Światowej sławy architekt krajobrazu opowiada o ogrodzie George'a Harrisona

Książka "Rok w ogrodzie" Dana Pearsona to cenna publikacja dla specjalistów od ogrodów, właścicieli przydomowych ogródków oraz wszystkich tych, dla których ekologia jest ważna, a kontakt z przyrodą ożywczy i inspirujący.

„Wierzę w uzdrawiającą moc ogrodów i ogrodnictwa. Uspokajające działanie zieleni i fakt, że piękne, zmysłowe środowisko potrafi przenosić człowieka w inne miejsce, wpływa na każdego” – napisał w książce „Rok w ogrodzie” światowej sławy architekt krajobrazu, Dan Pearson. To opowieść nie tylko o sztuce ogrodniczej, jej tajnikach i trickach, ale też szerzej, o urokach i dobrodziejstwach bliskiego kontaktu ze światem roślin, naturalnej odnowie, jaką oferuje nam zielona siła, twórczej inspiracji, którą można czerpać ze zmieniających się pór roku.

Ogrody Dana Pearsona to gotowe kompozycje pod malarskie płótno. Nadzwyczaj malownicze, zachwycają grą kolorów i kształtów, dowodząc niezwykłej wyobraźni i wrażliwości ich twórcy. Można je podziwiać w różnych częściach świata. Na południu Włoch i na północy Japonii, na wyspie Hokkaido, gdzie zaprojektował „dziki” ogród u stóp góry. W Kalifornii, w miejscu, w którym brakuje wody i w wilgotnym klimacie Hawajów. W jego portfolio ogrody przy wiktoriańskich dworach i w prywatnych posiadłościach milionerów sąsiadują z miejskimi parkami powstałymi na nieużytkach kuszących deweloperów i enklawami zieleni przy szpitalach oraz centrach opieki medycznej. Pośród klientów Dana Pearsona są także celebryci i sławne osobistości.

Książka 'Rok w ogrodzie' w e-bookuKsiążka 'Rok w ogrodzie' w e-booku Wydawnictwo Literackie

„Rok w ogrodzie” Dana Pearsona (tłum. Witold Biliński) ukazał się nakładem Wydawnictwa Literackiego. Książka jest dostępna w formie e-booka w Publio.pl >>>

Fragment książki

Friar Park to niezwykły ogród, usadowiony na wzgórzu wysoko ponad Henley. Na samym dole podjazdu stoi ozdobna stróżówka z bramami z kutego żelaza. Daje to przedsmak wiktoriańskiego dworku ukrytego wśród drzew na szczycie, ale nic nie jest w stanie przygotować gościa na ogród, który otacza dom. Olivia Harrison, żona nieżyjącego już George’a Harrisona, jest obecnie opiekunką tego miejsca i osobą, która chroni je przed przytłoczeniem przez jego własną ekscentryczność. Para zasłużyła się uratowaniem tego miejsca od całkowitego opuszczenia i zapomnienia.

Kiedy George przybył do Friar Park, miał zaledwie dwadzieścia siedem lat. Był rok 1970, niedługo po rozpadzie Beatlesów. Ogród bardzo podupadł pod rządami katolickich zakonnic, które były poprzednimi właścicielkami. Trawniki zostały zarośnięte i poszarpane na brzegach przez pełzające jeżyny, a jeziora wyschły. Twórca tego ogrodu, sir Frank Crisp, który rządził tu od roku 1875 do 1919, uczynił z Friar Park swój wielki projekt. Zrobił to z typową wiktoriańską pewnością siebie, kreując swoją fantazję, nie bojąc się skali, w sposób dowcipny i oryginalny. W tym okresie popularne było zbieranie roślin, a nowe okazy przywożono całymi skrzyniami. Wiele z nich było gatunkami nigdy wcześniej niewidzianymi. Crispowi udzieliło się to podniecenie. Postanowił sam zbudować krajobrazy dla swoich roślin, zamiast odwiedzać je w ich własnych siedliskach.

Stał się zapalonym alpejskim ogrodnikiem, a żeby mieć gdzie umieścić swoją nieustannie rosnącą kolekcję, zdecydował się stworzyć skalny ogród. Skalne ogrody były wówczas w modzie, jest w kraju kilka takich – starały się uchwycić magię górskich krajobrazów. Niewiele jednak robi takie wrażenie jak Friar Park. Dopiero niedawno zdobyto Matterhorn, Crisp zbudował więc wersję tego szczytu z piaskowca. Z biegiem lat rozrosła się ona do rozmiarów ponad hektara. Dziś konstrukcję przywrócono do wcześniejszej chwały, na szczycie podziwiać można zwiewną alpejską łąkę i kaskady gwałtownie spadające lub łagodnie schodzące z poziomu na poziom. Strome rumowisko przechodzi w niższe zbocza, a po chłodnej, zacienionej stronie znaleźć można wąwozy, które sięgają ponad głowę i pozwalają całkowicie zanurzyć się w iluzji. Wśród wielu skarbów Olivia ma niebieskie himalajskie maki i stopkowiec Podophyllum, które doskonale się tu czują.

W najlepszych czasach Crispa były tu też ogrody otoczone murem i produkcyjne, ogród elżbietański, biały, japoński, a także nieco przerażająca przystrzyżona dolina. Dramatyzm tego krajobrazu i spory wysiłek wymagany do utrzymania tak złożonej posiadłości przekroczyły jednak możliwości zakonnic, które mieszkały tu przez ćwierć wieku przed przybyciem Harrisonów. Aby zdobyć trochę pieniędzy, pozwoliły lokalnym firmom budowlanym korzystać z jezior jako z wysypisk. Jedynym, co na początku lat siedemdziesiątych było widać – Olivia opisała to jako estetykę z Planety małp – był szczyt Matterhornu przebijający się przez sieć podszytu i samosiewnych drzew.

George Harrison Taj Mahal Self-
Portrait
1966George Harrison Taj Mahal Self- Portrait 1966 Harrison Family Estate / (c) Harrison Family Estate

Chociaż kochał architekturę, George powiedział Olivii, że z przyjemnością zajmie tylko jeden pokój dworku i będzie przejmował kolejne tereny wtedy, gdy będzie ich potrzebował. Początkowo zamierzał stosować tę samą strategię w ogrodzie, ale ogrody już tak mają, że chwytają człowieka i już nie puszczają. Do przyjazdu Olivii w roku 1974 rozwinął już w sobie to, co stało się pasją całego życia. Zaczął od naprawienia fontanny przed domem, skosił trawniki, oczyścił bluszcz i bardzo stosownie postawił na Matterhornie dwie kozy, by wykończyły jeżyny. Pewnego dnia zjechał na linie do jednej z podziemnych jaskiń pod jeziorami, by znaleźć tam niewiarygodne pozostałości dróg wodnych i groty, które kiedyś stworzył Crisp. Wielki projekt znalazł nowego opiekuna.

„Nigdy nie chcieliśmy, by ogród stał się przedmiotem rekonstrukcji, robiliśmy to po prostu dla przyjemności – tak mówiła o procesie odsłaniania gruntów Olivia. – Nie trzeba wiedzieć wszystkiego, by stworzyć ogród, a George postanowił to zrobić całkowicie po swojemu. Trzymaliśmy się mantry «to czas amatorów», a kluczem do dalszych prac w ogrodzie było oczyszczenie mrocznej wiktoriańskiej palety wawrzynów, cisów i przerośniętych bukszpanów”.

Nowym właścicielom otuchy dodała Beth Chatto, która odwiedziła ich ogród. Z typowym dla niej zmysłem praktycznym powiedziała: „Wiesz, George, gdybyś miał w domu starą sofę, która ci się nie podoba, to przecież byś ją wyrzucił!”. Uwaga ta okazała się wyzwoleniem – właśnie w ten sposób zaczęli usuwać ponurość, by zrobić miejsce dla nowego porządku.

Beth zwróciła też Harrisonom uwagę na trawy, a na polanach, które zastąpiły dawno utracone ogrody, zaczęły się pojawiać zupełnie nowego rodzaju rośliny, odważnie przykrywając duże połacie terenu. George sam został kimś w rodzaju kolekcjonera roślin, odwiedzając często Hillier Arboretum i ogrody Kornwalii. We Friar Park sadzili całkiem swobodnie, woląc nie grzebać się w historii i starając się nie przesadzać ze splendorem. Olivia wyjaśniła swobodne podejście George’a do ogrodu jako sposób na radzenie sobie z wydarzeniami spotykającymi go w życiu. „Wolał nie zagłębiać się za bardzo w myślenie o rzeczach wykraczających poza tu i teraz, bojąc się, że skala tego, co się wokół niego dzieje, może go przytłoczyć. Ogrodnictwo okazało się doskonałym antidotum, a tytuł jego piosenki Be Here Now idealnie to opisuje”.

Lubił działać spontanicznie i sadzić rośliny, by nieustannie coś się działo. Robiąc to, odkrył kombinację klonów i paproci, zauważył też, że połączenie ich z japońskimi zawilcami pozwala stworzyć kompozycję znakomicie współgrającą z nastrojem tego miejsca. Dziś jesienią jezioro płonie barwami klonów, a na całym terenie widoczna jest całkiem nowa warstwa fanaberii, która uzupełnia lekceważące podejście Crispa do tradycji. Leżąca między drzewami łódka upamiętnia dwudzieste pierwsze urodziny syna pary. To zaledwie jeden z wielu smaczków w duchu starego kamiennego krokodyla leżącego w jeziorze i wypluwającego wodę z odwiertu, a także znaku Crispa o treści „Czaple będą ścigane!”. Crisp był prawnikiem.

Widok na posiadłość Friar ParkWidok na posiadłość Friar Park źródło: rockandrollgps.com

W 1997 roku u George’a zdiagnozowano raka. Gdy tylko wrócił ze swojej pierwszej terapii, rozpoczął budowę biegnącej przez las ścieżki. Ogród zapewniał mu sanktuarium aż do śmierci w 2001 roku, a Olivia wciąż nad nim pracuje. Pomogłem jej zasadzić słoneczny ogród na leśnej polanie, od tej pory rozrósł się też ten otoczony murem. Powojnik zwiesza się girlandami z cisowych żywopłotów – Olivia opisuje to jako jej zasłony – a nowy ogródek ziołowy pęka w szwach. Zaczęła też przycinać drzewa na granicach, by odsłonić widok. To kolejne odważne posunięcia – jedyne, które naprawdę sprawdzają się w takiej sytuacji.

Zanim odjechałem, Olivia zabrała mnie na magiczną wyprawę wiosłową łódką. Wpłynęliśmy w rozpadlinę w skałach obok wodospadu, który rozdziela dwa poziomy, i wiosłowaliśmy dalej za tę kaskadę. Gdy wpłynęliśmy do tunelu, światło odbijało się od ścian ze sztukaterii, ale w krótkim czasie zostawiliśmy za sobą huk wody i światło i wiosłowaliśmy przez nieprzeniknioną czerń. Zacząłem się zastanawiać, jak długo będziemy w stanie wyczuwać drogę w mroku, ale za rogiem odsłoniła się lśniąca grota. Niebieskie szklane tafle ułożone w leżącym wyżej ogrodzie przepuszczały niesamowite światło, które spadało na wystające z wody kolumny kamieni. Gdy unosiliśmy się w tym tajemniczym wewnętrznym krajobrazie, musiałem się uszczypnąć, żeby się przekonać, że naprawdę tam jestem i uczestniczę w tej fantazji.

Fragment książki „Rok w ogrodzie” Dana Pearsona w przekładzie Witolda Bilińskiego. Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego. Książka dostępna jest w formie e-booka w Publio.pl >>

Książka 'Rok w ogrodzie', Dan PearsonKsiążka 'Rok w ogrodzie', Dan Pearson Wydawnictwo Literackie

Więcej o:
POPULARNE NAJNOWSZE
Komentarze (2)
Światowej sławy architekt krajobrazu opowiada o ogrodzie George'a Harrisona
Zaloguj się
  • adam.czarnecki

    0

    Który model PocketBooka ma kolorowy ekran, jak ten na umieszczonym w artykule zdjęciu?

  • mgz

    Oceniono 14 razy -12

    "architekt krajobrazu"

    a nie ciec od przystrzygania zywoplotu?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX