Wraca pastor Chambers! Premiera nowej serii znakomitego kryminału w odcinkach

Od środy 5 lipca w Ale kino+ przez trzy lipcowe tygodnie znowu będziemy mogli uczestniczyć w śledztwach cokolwiek ekscentrycznego pastora Chambersa.

Trochę kazał nam na siebie czekać, ale już jest. To będzie wielka wakacyjna przyjemność. Jak być może już wiecie, jestem skończonym fanem brytyjskich seriali. Osobliwie kryminałów, które od zawsze mają swój specyficzny, wyrafinowany klimat, prowadzone są świetnym dialogiem, a intrygi zawsze łączą się ze społecznym tłem i intrygującą niespiesznością. A jeśli są to kryminały przenoszące nas do przeszłości, nikt na świecie nie robi lepszych. „Grantchester” jest jednym z takich właśnie - w tej samej klasie, co np. genialny „Endeavour”. A przykłady można wyliczać w nieskończoność.

Tak, nikt nie kręci odcinkowych kryminałów lepiej niż Brytyjczycy. I nikt lepiej niż Brytyjczycy nie wpisuje opowieści w czasy, o których opowiada. I tak, pamiętam o skandynawskiej fali i amerykańskich produkcjach, ale mimo wszystko, doceniając je, zostaję przy swojej opinii.

"Ojciec Mateusz" w brytyjskiej oprawie

„Grantchester” powstaje za sprawą scenariuszy opartych na popularnych, niezbyt skomplikowanych kryminałach Jamesa Runcie. Przenosimy się z nimi do brytyjskich okoliczności społecznych lat 50. minionego wieku. Głównym bohaterem jest pastor z wyjątkowymi zdolnościami dedukcyjnymi i darem pojawiania się w miejscu, w którym popełniane jest przestępstwo. Ten fragment mógł zabrzmieć jak fragment opisu naszego sandomierskiego proboszcza „Ojca Mateusza”. I być może pomyśleliście, że macie już dość kościelnego wydziału śledczego, ale zapewniam, że to zupełnie inna liga.

Grantchester ||Grantchester || Reż. Daisy Coulam, prod. Lovely Day

Ten brytyjski serial po pierwsze nie jest przesłodzony ani tak naiwny, nie jest cukierkowy i nie popada w banał. A ksiądz, czy w tym przypadku Pastor jest człowiekiem z krwi i kości, a nie przepełnionym miłością bliźniego wzorem cnót wszelakich. Jest po prostu bardziej ludzki, z głębią i z innymi wynikającymi z tego konsekwencjami. Jest ów pastor Sidney Chambers człowiekiem dobrym, ale toczy swoją prywatną walkę z problemami  sercowymi, uzależnieniem od alkoholu i słabością do - o zgrozo - jazzu. Serial jest niespieszny i - jakkolwiek dwuznacznie może to zabrzmieć w odniesieniu do kryminału - przyjemny. Zrealizowany z charakterystycznym dla brytyjskich produkcji przymrużeniem oka, dystansem, ale również z niebywałą dbałością o szczegół.

"Grantchester" - klasyk jak "Endeavour"

I żeby było jasne, „Grantchester” to zupełnie inny gatunek kryminału niż znane brytyjskie produkcje w rodzaju „Sherlocka” czy „Luthera”, skojarzenia można mieć bardziej ze wspomnianym już „Endeavour”, czy ekranizacjami powieści Agathy Christie. Intrygujące wątki kryminalne są oczywiście ważne, ale clue jest główny bohater, jego słabości, oraz podejście do świata i ludzi. A w roli głównej ponownie James Norton, którego możecie pamiętać z roli psychopatycznego mordercy z serialu „Happy Valley”. Ale nie tylko.

W sezonie trzecim kolejne intrygujące kryminalne zagadki, ale również wyzwania osobiste naszego pastora. Bo pojawi się poważny dylemat moralny towarzyszący jego uczuciom do Amandy. Ech, czysta przyjemność.

Grantchester 3 - serial kryminalny, Wielka Brytania 2017 (2x45 min)
Premiery w Ale kino+ po dwa odcinki od godz. 20:10 5, 12 i 19 lipca

Wojtek Krzyżaniak prowadzi blog wtelewizji.pl

"Volta" Machulskiego, "Dunkierka" Nolana i nowy "Spider-Man" Wattsa. Oto premiery kinowe w lipcu

Więcej o: