Ten, w którym "Przyjaciele" kończą 25 lat. Wiedzieliście, że...

"Przyjaciele" w ogóle mieli nie być "Przyjaciółmi", Chandlera nikt nie brał na poważnie jako miłości Moniki, a Bruce Willis trafił na plan dzięki hazardowi. Tylko Rachel od początku miała być homarem. Wiecie, czyim.

Zacznijmy od tego, że "Przyjaciele" wcale nie zapowiadali się na "Przyjaciół". David Crane i Marta Kauffman napisali szkic fabuły "Insomnia Café". Kiedy zdecydowano się nakręcić pilotażowy odcinek, serial nazywał się już "Friends Like Us", ale Warren Littlefield, prezydent stacji NBC zaproponował "Across the Hall".

Nakręcony już pilot miał tytuł "Six of One". Rozważano jeszcze wersję "Once Upon a Time in the West Village", ale kiedy serial zadebiutował 22 września 1994 roku, przyjaciele już oficjalnie byli "Przyjaciółmi". Uffff.

Chandler na marginesie

Wprawdzie alternatywnym tytułem było "Six for One", ale głównych bohaterów miało być tylko czworo. Początkowy scenariusz zakładał, że Phoebe i Chandler będą postaciami drugoplanowymi! Dlatego też nikt nie planował sparować Moniki i Chandlera – siostra Rossa miała się zejść z Joeyem, a Chandler – cóż, Lisa Kudrow, kiedy pierwszy raz przeczytała scenariusz, uznała, że musi być gejem.

Ostatecznie Chandler wybił się na niepodległość, a widzowie byli zachwyceni, kiedy pan Bing zaczął spotykać się z Moniką.

Śledztwo w sprawie grubasa

Pamiętacie Brzydkiego, Nagiego Grubasa? No ba, oczywiście, że pamiętacie. Osobiście pojawił się wprawdzie tylko dwukrotnie, ale paradującego nago po mieszkaniu naprzeciwko głównych bohaterów
przyjaciele oglądali znacznie częściej.

Otóż długo nie było wiadomo, kto grał tę rolę. Śledztwo, które w 2016 roku przeprowadzili dziennikarze Huffington Post obaliło powszechne przekonanie, że był nim Michael Hagherty (pojawił się w serialu jako
administrator budynku, pan Treeger). Reporterzy dotarli do agencji castingowej odpowiedzialnej za wyszukiwanie obsady serialu i okazało się, że Brzydki Nagi Grubas to Jon Haugen.

Jak przechytrzyć Bruce’a Willisa?

Bruce Willis był jedną z wielu gwiazd, które gościnnie pojawiły się w serialu, ale rolę ojca dziewczyny Rossa zapamiętaliśmy doskonale. Największy twardziel na kuli ziemskiej pojawił się w "Przyjaciołach", bo… przegrał zakład. Z Chandlerem, czyli Matthew Perrym.

Panowie założyli się, czy film, w którym wspólnie wystąpili, "Jak ugryźć 10 milionów", w pierwszy weekend wyświetlania będzie na pierwszym miejscu box office’u. Willis wątpił, Perry był większym optymistą. I miał
rację. Willis zagrał i to za darmo – taka była stawka zakładu – a gażę gwiazdora przekazano na cele charytatywne.

Konkurencja dla Rossa

Cole Sprouse, aktor odtwarzający rolę Bena, kilkuletniego syna Rossa miał ciężką przeprawę podczas scen kręconych z Rachel. Okazało się, że – podobnie jak jego serialowy ojciec – był w niej zakochany. Przed laty w rozmowie z "New York Post" zdradził:

Byłem zakochany po uszy. Jak tylko stawałem naprzeciwko niej, zapominałem języka w gębie, nie mogłem spamiętać swoich kwestii. To było bardzo trudne

Ben zniknął z serialu po 8. sezonie. Jego zdaniem dlatego, że Ross kompletnie nie sprawdzał się w roli ojca. Ale może zniknięcie ma drugie dno i Ross chciał pozbyć się "konkurencji"?

Homar bez wątpliwości

A skoro już jesteśmy przy Rossie i Rachel, to para nie miała być "głównym wątkiem romansowym serialu". Tę role planowano dla Moniki i Joeya, ale ostatecznie wszystko potoczyło się inaczej. Nie tylko za sprawą Chandlera, ale też niewiarygodnej chemii, jaka wytworzyła się między Davidem Schwimmerem i Jennifer Aniston ("Ona jest jego homarem!").

Dlatego też, kiedy scenariusz złączył w pewnym momencie Rachela z Joeyem, członkowie obsady mieli poważne wątpliwości i obiekcje. - Czułem, że to nieodpowiednie. Myślałem sobie: "Chwila, przecież to
Rachel, ona powinna być z Rossem". Wszyscy czuliśmy podobnie, co pokazuje, jak blisko ze sobą byliśmy – opowiadał Matt LeBlanc w rozmowie z "Vanity Fair". Ale, jak przyznawali twórcy serialu, nigdy nie
było wątpliwości, że Rachel będzie z Rossem.

Emilia Clarke z "Gry o tron" i Matt LeBlanc z "Przyjaciół" na jednej kanapie. To musiało się tak skończyć... >>

O, yeah!

Gunther, beznadziejnie zakochany w Rachel pracownik kawiarni Central Perk, po raz pierwszy odezwał się po 33 odcinkach. Co powiedział? To warte zapamiętania:

Yeah!

Ba, do połowy drugiego sezonu Gunther nawet nie miał imienia. Jego znakiem rozpoznawczym była blond fryzura, o którą co tydzień przez 10 lat pieczołowicie dbali charakteryzatorzy – aktor James Michael Tyler
naturalnie ma brązowe włosy.

Rachel nie wróci

Jennifer Aniston mogła być zastąpiona inną aktorką. Ok, nikt by jej nie zastąpił – to nie tylko opinia Gunthera, Rossa i Bena – ale faktem jest, że szukano kogoś na jej miejsce. Aniston dostała rolę w innym serialu. Ostatecznie jednak szefowie NBC nie znaleźli nikogo odpowiedniego (dziwnym nie jest), a ten drugi projekt nie wypalił. I Aniston została.

Mało jednak brakowało, byśmy nie zobaczyli jej w ostatnim sezonie. - Chciałam, żebyśmy to zakończyli, kiedy byliśmy na topie. Poza tym nie wiedziałam, ile Rachel jeszcze we mnie zostało i czy to wystarczy –
opowiadała Aniston. Zgodziła się zagrać, kiedy producenci zmniejszyli liczbę odcinków finałowego sezonu z 24 do 18.

Przyjaciele się cenią

Za każdy z odcinków 10., ostatniej serii aktorzy grające główne roli kasowali okrągły milion dolarów. Dla porównania – gaża za każdy odcinek pierwszego sezonu wynosiła 22 tys. dol. Później, w trakcie kręcenia
"Przyjaciół" cała szóstka zwróciła się do producentów z żądaniem podwyżki – nigdy wcześniej podobna sytuacja nie miała miejsca w historii telewizji. Osiągnęli swoje – wynagrodzenie skoczyło do 100 tys. dol. za odcinek. Naprawdę prawdziwi przyjaciele.

Zresztą kiedy praca na planie ostatecznie dobiegała końca, LeBlanc tak bardzo to przeżywał, że po latach wstrzemięźliwości wrócił do palenia papierosów. - Nie mogłem poradzić sobie z myślą, że to wszystko zaraz się skończy – opowiadał.

Książka o serialu "Przyjaciele" dostępna jest w formie e-booka w Publio.pl >>

"Przyjaciele" zadebiutowali na antenie amerykańskiej stacji NBC 25 lat temu, 22 września 1994 roku. W ciągu 10 lat zdobył sześć nagród Emmy, w tym dla najlepszego serialu komediowego, a także Złoty Glob, a występujący w nim aktorzy stali się gwiazdami. Z okazji urodzin produkcji przez cały weekend publikujemy teksty na temat "Przyjaciół" na kultura.gazeta.pl.

Więcej o:
Komentarze (6)
Ten, w którym serial "Przyjaciele" kończy 25 lat. Wiedzieliście, że...
Zaloguj się
  • ganal

    Oceniono 1 raz 1

    Bardzo polecam nową książkę o przyjaciołach, opowiada o tym, jak aktorzy zdobyli swoje role i dlaczego to właśnie ich wybrano do obsady, jeżeli ciekawi was ten artykuł to myślę, że książka również was zainteresuje ;)

  • dominika.nawidelcu

    0

    Serial jest specyficzny, ale nie ma co ukrywać, obecnie kultowy. Ostatnio czytałam o nim książkę i było w niej naprawdę sporo ciekawych rzeczy, właśnie o tym, jak początkowo obawiano się rychłego końca produkcji :D Jak ktoś lubi Przyjaciół to warto sięgnąć po książkę.

  • mustermann

    Oceniono 8 razy -6

    Zupełne dno. Jedyny motyw, który zostaje w głowie to nieustające hahahahaha, dobiegające spoza planu. W sumie nic dziwnego, serial powstał dla ludzi, którym trzeba dać sygnał, że mają się śmiać.
    Tandeta na poziomie disco polo.

  • leming666

    Oceniono 8 razy -6

    Serial z moich czasów, który mnie zawsze odpychał. Próbując go oglądać czułem, ze tracę czas. No i ten humor jak ze Strasburgera.

  • adashofman1

    Oceniono 8 razy -6

    Kiedys sobie pusciłem pare odcinków - niestety serial ten nie wytrzymuje próby czasu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX