Tworząc wymyślone imperium korzystam z przetestowanych przez historię wzorców [ROZMOWA]

Miłośnicy epickiego fantasy mogą już odkorkowywać szampana i świętować! Robert M. Wegner - mistrz tego gatunku powraca z kolejnym tomem Opowieści z Meekhańskiego Pogranicza. Z autorem wyśmienitego "Każdego martwego marzenia", o tajnikach kreacji fantastycznego świata, rozmawiał Mateusz Uciński.

Książki autora dostępne są w formie ebooków w Publio.pl >>

Mateusz Uciński: Panie Robercie, niedługo minie dekada od wydania pierwszej książki, w której zaprosił Pan czytelników do Imperium Meekhańskiego i od tego czasu konsekwentnie ponawia Pan te zaproszenia. Teraz już po raz piąty. Ciekaw jestem, czym dla Pana – pisarza, stał się przez ten czas wykreowany w pańskich książkach świat.

Robert M. Wegner: No cóż myślę, że stał się miejscem, z którego niekiedy jest mi bardzo trudno jest się wyrwać. Wpadam w niego czasem bez ostrzeżenia, nad poranną kawą, w trakcie obiadu albo nawet oglądania filmu nagle przychodzi mi do głowy jakiś pomysł, scena, dialog i bezwiednie zaczynam nad nimi pracować, obracając je w myślach i odrywając się od rzeczywistości. Najgorzej jest jak żona wyrywa mnie z zamyślenia mówiąc „No to załatwisz to mi jutro, prawda?” Pytanie „Ale co?” nigdy nie jest dobrą odpowiedzią.

Jest Pan pięciokrotnym laureatem Nagrody Im. Janusza Zajdla, a także Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego i Nagrody Europejskiego Stowarzyszenia Science Fiction (ESFS). Pańskie książki spotykają się z doskonałymi opiniami krytyków i cieszą ogromną popularnością wśród czytelników. Myślę, że możemy powiedzieć, iż jako autor odniósł Pan literacki sukces i to w gatunku, który często bywa traktowany po macoszemu. Jaki jest klucz do takiej popularności?

- Nie wiem. Może po prostu nie oczekiwać popularności i sukcesu, tylko najzwyczajniej w świecie skupić się na tym, by wykonywane dzieło było jak najlepsze? Nigdy nie zabiegałem o nagrody ani nie próbowałem pisać „pod sukces” zgodnie z algorytmem, co x stron scena walki, seksu i zabawny dialog, byleby czytelnik się nie znudził. Oczywiście dostawałem i dostaję czasem za to po uszach od osób oczekujących od fantasy lekkiej, łatwiej i nie zmuszającej do myślenia rozrywki, takiej, gdzie akcja powinna tylko gnać, a bohaterowie mają mieć więcej z postaci z gier niż z żywych ludzi, ale te nagrody, które wymieniłeś, świadczą o tym, że chyba idę właściwą drogą. 

Najnowsza książka Roberta M. WegneraNajnowsza książka Roberta M. Wegnera Fot. Wydawnictwo Powergraph

Fantasy, jako gatunek literacki zdecydowanie w ostatnich latach przeżywa druga młodość. Nawet ktoś porównał to do swoistego wyjścia z getta do mainstreamu. Co Pana zdaniem o tym zadecydowało?

Sądzę że inne media. Przede wszystkim film, wielkie ekranizacje takich arcydzieł jak „Władca pierścieni” oraz niewiele im ustępujące rozmachem serialowe adaptacje na przykład „Gry o tron”. Zresztą ta tendencja dotyczy całej fantastyki, większość najpopularniejszych seriali i blockbusterów ostatnich dwóch dekad zawiera elementy fantastyki lub jest fantastyką pełną gębą. Za popularnością idą pieniądze a za pieniędzmi zainteresowanie mediów oraz zwrócenie uwagi na cały gatunek literaturoznawców i krytyków. Aż chciałoby się mruknąć „nareszcie”.

Szczerze intryguje mnie jak Pan tworzy swoje uniwersum. Czytałem Pańskie wypowiedzi, w których porównywał je Pan do antycznych Chin i Iranu. Czyli są konkretne wzorce, na których budowana jest geopolityka Meekhanu?

Z naszego podwórka oczywiście jest to Imperium Rzymskie. Ale wykorzystane jako rdzeń, schemat do stworzenia wielkiego państwa, a nie kopia. Zawsze powtarzałem, że większość imperiów na świecie powstawało na bardzo zbliżonych fundamentach – silnej armii, która chroni granice i zapewnia spokój wewnętrzny, dobrze działającej gospodarce, dzięki której większość obywateli może żyć w pewnym poczuciu bezpieczeństwa ekonomicznego, ujednoliceniu wierzeń, co zapobiega konfliktom religijnym i poczuciu wspólnoty kulturowej. Bez tego żadne imperium w naszej historii nie przetrwało dłużej niż pokolenie czy dwa. A mówiąc prościej, opisując nóż opieram się na sprawdzonej konstrukcji z rękojeścią i ostrzem, a tworząc wymyślone imperium korzystam ze sprawdzonych i przetestowanych przez naszą historię wzorców.

Imperium Meekhańskie nie jest tworem jednolitym etnicznie. Zaludniają je różne narody i rasy. Mam wrażenie, że właśnie takie krzyżowanie się kultur daje opowieści bardzo dużo realności, niezbędnej moim zdaniem w pisaniu fantastyki. Zgodzi się pan z tym twierdzeniem?

Zgodzę. Ale rozciągnąłbym to stwierdzenie na ładny kawałek pozostałej literatury, powieści historyczne, przygodowe, awanturnicze, a nawet obyczajowe. Tarcia na styku różnych kultur, wymiana idei, pomysłów, technologii, a czasem pocisków i ciosów, to było coś, co od tysiącleci napędza koło cywilizacji. No i pisanie o pograniczach, co podkreślam w tytule całej serii, daje mi mnóstwo możliwości.

Imperium nie jest bynajmniej laicką krainą. Zapełnia je całkiem spory panteon bóstw i istot nadnaturalnych. Panie Robercie, jak się tworzy bogów? Pytam, bo w Pana książkach trudno mi się na pierwszy rzut oka doszukać prostych odniesień do istniejących religii.

Nie lubię prostych odniesień. Gdybym miał poszukać psychologicznego podobieństwa mojego panteonu do jakiegoś historycznego, to oczywiście banda dbających przede wszystkim o własne interesy greckich i rzymskich bogów pierwsza przychodzi mi na myśl. Lecz istniejący w świecie Meekhanu „Nieśmiertelni”, którzy powstają jako zlepek tysięcy ludzkich dusz potrafiący w razie potrzeby dzielić się na części, mogący rozpaść się na osobne byty lub zupełnie zmienić osobowość po nieudanym lub niepełnym zjednoczeniu, są czymś, co mi, jako autorowi daje naprawdę szerokie pole do kreacji. Choć cały cykl nadal jest przede wszystkim opowieścią o ludziach.

Naszywka fanowska cyklu 'Opowieści z meekhańskiego pogranicza'Naszywka fanowska cyklu 'Opowieści z meekhańskiego pogranicza' Fot. Maciek Mikołajczak

Jest Pan autorem, ale i kreatorem tego świata, więc podejrzewam, że ma Pan jakiś jego element, bohatera, lub rasę, najbliższe Pana sercu. Zdradzi Pan czy jest coś takiego?

Ludzie. Wszyscy. Ze wszystkimi swoimi wadami i zaletami. Uwielbiam ich, choć czasem strasznie mnie denerwują. Dlatego do minimum ograniczyłem tak popularne i niektórych cyklach inne rasy. Ludzie są wystarczająco zróżnicowani i ciekawi.

"Każde martwe marzenie" to piąta książka opowiadająca o Meekhamie, ale trzecia powieść należąca do cyklu. Bardziej lubi Pan pisać opowiadania czy powieści?

Podejrzewam, iż fakt, że napisałem aż dwa tomy opowiadań o świecie Meekhanu świadczy zapewne o tym, że lubię pisać krótsze teksty. Wymagają one innego podejścia do opowiadanej historii, innego rozłożenia akcentów fabularnych i w pewnym sensie większej dyscypliny pisarskiej. Lecz moim zdaniem to właśnie powieści pozwalają szerzej rozłożyć skrzydła

Moje ostatnie pytanie będzie podchwytliwe. Czy po tej prawie dekadzie goszczenia na terenach Imperium Meekhańskiego, nie korci Pana, jako pisarza napisanie czegoś innego? Wiem, że zanim zdecydował się Pan na fantasy, próbował Pan swoich sił również w innych gatunkach literackich.

Korci oczywiście. W głowie kłębią mi się pomysły i na opowiadania i na powieści w innej konwencji. Ale na razie mam za mało czasu, by pozwolić sobie na dłuższy „skok w bok” w stronę dajmy na to SF. I tak nadwerężyłem cierpliwość moich czytelników każąc im czekać na następną książkę ponad trzy lata. Tak więc poza okazyjnym opowiadaniem spoza Meekhanu, w najbliższym czasie z pewnością nie pozwolę sobie na dłuższy urlop od Imperium i okolic.

Pozostaje nam zatem czekać na kolejną wyprawę na rubieże Imperium Meekhańskiego, a teraz zagłębić się w lekturze "Każdego martwego marzenia", które z całego serca polecam! Dziękuję za rozmowę.

Książka dostępna jest w formie ebooka w Publio.pl >>

Okładka książki 'Opowieści z meekhańskiego pogranicza: Każde martwe marzenie'Okładka książki 'Opowieści z meekhańskiego pogranicza: Każde martwe marzenie' Robert M. Wegner

Więcej o:
Komentarze (1)
Tworząc wymyślone imperium korzystam z przetestowanych przez historię wzorców [ROZMOWA]
Zaloguj się
  • sir.fred

    0

    Dobre powieści, ale żałuję trochę, że już nie ma opowiadań.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX