a nie są nami. Wierzę, naprawdę wierzę, że potrafimy się zjednoczyć w obliczu naprawdę dużego zagrożenia - ale kiedy go zabraknie, skupimy się znowu na sobie. Niekoniecznie przez konflikt militarny ale przez konkurencję gospodarek, wojnę handlową i tym podobne. Zresztą ludzkość w uniwersum AW już raz to zrobiła - po Dniu odniosła zwycięstwo... Po czym zajęła się walką pomiędzy sobą o dominację nad ruinami swojego niegdysiejszego imperium.

Nie chcę zdradzać zbyt wiele z fabuły powieści, ale nie wszystkim w smak jest to zjednoczenie. Pokazuje Pan swego rodzaju „pakt z diabłem”. Pozostaje pytanie, w imię czego? Ludzkość w Pańskim świecie nie bardzo różni się od tej w naszych czasach.

Och, zawierać niebezpieczne pakty można z różnych powodów. Można uważać, że pewne rzeczy są tego warte, można  sądzić, że cały czas kontroluje się sytuację, można preferować służbę  zwycięzcy od królowania pokonanymi. W końcu nie wszystkie postacie myślą globalnie.

Ludzkość w świecie AW jest naturalnie skażona tym, że sam jestem człowiekiem dwudziestopierwszowiecznym, a zatem i z tego wieku pochodzi moja wizja ludzi - i wszystkie ewentualne zmiany ludzkości, które wprowadzam są zmianami wymyślonymi w mojej niewątpliwie dzisiejszej głowie. Nie bez znaczenia jest też całość historii, którą chcę opowiedzieć w AW, a która oczywiście wpływa na to, na co kładę akcenty.

Panie Michale, chociaż „Sente” dopiero co pojawiło się na księgarskich półkach i szczerze polecam do przeczytania tej książki, tak jak całego cyklu Algorytmy Wojny, to pozwolę sobie spytać, czego możemy się spodziewać w przyszłości? Czy planuje Pan kolejną książkę z cyklu, czy może zostawi pan na chwilę to uniwersum i zaskoczy czymś swoich czytelników?

Mam naturalnie masę pomysłów na inne dłuższe historie - czas pokaże, czy przetrwają próbę wyczekiwania - i przynajmniej garść opowiadań. Te pierwsze strasznie mnie kuszą, bo człowieka zawsze ciągnie żeby napisać coś zupełnie innego. Te drugie z kolei bardzo lubię jako formę - uważam, że fantastyka stoi przede wszystkim na opowiadaniach i powinno się je pisać - więc naturalnie zamierzam jakoś je zmieścić.

Ale następny dłuższy tekst będzie jednak prawdopodobnie kontynuacją Algorytmu Wojny. Kiedy pisze się serie książek, jest to pewnego rodzaju zobowiązanie - jestem winien czytelnikom zakończenie AW i jeśli chodzi o powieści będę się raczej na tym skupiał.

Bardzo dziękuję za rozmowę i szczerze zachęcam na wyprawę do świata „Algorytmów Wojny”. Kto wie, może właśnie tak będzie wyglądać nasza przyszłość!

Książki Michała Cholewy dostępne są w formie ebooków w Publio.pl >>

Okładka książki 'Sente', Michał CholewaOkładka książki 'Sente', Michał Cholewa Wydawnictwo WarBook

Więcej o:
POPULARNE NAJNOWSZE
Skomentuj:
Cybernetyka i zmiany biologiczne zdecydowanie zmienią ludzi [ROZMOWA]
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX