"Dobra intryga kryminalna, świetny pomysł z dwoma identycznymi ofiarami". Publikujemy fragment "Czerwieni" [KSIĄŻKA TYGODNIA]

Debiut kryminalny Małgorzaty Oliwii Sobczak, który ma być początkiem cyklu książkowego, trafi do księgarń 4 września jesieni. "Dobra intryga kryminalna, świetny pomysł z dwoma identycznymi ofiarami, bardzo dokładnie ciekawie wyrysowane postacie to największy atut" - pisze Bartosz Raj z Gazeta.pl.

Przyglądał się ciału zafascynowany. To była najpiękniejsza zbrodnia, jaką widział. Dopuścić się jej mógł tylko prawdziwy psychopata. Takiego mordu nie wolno było zignorować. Wszystko wskazuje na to, że oprawca na swoją kolejną ofiarę czekał cierpliwie 17 lat. Dla prokuratora Bilskiego ta sprawa może nabrać jednak zbyt osobistego charakteru...

 

Jest kwiecień 1996 roku. Nad sopockim morzem kłębią się chmury, przez które tylko czasem przedziera się czerwone słońce. Spowite krwistym kolorem morze wyrzuca na brzeg ciało kobiety. Monika była córką lokalnej sędzi - Heleny Boguckiej. Miała w sobie coś takiego, że nie dało się oderwać od niej wzroku. Od tamtej zbrodni mija 17 lat. Miastem wstrząsa kolejne morderstwo. Okaleczenia na twarzy ofiary wskazują na tego samego sprawcę. Widać, że przez lata jego ruchy stały się bardziej precyzyjne, jego koncepcja dopracowana. A może doczekał się swojego naśladowcy? Jest jeszcze jedno – ofiary są do siebie łudząco podobne. Dlaczego, mimo wielu poszlak, kilkanaście lat temu nikt nie chciał doprowadzić sprawy do końca? Przedpremierowo publikujemy fragment kryminału.

Małgorzata Oliwia Sobczak "Kolory zła. Czerwień" - fragment

Prokurator przebrnął przez szeroki pas mokrej plaży i przywitał się z obecnymi. Nieopodal zebrała się już grupka gapiów skupionych wokół kobiety w czerwonej kurtce, trzymającej na rękach wyrywającego się pieska.

– Co my tu mamy? – rzucił w przestrzeń Bilski i przyjrzał się obiektowi leżącemu tuż przy linii wody.

– Ciało kobiety, jak przypuszczam – odpowiedział od razu Pająk, którego długie ręce wystawały z rękawów kurtki. Na wysokim i ostrzyżonym na jeża Pawle Pągowskim wszystkie ciuchy wyglądały jak po młodszym bracie. – Na razie nie odwracaliśmy. Przyciągnęliśmy tylko za nasiąknięty materiał, żeby nie odpłynęło. Dryfowało jakieś trzy, cztery metry od brzegu. Zobaczyła je kobieta w czerwonej kurtce, a raczej jej ujadający pies. – Policjant wskazał ręką w kierunku publiczności. – To oni zawiadomili policję. To znaczy ona. Ta kobieta zadzwoniła – sprostował i poczerwieniał. Najwyraźniej wczorajsza zabawa jeszcze nie do końca wyparowała mu z głowy.

Ciało zwrócone było twarzą do ziemi. Ciemnobrązowe, długie za łopatki włosy przylgnęły do piasku. Pośrodku tyłu głowy utworzył się biały przedziałek, równiutko dzieląc mokre pasma na pół. Połyskliwy materiał kurtki przylepił się do pleców, tylko w jednym miejscu utworzył napompowany balon. Przemoczona czarna sukienka wysoko odkrywała nogi, opięte brudnymi, zapewne cielistymi, porwanymi rajstopami. Jedna stopa obuta była w krótki kozaczek na szpilce. Spod brunatnozielonego mułu, którym był pokryty, przebijał czerwony kolor. Druga stopa była naga i biała. Pofałdowana, nabrzmiała skóra nadawała jej dziwaczny kształt, jakby należała do ssaka o zadziwiającej anatomii. Bilski patrzył zafascynowany na ten obraz. Było w nim coś prawdziwego, odartego z całego fałszu rzeczywistości, niemal doskonałego. To była najpiękniejsza zbrodnia, jaką widział. Oczywiście nigdy nie ubrałby swojego odczucia w słowa. Mało kto by zrozumiał.

„Jesteś odrażającym typem” – skarcił się w myślach.

– Sądzicie, że to może być ona? – spytał w przestrzeń. Nie mógł oderwać wzroku od leżącego przed nim ciała.

Kita stanął obok niego i też wlepił wzrok w martwą kobietę.

– Niepowiedziane – rzekł.

– Wezwaliście kogoś do oględzin zewnętrznych? – kontynuował jak w transie Bilski.

– Tadek już jest w drodze. – Kita głośno przełknął ślinę i pokiwał głową.

Na plażę wszedł lekarz sądowy Tadeusz Dubiela. Siwe włosy zlewały się z lekką mgłą, która zaczęła unosić się w powietrzu.

– Szlag by to – westchnął, stanąwszy nad martwą kobietą. – Ktoś chociaż zrobił zdjęcia przed wyłowieniem ciała? – Przesunął wzrokiem po członkach ekipy. – Ktokolwiek? – warknął.

Wszyscy tępo patrzyli po sobie. Pająk wzruszył ramionami i sapnął oburzony:

– Przecież mogła jeszcze żyć! Szybka reakcja, szast, prast i na brzeg.

– Szast, szrast – wkurzył się Dubiela. – Nie uczyli was, że z ułożenia ciała pod wodą można sporo wywnioskować? Miernoty… – zasyczał pod nosem i zabrał się do badania śladów.

Pochylał się nad ciałem i skrupulatnie przyglądał każdemu szczegółowi. Co chwila zapisywał coś w notatniku, kręcąc głową i mrucząc. W końcu wstał i oznajmił:

– Można przekręcić denatkę na plecy.

Pająk i Kita powoli przeturlali ciało na wznak. Pani w czerwonej kurtce krzyknęła piskliwie.

Kolory zła. Czerwień - okładkaKolory zła. Czerwień - okładka mat. prasowe

Więcej o:
Komentarze (4)
"Dobra intryga kryminalna, świetny pomysł z dwoma identycznymi ofiarami". Publikujemy fragment "Czerwieni" [KSIĄŻKA TYGODNIA]
Zaloguj się
  • atr8

    Oceniono 6 razy 6

    Jak lepsze od Mroza i Bondy, to może się skuszę. Chociaż w zasadzie - lepsze od dzieł tej pary też może być niezłym gniotem, bo poprzeczka nisko. A recenzentom za grosz nie wierzę, oni mają nakręcać popyt, a nie rzetelnie ocenić książkę.

  • spokojny.zenek

    Oceniono 2 razy 2

    "Dwoma"??? Ofiary są rodzaju męskiego? Co to jest?

  • ewa.313

    Oceniono 2 razy 2

    Dwoma ofiarami?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX