"Belle Epoque" - widzieliśmy pierwsze dwa odcinki nowego serialu TVN. Pięknie jest, ale co poza tym? [RECENZJA]

15.02.2017 12:23
"Belle Epoque" to najdroższa serialowa produkcja w historii TVN. Twórcy chwalą się, że to zupełnie nowa jakość w polskiej TV. Ludzie, kostiumy i dekoracje rzeczywiście są piękne, ale czy to wystarczy?

Podczas pokazu pierwszych dwóch odcinków Edward Miszczak podkreślał, że przepis na sukces to m.in. piękni aktorzy. Rzeczywiście, główną rolę - Jana Edigeya-Koryckiego - gra Paweł Małaszyński, który od czasów "Magdy M" dzierży miano jednego z najprzystojniejszych serialowych aktorów. Obok niego występują m.in. Magdalena Cielecka, Anna Próchniak, Weronika Rosati i Vanessa Aleksander.

Kim jest główny bohater? Edigey-Korycki wraca do Krakowa, żeby pożegnać zmarłą matkę, ale także dowiedzieć się czegoś więcej o jej zabójstwie. W rozwiązaniu zagadki pomagają mu przyjaciele z dzieciństwa - rodzeństwo Skarżyńskich, z którymi będzie też pracował przy kolejnych sprawach. Jan spotyka także po latach swoją dawną miłość - rozstał się z Konstancją po tym, jak wziął udział w pojedynku, w którym zginął jej brat. Jana uznano za mordercę, który złamał obowiązujące zasady.

Belle EpoqueBelle Epoque materiały prasowe TVN

- Nie ma do czego porównać tego serialu, bo takiej produkcji jeszcze w Polsce nie było. Na świecie jest „Peaky Blinders”, na pewno „Tabu”. My mamy Pawła Małaszyńskiego, a tam jest Tom Hardy. Samotny mężczyzna w kapeluszu i długim płaszczu wraca do rodzinnego miasta. Tam jest Londyn, tu jest Kraków. Twarz zarośnięta, z bruzdami, sto procent męskości - mówił podczas przedpremierowego pokazu Edward Miszczak.

Starzy znajomi i nowa gwiazda

W "Belle Epoque" pojawia się także dawno niewidziany na ekranie Olaf Lubaszenko - z bokobrodami i ogromnym wąsem jest prawie nie do poznania. Po bardzo dobrej kreacji, jaką Eryk Lubos stworzył w kinowej "Sztuce kochania", teraz widzowie będą mogli oglądać go w roli lekarza sądowego, który razem z siostrą tworzy jedno z pierwszych laboratoriów kryminalistycznych.

Prawdziwym objawieniem jest jednak Vanessa Aleksander, która wciela się w inteligentną i wrażliwą "damę do towarzystwa". Błyszczy w kilku scenach dwóch pierwszych odcinków, szczególnie że Magdalena Cielecka, która gra dawną miłość Koryckiego, nie pojawia się w nich zbyt często.

Belle EpoqueBelle Epoque materiały prasowe TVN

Wszyscy aktorzy pojawiają się na ekranie w przepięknych ubraniach, sprowadzanych m.in. z londyńskiego Angels – jednej z największych wypożyczalni kostiumów filmowych, telewizyjnych i teatralnych na świecie oraz z czeskiego studia filmowego Barrandov. W pierwszych 10 odcinkach serialu twórcy wykorzystali 150 strojów dla aktorów i około 150 dla statystów.

Wszystko pięknie, ale...

"Belle Epoque" to rzeczywiście jest piękny serial. Jak zawsze w TVN. Nie ma tu oczywiście - przez jednych chwalonych, a przez innych wyśmiewanych - kolorowych ujęć warszawskich wieżowców, bo akcja rozgrywa się w 1908 roku w Krakowie. Wszystko wygląda jednak czysto, ładnie, nawet najbardziej ubodzy bohaterowie. Trochę szkoda, że twórcy nie postawili w tym aspekcie na większy realizm.

Oglądając pierwsze dwa odcinki "Belle Epoque" miałam w głowie porównania samych twórców do jednych z najciekawszych w ostatnich latach mrocznych produkcji telewizyjnych, takich jak "The Knick", "Peaky Blinders" czy "Tabu"... Mam jednak wrażenie, że Polacy zatrzymali się w pół drogi. Chcieli zrobić nowoczesny, mroczny serial, ale jednocześnie trafić w gust tych widzów, którzy do tej pory spędzali wieczory przy wymagających jednak mniej uwagi "Drugiej szansie" czy "Prawie Agaty".

Belle EpoqueBelle Epoque materiały prasowe TVN

Sceny seksu nie pokazują więc zbyt wiele seksu, sceny "upodlenia" nie mogą być przypadkiem zbyt niesmaczne, a dialogi - choć dość szybkie w porównaniu do wielu innych produkcji - momentami śmieszą zamiast wprowadzać napięcie. Podobnie teatralna momentami gra Cieleckiej czy "ruch wąsem" w wykonaniu Lubosa, przywodzący na myśl Michała Wołodyjowskiego.

A co ze scenariuszem? Ci, którzy są przyzwyczajeni do jednoczesnego rozwiązywania zagadek kryminalnych oglądanych na ekranie w takcie seansu najlepszych tego typu seriali raczej nie powinni mieć problemu z wyprzedzeniem toku myślenia bohaterów "Belle Epoque" w przynajmniej kilku sytuacjach. Takie prowadzenie za rękę może złościć tych, którzy czekali na NAPRAWDĘ nowoczesny serial kryminalny.

Jednak, mimo wszystko, "Belle Epoque" to jest krok naprzód w polskim serialowym świecie. Zresztą, drugi odcinek był lepszy od pierwszego, więc pozostaje nadzieja, że poziom będzie rósł z każdym kolejnym.

Pierwszy odcinek "Belle Epoque" można oglądać w TVN 15 lutego o 21:30.

Test dla prawdziwych fanów kina - im jesteś starszy, tym większe szanse na dobry wynik [QUIZ]
1/12Wszyscy pamiętamy, że "Ogniem i mieczem" to ostatnia zekranizowana część Trylogii. A która miała kinową premierę jako pierwsza?
Zobacz także
Komentarze (56)
"Belle Epoque" - widzieliśmy pierwsze dwa odcinki nowego serialu TVN. Pięknie jest, ale co poza tym? [RECENZJA]
Zaloguj się
  • czemublokujecie_mikonto

    Oceniono 43 razy 43

    Excuse me! Reklamowano toto jako wydarzenie stulecia bodajże, najdroższą kostiumową kreację od lat, największe studio, budżet i stroje pożyczone z Londynu. No cóż - po reklamie, wskazującej że będzie toto trochę przydługie i rozlazłe oraz z mierną grą aktorską (lepsze są epizody drugoplanowych postaci) - dostaliśmy coś co przypomina nam powiedzenie: "nie pomoże puder, róż ...etc.". Niestety, odcinek serialu okaza się gorszy jeszcze od reklamy, a co tam robiły doniczki z plastiku to naprawdę trudno się zorientować :P Aktorzy stali a kamera wokół nich robiła długie opasujące podróże, jakby to miał być zupełnie inny gatunek filmowy. Wyszedł niestrawny nudny kryminał, bez zagadki, bez tajemnicy, za to z nadęciem, nieskładnym scenariuszem i deklamacjami jak z promptera:P Chociaż księdza mogli wziąć jakiegoś prawdziwego, bo ten co go grał to od razu widać, że ani ksiądz ani aktor :P Ogólnie nudne jak flaki z olejem, niczym to prawdziwych kostiumowych filmów nie przypomina oprócz pożyczonych ciuchów. Niestrawne. Nie jest to żaden Mozart ani Scherlock Holmes, a polotu ma mniej niż starodawne kryminalne seriale z XXw. w Hameryce /np. Murder, She Wrote/. Niestety, od razu widać, że nie jest to produkcja bbc, Netflix czy CBS ani nawet Amazon. Zero nowoczesnych technik, montażu, przaśne to i szczerze mówiąc to lepszy by serial "Podróż za jeden uśmiech" czy "Wojna domowa", których to obecnie dzieciaki nawet by oglądać nie chciały :P

  • otopolskiepieklo

    Oceniono 44 razy 40

    własnie widziałem pierwszy odcinek... to jakieś nieporozumienie

    nie ma akcji, która musi być w serialach, nie ma w zasadzie niczego - całkiem inaczej oglada się serial BBC o Sherlocku choćby...

    kolejny byle jaki polski gniot

  • weiglowa

    Oceniono 35 razy 35

    Nie mogę się zdecydować, czy porównanie z Taboo jest tylko śmieszne, czy również niesmaczne.

  • mietekkowalski

    Oceniono 38 razy 32

    To zachwalanie Miszczaka jest jak telefon od telemarketera, który naspidowany szkoleniem powtarza co chwile: "Ale to najlepsza oferta w historii!".

  • skrabel1

    Oceniono 26 razy 26

    Dobra, bez narzekania JEDNA rzecz w tym serialu mnie ujęła, mianowicie dialog głównego bohatera z podejrzanym:
    - chodził pan do seminarium, ale zrezygnował, dlaczego?
    - okazało się, że mój pracodawca nie istnieje

    I to by było na tyle ;)

  • marko_uk

    Oceniono 16 razy 16

    Oglądając Belfra nie mogłem się doczekać kolejnego odcinka.
    Oglądając Belle Epoque nie mogłem się doczekać końca aktualnego odcinka.
    Ot i cała recenzja...

  • Jan Kowalski

    Oceniono 20 razy 14

    Więcej nadęcia niż to warte. Nadmuchana bańka. Nie obejrzałem do końca i poszedłem spać. A takie szumne zapowiedzi.

  • pawlaka12

    Oceniono 24 razy 14

    Gó....
    Dobranoc Państwu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX