Komentarze (137)
Dlaczego w polskich filmach nic nie słychać? Pytamy eksperta. "Ograniczony budżet, źle napisane dialogi"
Zaloguj się
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • ryslew2061

    Oceniono 19 razy 19

    Zadowolony z siebie gość popisał się tajnikami profesjonalnej wiedzy. Dlaczego nic nie można zrozumieć odpowiedzieć nie raczył. I dlaczego nawet przedwojenne polskie filmy są do zrozumienia, a teraźniejsze nie, dalej nie wiadomo.

  • jep23

    Oceniono 17 razy 15

    Odczułem ulgę czytając komentarze.Już martwiłem się,że mam coś z uszami.
    Tekst przypomina usprawiedliwianie się "przecież się uczyłem..."

  • vanity

    Oceniono 15 razy 15

    Nie znam się na robieniu filmów. Nie muszę. Ale mogę ocenić co mnie zniechęca do chodzenia do kina: nie słyszę dialogów, zagłuszane są przez zbyt głośną muzykę i efekty dźwiękowe. W ogóle dźwięki w filmie kinowym są za głośne, ale to już może być specyfika wyboru kiniarza. Podsumowując: nie lubię chodzić do kina, najpierw naoglądam się przez kwadrans reklam, a potem nie mam żadnej przyjemności z filmu.

  • bik4done

    Oceniono 14 razy 14

    Czytelność dźwięku to jedno, ale to ze w kinie jest za głośno, to znaczy, że jako widz jestem traktowany jak GŁUCHY. Nie jestem, więc nie chodzę do kina.

  • aki3

    Oceniono 14 razy 14

    No fajnie, że ktoś podniósł ten temat. Szkoda kasy na film, jeśli i tak nie wiadomo o czym on jest, bo nic nie słychać.

  • Zdzisław Wojciechowski

    Oceniono 16 razy 14

    To wina doboru i przygotowania aktorów. Dlaczego lektora, który czyta na zagranicznych filmach zawsze słychać? Nie sepleni i nie ma wady wymowy! Polscy aktorzy? Są tacy jak opisał ich mistrz Maklakiewicz (inżynier Mamoń).

  • adam olejniczak

    Oceniono 12 razy 12

    Ten Państwa ekspert wie bardzo wiele, mówi dużo, ale nie na temat. Po prostu on nie przyjmuje do wiadomości, że nasi dźwiękowcy są odpowiedzialni za to, że nic nie słychać na polskich filmach. On słyszy. Tylko on. A prawda jest taka, że ostatnie polskie filmy, które były "słyszalne", skończyły się wraz z końcem post-synchronów. Nie umiemy nagrać od razu łącznie dźwięku i obrazu. Potrzebny import dźwiękowców i sprzętu!

  • gandalph

    Oceniono 12 razy 12

    Pier*olenie o Szopenie! Słaby dźwięk to jest tylko problem polskich filmów. Niejeden raz byłem wqrwiony na występie tego czy innego piosenkarza (na żywo), gdy wokal był zagłuszany totalnie przez instrumenty. Tak więc podejrzewam, że przyczyna problemów z dźwiękiem jest stale i wciąż ta sama: to nie jest kwestia sprzętu, mamy do du*y dźwiękowców. A to z kolei wynika z niedostatków warsztatowych: tu rządzi fizyka - akustyka i elektronika, a nie pobożne życzenia.

  • Katarzyna Skowron

    Oceniono 12 razy 12

    To ciekawe, zawodowi aktorzy a nie ludzie z łapanki, sprzęt,dofinansowanie pełna profeska a tymczasem co film to gorzej. Słychać oczywiście,że słychać, muzyka za przeproszeniem de urywa a ci profesjonalni aktorzy zwyczajnie bełkoczą. Tymczasem są tacy amatorzy, którzy potrafią nakręcić coś co: Ma sens, doskonale dobraną muzykę i o rany - SŁYCHAĆ WYRAŹNIE CO AKTORZY MÓWIĄ. Polacy. Polecam naszym filmowcom i aktorom kilka seansów w towarzystwie Grupy Filmowej Darwin, jak będziecie grzeczni i mili to kto wie, może zdradzą wam kilka tajemnic warsztatu? i może w polskich filmach oprócz k***, ch*** i innych bluzgów będzie w końcu słychać coś więcej, a to zapewne dobrze wpłynie na odbiór. A co do budżetu, załóżcie patronite, GFD tak zrobili i z filmiku na filmik idzie chłopakom coraz lepiej. A, i zatrudnijcie kogoś, kto potrafi napisać dialog z sensem, prawdopodobnie istnieją tacy ludzie.

  • janbar22

    Oceniono 12 razy 12

    Ok, ale na prawdę szkoda, że nadal to tak nie najlepiej wygląd (brzmi).
    Oglądałem wczoraj " Nigdy cię tu nie było" i scena w której bohater otwiera jakieś plastikowe pudełka brzmi tak, że chce się oglądać - to na prawdę dużo daje, gdy brzmi WSZYSTKO w filmie.

  • Wacław Watrowski

    Oceniono 11 razy 11

    Oprócz źle technicznie zrealizowanego dźwięku, sprawę często pogarsza jeszcze ciche mówienie aktorów, często wręcz aktorzy/aktorki mówią szeptem w scenach, w których jest to zupełnie nieuzasadnione.

  • hubba-hubba

    Oceniono 11 razy 11

    Wszystko można znieść, z wyjątkiem naszego krajowego dubbingu. Próbowałem ostatnie Gwiezdne Wojny tak oglądać - gorzej niż w szkolnym teatrzyku. Tylko kreskówki jakoś tam wychodzą.

  • admo70

    Oceniono 11 razy 11

    Dźwięk to przede wszystkim uszy. Nie można być dobrym dźwiękowcem mając drewniane uszy. Często brałem udział w sesjach nagraniowych i z przerażeniem patrzyłem (słuchałem) jak niszczy się dźwięk, bo realizator był głuchy. Sama znajomość sprzętu nie wystarczy.

  • deusirae

    Oceniono 11 razy 11

    pitu-pitu... ADR w PL w ogole sie nie uzywa, kazdy cymbalek producent tnie koszty produkcyjne i post-pro, mysli ze na setkach uda mu sie wszystko nagrac, montaz dzwieku czesto bez szans na materialy z foleya lub postsynchrony. A udzwiekowienia w WFDiF to slabizna jakich malo - niestety brak ludzi z odpowiednim know-how, za to sporo domoroslych "gieniuszy". Stad tez kazdy kto moze a ma budget ucieka z tym za granice, chocby do Barrandova. Czemu nikt nie zafundowal z wytworni kilku stazy dla mlodych zdolnych w UK lub Francji tylko spuszczaja sie na bylejakosc i dreptanie z tymi samymi niezbyt zdolnymi misiami w kolko?

  • p124

    Oceniono 12 razy 10

    Albo ja zgluplem calkiem, albo pan expert zrobil wszystko zeby nic nie powiedziec.
    Tak czy siak slychac dalej nie bedzie.

  • januszz4

    Oceniono 10 razy 10

    Pitu, pitu, po prostu polskich filmów nie da się oglądać. Już po 10 min. zmieniam kanał, bo z ekranu słychać tylko jakiś bełkot, No chyba, że są napisy. Czasem także filmu zagraniczne z symultanicznym tłumaczeniem są źle udźwiękowione. Głos polskiego tłumacza jest zagłuszany muzyką bądź oryginalnymi dialogami. I wtedy nic nie można zrozumieć, ani tłumacza ani oryginału. Wszystko się miesza i powstaje jedna wielka kakofonia.

  • maxwycisk

    Oceniono 14 razy 10

    Pracuje w filmie w stanach 35 lat i nie pierwszy raz zabieram glos w tej smiesznej sprawie. Recepta na dobry dzwiek jest JEDNA. Czysta sciezka dialogowa z planu, a reszte tworzy rezyser dzwieku (sound designer). Aby miec czysta sciezke nalezy miec cichy plan (nie w Polsce), dobrego mikrofoniarza (nie w Polsce), i zdyscypilinowany zespol ktory o to zadba (nie w Polsce). Sprawa jest z gory przegrana, tak zawsze bylo i bedzie - w Polsce.

  • tad-tad

    Oceniono 9 razy 9

    beszcelny kłamca, głównym sprawcą gó...anych dzwięków jest reżyser dzwięku, kretyn który'' wie lepiej ", bo on jest fachowcem, nie wiem kto odpowiada za dzwięk w poszczególnych filmach, ale wydaje się że ci szkodnicy, wywodzą się z jednej szkoły szkoły idiotów , a jeśli jest nakładany dzwięk polskiego lektora na niewyciszony dżwięk wersji orginalnej, to kto człowieku odpowiada, kurier przywożący kopię, czy może bileter . Ten Musiałowski ,. zrobi karierę w pis. tam potrzebują kłamców ktorzy się nie wstydzą tego co mówia.