Aleksandra Popławska: "Wataha 2" to prawdziwe historie z polskiej granicy. Powinna to zobaczyć reszta świata

Aleksandra Popławska w "Watasze 2" ponownie zagrała prokurator Igę Dobosz. I nie była to łatwa rola. "Widok spalonych ludzi był przerażający".

Właśnie rozpoczął się 2. sezon "Watahy". Jest mrocznie, tajemniczo i bardzo polsko. Do Bieszczad wraca też prokurator Iga Dobosz, która, po odkryciu makabrycznej zbrodni na granicy, otrzymuje zadanie poprowadzenia śledztwa. 

Joanna Szaszewska: W drugim sezonie "Watahy" ponownie wciela się Pani w postać prokurator Igi Dobosz. Co czeka ją w tej odsłonie?

Aleksandra Popławska: W drugim sezonie postać Igi Dobosz miała najwięcej dni zdjęciowych, nawet więcej niż sam Rebrow (Leszek Lichota - przyp. red.). Podarowano jej nowe wątki. Dla Igi druga seria nie zaczyna się pomyślnie. Kilka rzeczy jej nie wychodzi, ciągle ma w pamięci tę nieudaną sprawę z pierwszego sezonu, kiedy do końca tropiła biednego Rebrowa, który okazał się niewinny - Iga uważa to za swoją największą porażkę.

fot. Krzysztof Wiktor

Wraca w Bieszczady bardzo niechętnie, w zupełnie innej sprawie, gdzie pracuje nad rozwiązaniem makabrycznej zbrodni, która, jak się później okaże, jest powiązana z pierwszym sezonem. Oprócz tego ma swoje prywatne dylematy - dużo pracuje, a powinna opiekować się ciężko chorą matką. Poza tym wdaje się w romans i widzimy ją w intymnych scenach. A także w trudnych momentach - kiedy nie daje sobie rady i gdy jest załamana.

fot. Krzysztof Wiktor

Miałam szansę pokazać tutaj pełną paletę barw emocjonalnych. Z jednej strony moja bohaterka staje się wrażliwsza, z drugiej - w takim miejscu jak Bieszczady, mając do czynienia z mordercami, przemytnikami i handlarzami ludźmi, Iga musi umieć też być bezwzględna.

Przemytnicy, uchodźcy, sceny z krematorium – "Wataha" to nie jest lekki serial. Jak sobie Pani z tym poradziła?

AP: Byłam już kiedyś na planie, na którym nagrywaliśmy w prawdziwym krematorium. Leżały tam ciała zmarłych ludzi i to było naprawdę straszne. Natomiast krematorium z “Watahy” było stworzone na potrzeby zdjęć i chociaż ciała wyglądały bardzo realistycznie, to było mi trochę łatwiej. Przerażający był także widok spalonych ludzi w retortach. I jak człowiek tak o tym pomyśli, to uświadamia sobie, że tu na miejscu mamy fajną pracę - nie musimy przeżywać tego, co straż graniczna czy prokuratorzy. Mam kuzynkę, która jest prokuratorem w województwie lubelskim. Historie, które mi opowiedziała, nie mieszczą się w głowie, dlatego wiedziałam, że nie będzie łatwo.

Serial Serial "Wataha"  fot. Krzysztof Wiktor

Czy to prawda, że podczas kręcenia 2. sezonu “Watahy” na planie wydarzyło się kilkadziesiąt wypadków?

AP: Tak. Sceny kaskaderskie wykonywane w trudnych warunkach pogodowych były prawdziwym wyzwaniem. I czasem bywało niebezpiecznie. Udało się, chociaż rzeczywiście mieliśmy straszne kryzysy, bo było zimno, ciemno i dziko. Ale na szczęście wszyscy przeżyliśmy (śmiech).

A jak grało się Pani w otoczeniu bieszczadzkiej natury? Czy to było dla Pani ważne?

AP: Przyroda w Bieszczadach jest naprawdę niesamowita. I rzeczywiście, po wielu godzinach spędzonych na planie, ten widok zamglonych gór pełnych śniegu dawał nam wytchnienie. I myślę, że warto było się przemęczyć, żeby powstały tak piękne zdjęcia. One mogły udać się tylko w Bieszczadach. Początek 2. sezonu jest bardziej jesienny, ale po drugim odcinku wszystkie lokalizacje będą zasypane śniegiem - na żywo wyglądało to naprawdę magicznie. I mgły, które pojawiały się nad ranem - to było coś niesamowitego.

Bieszczady, marcelszpieg.flog.pl Bieszczady, marcelszpieg.flog.pl  MARCEL SZPIEG

"Wataha" to bardzo słowiański serial. A jednak spodobał się nie tylko Polakom.

AP: Myślę, że ta słowiańskość może podobać się ludziom z Zachodu - nie pokazaliśmy im tego, co znają, tylko prawdziwy Wschód, coś, czego nie mają na co dzień i trochę się tego boją. Pierwszy sezon był emitowany w ponad 20 krajach. Zagraniczni widzowie lubią Polskę w takiej nieokiełznanej, “dzikiej” wersji. Podobnie było z “Idą” Pawlikowskiego, która osiągnęła międzynarodowy sukces - tam także Polska była “niecywilizowana”.

Przypominamy: Leszek Lichota: Jesteśmy Słowianami i powinniśmy być z tego dumni [WYWIAD] >>

A jak wyglądała praca na granicy polsko-ukraińskiej?

AP: Jak przekroczy się granicę z Ukrainą to widać, że Polska mimo wszystko jest jeszcze na Zachodzie. Po drugiej stronie nie ma dróg, a przemyt i łapówkarstwo są na porządku dziennym. Ukraina to bardzo biedny kraj. I ta zapaść cywilizacyjna była odczuwalna. Mieliśmy przez to problemy, raz musieliśmy zakończyć zdjęcia, bo ktoś przyjechał i powiedział, że nie mamy pozwolenia na nagrywanie, mimo, że mieliśmy – prawdopodobnie chciał się jakoś z nami „dogadać”. To jest dziki kraj. Poza tym w Bieszczadach ciągle nie ma zasięgu, więc siłą rzeczy byliśmy odcięci od cywilizacji.

To był "detoks"?

AP: Trochę tak. Trzeba było odzwyczaić się od tego codziennego sprawdzania prasy i przeglądania portali społecznościowych. I człowiek zostawał sam na sam z tą piękną przyrodą i uczył się ją doceniać.

Spotykaliście się z prawdziwymi przemytnikami i uchodźcami?

AP: Pracowaliśmy w prawdziwej straży granicznej i rozmawialiśmy ze strażnikami, którzy opowiadali nam o swoich przygodach. Byliśmy też w ośrodku dla uchodźców. W niektórych scenach wzięły udział osoby, które kiedyś były uchodźcami, ale otrzymały pozwolenie na stały pobyt. Opowiadały nam, jak przechodziły przez granicę i że ośrodek to nie było przyjazne miejsce.

To niesamowite, że kręciliście "Watahę" długo przed tym, kiedy sprawa uchodźców stała się ważna dla Polski.

AP: Tak, temat uchodźców jest wciąż żywy i faktycznie "Wataha" poruszyła ten problem wcześniej, niż stał się aktualny. Myślę, że nasz serial jest bardzo na czasie i może być uniwersalny dla reszty świata.

Aleksandra Popławska, aktorka filmowa i teatralna, absolwentka PWST we Wrocławiu oraz szkoły muzycznej II stopnia w klasie fortepianu. Uwielbiamy ją za rolę Małej Metalowej Dziewczynki w w adaptacji "Między nami dobrze jest" Doroty Masłowskiej (Teatr Rozmaitości w Warszawie). Popławska zagrała główną rolę Agaty w nagrodzonym w Gdyni filmie Przemysława Wojcieszka "W dół kolorowym wzgórzem", w filmie Pawła Borowskiego "Zero", a także w serialach, m.in. w "Barwach szczęścia", "Przyjaciółkach", "Belfrze" i "Watasze". Pochodzi z Zabrza.

Jacek Lenartowicz: 'Wataha' spełnia kategorie amerykańskiego serialu

Obejrzysz 2. sezon "Watahy"?
Więcej o:
POPULARNE NAJNOWSZE
Komentarze (48)
Aleksandra Popławska: "Wataha 2" to prawdziwe historie z polskiej granicy. Powinna to zobaczyć reszta świata
Zaloguj się
  • ldman

    Oceniono 50 razy 44

    Rewelacyjnie zagrana rola p. Aleksandro, tak trzymać!
    :)

  • sir.fred

    Oceniono 44 razy 26

    "Polska mimo wszystko jest jeszcze na Zachodzie".
    Już niedługo...

  • vega.vincent

    Oceniono 31 razy 19

    "Wataha" to fantastyczny serial . Nie ma co porównywać do "Belfra" , którego druga seria jest wyjątkowo tandetna.

  • ga.spar

    Oceniono 19 razy 17

    serial znakomity. fabuła, gra aktorów, piękne zdjęcia, muzyka.
    "Belfer" przy tym serialu to gniot

  • janunia6

    Oceniono 21 razy 17

    Faktycznie babka gra znakomicie.
    Patrzę na ten serial z " przelotu" ale tylko po to aby popatrzeć na nią.
    Gratuluję!
    PS
    Poza tym co to za osoba?

  • zbysio47

    Oceniono 13 razy 11

    Aktorka , kobieta jest SUPER ale prokurator ,,, jedza

  • ando06

    Oceniono 10 razy 6

    Z dużą nadzieją czekałem na I serię, przed II myślałem, że będzie lepiej - ale niestety.
    Tak tragiczny dźwięk, co i rusz fatalny bełkot zamiast normalnie wypowiedzianej kwestii, że nie do słuchania !!! Akurat A. Popławska mówi wyraźnie i słyszalnie!!! Większość pozostałych dialogów to bełkot! Serial bardzo na tym traci, zresztą podobnie jest w wielu innych polskich produkcjach - czy naprawdę nie daje się wychować, wykształcić kilku dobrych dźwiękowców???
    Bieszczady dość dobrze filmowane, chociaż mocno trzeba się starać aby wyglądały na dzikie! W końcu to, obszarowo, nie Alaska ani Syberia.

  • semigetuza

    Oceniono 4 razy 2

    Oj Pani Aleksandro.... Bieszczady - dziki Wschod na /jeszcze/ Zachodzie i pogranicze ukraińsko-polskie. Zapraszam na linie Nysa Luzycka-Odra. Dolny Slask, Bogatynia, Zgorzelec. Albo wyżej, tereny wokół Leknicy, Brody, Zasieki, Lysogorki. tereny tez piękne, filmowe, choć gor nie ma. A sensacja? tam jest Dziki Zachod, przy ktorym Wschod to przedszkole. Przemyt paliwa, narkotyki, przemyt ludzi, siec stacji benzynowych w jeden dzień zmieniajaca wlasciciela, sciezki idące wprost do Sejmu i Al. Ujzadowskich - sprzedajna prokuratura, Policja na etacie mafii, lokalni politycy umoczeni w finansowanie z zza zachodnej granicy, jazda bez trzymanki.
    Wiem, o czym mowie, znam Wschod, Bieszczady jak wlasna kieszen i sciezki na Slowacje i Ukraine, od 8 lat poznaje Zachod i prawa rzadzace na naszym zachodnim pograniczu. Niemcy tez nie swieci - ilez to "z tamtej strony" granicy dziupli przechowujących przemyconych ludzi, warsztatow samochodowych legalizujących kradzione w E. Zachodniej auta, inny swiat, calkiem nieznany Polakom zyjacym "poza". Może nie Wataha, ale POGRANICZE, może ktoś się skusi i zrobi film o naszej scianie zachodniej - aktorzy mogą byc ci sami, będzie bardziej autentycznie

  • electron_blue

    Oceniono 8 razy 2

    Niestety, sceny z ostatniego odcinka - tj. ABW sprawnie i bezpardonowo aresztująca grupę narodowców podejrzanych o zabicie uchodźców - przy obecnej władzy w Polsce to już tylko fantastyka...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX