Tomasz Kot na ekranie to wulkan energii, w życiu prywatnym - wzór nieśmiałości

13.09.2017 11:46
Natura obdarzyła go potężnym wzrostem, talentem aktorskim i. wrodzoną nieśmiałością, nie do końca przydatną w show-biznesie. Tomasz Kot jest jedną z najbardziej cenionych polskich gwiazd kina, ale gdy przychodzi czas na promocję filmu - wywiady, spotkania, sesje fotograficzne i wizyty w telewizji - najchętniej zaszyłby się w swym domu z dala od miejskiego zgiełku.

Stopklatka TV

Grał już Ryśka Riedla i Zbigniewa Religę, ale wciąż ma się wrażenie, że najlepsze jeszcze przed nim. Tomasz Kot urodził się 21 kwietnia 1977 roku w Legnicy i to tam jako 19-latek debiutował na scenie Teatru Dramatycznego w "Pannie Tutli-Putli" Stanisława Ignacego Witkiewicza. Pięć lat później odbierał już dyplom krakowskiej PWST. Rozpoznawalność zdobywał, grając w serialach: "Camera Cafe", "Na dobre i na złe" czy polskiej wersji serialu komediowego "Niania". Ćwiczył pracę z kamerą i umiejętności komediowe, ale gdy zadebiutował w kinie, był to skok na głęboką wodę.

Wcielił się w legendę polskiego rocka, lidera grupy Dżem Ryszarda Riedla, który zmagał się z uzależnieniem od narkotyków. "Skazany na bluesa" to był kinowy debiut, jakiego w Polsce nie było od lat – fani zespołu nagradzali rolę Kota owacjami na stojąco, a on sam potwierdził swój niewiarygodny talent aktorski. W 2007 roku Kot rozpoczął wieloletnią współpracę z Andrzejem Saramonowiczem, u którego wystąpił w czterech kolejnych filmach: "Testosteronie", "Lejdis", "Idealnym facecie dla mojej dziewczyny" i "Jak się pozbyć cellulitu" (pierwsze trzy tytuły zrealizowane wspólnie z Tomaszem Koneckim).

Polska branża filmowa dostrzegła ogromny talent komediowy Kota i postanowiła go wykorzystać, a sam aktor – nie otrzymując zbyt wielu propozycji ról dramatycznych – nie oponował. Występował więc w "To nie tak jak myślisz, kotku", "Randce w ciemno" czy "Wyjeździe integracyjnym", szukając jednocześnie innych, mniej komercyjnych wyzwań. Zagrał więc w znakomitym "Erratum" debiutanta Marka Lechkiego. To wyciszona, intymna opowieść o niełatwej relacji ojca i syna, którzy spotykają się po latach rozłąki. I to właśnie takie role obrazują prawdziwą skalę talentu Tomasza Kota – aktora o niejednej twarzy, potrafiącego zagrać wszystko i wszystkich. Niejednokrotnie opowiadał o swych przygotowaniach do roli, o nadziejach, ale też i obawach związanych z ogromnym wyzwaniem wcielenia się w kogoś, kto – jak Riedel czy Zbigniew Religa – był w swym fachu prawdziwą legendą.

Ale Tomasz Kot to nie tylko głośne filmy kinowe – to także stand up "Jak zostać sex guru w 247 łatwych krokach", podczas którego aktor bez pruderii i w żartobliwy sposób opowiada o życiu seksualnym Polaków, czy Sonderkino, czyli "filmowa grupa interwencyjna" z Kalisza, którą Kot współtworzy z Marcinem Trzęsowskim i Michałem Wierzbickim. Mało brakowało jednak, by, zamiast bawić publiczność, siedział w pracowni umazany farbami, bowiem jako nastolatek uwielbiał malować i chciał z tym związać przyszłość. Trochę wybili mu to z głowy rodzice, ale artystycznego zacięcia wyeliminować nie zdołali – choć nie został malarzem, Tomasz Kot daje upust swej kreatywności poprzez tworzenie ekranowych wcieleń.

W bogatej filmografii Tomasza Kota każdy znajdzie coś dla siebie – fani komedii, amatorzy dramatów obyczajowych i zwolennicy dzieł biograficznych. Warto jednak zwrócić uwagę przede wszystkim na małe perły kina, takie jak wspomniane "Erratum", które najtrudniej jest ocalić od zapomnienia.

Zobacz także
Skomentuj:
Tomasz Kot na ekranie to wulkan energii, w życiu prywatnym - wzór nieśmiałości
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane