Skandalista Charlie Sheen wraca do telewizji. Nic się nie zmienia i bije rekordy [WIDEO]

Kilkanaście miesięcy temu liczne ekscesy Charliego Sheena doprowadziły do jego wyrzucenia z obsady "Dwóch i pół", ale choć wydawało się, że to koniec jego kariery, wrócił do TV. Dwa pierwsze odcinki "Anger Management", nowego sitcomu z Sheenem w roli głównej, były najchętniej oglądanym debiutem w historii stacji FX.
Charlie Sheen powinien być z siebie zadowolony. 5,47 mln widzów pierwszego odcinka i 5,74 mln drugiego (pokazanego tego samego wieczoru) pozwoliło serialowi zdobyć tytuł zarówno najchętniej oglądanej premiery w historii FX, jak i debiutu serialu komediowego wśród stacji kablowych. Może tylko trochę szkoda, że aktor po raz kolejny powiela schemat znany z "Dwóch i pół".

Znowu Charlie

Chociaż grał w jednym z najbardziej popularnych seriali komediowych w amerykańskiej telewizji, po serii skandali, w których dużą rolę odgrywały m.in. narkotyki i alkohol, w końcu obraził producenta "Dwóch i pół" i w konsekwencji stracił pracę. Potem jednak wykorzystał szum medialny i wizerunek nieobliczalnego aktora, dogadał się ze stacją kablową FX i zagrał główną rolę w nowym sitcomie, który przyciągnął prze telewizory miliony widzów.



"Anger Management" jest serialem opartym na filmie "Dwóch gniewnych ludzi" z 2003 roku, w którym wystąpili Jack Nicholson i Adam Sandler. Sheen wciela się w byłego bejsbolistę, który jako terapeuta pomaga swoim pacjentom kontrolować gniew. Sam jednak też ma z tym niemałe problemy.

Nietrudno zauważyć, że jest wiele podobieństw między dwoma ostatnimi serialowymi bohaterami granymi przez Sheena. Obaj mają na imię Charlie i chętnie w ich rękach ląduje szklaneczka whisky, a w łóżkach kolejne piękne kobiety. Także scenografia "Anger Management" jest utrzymana w podobnym klimacie jak w "Dwóch i pół", a pierwsza scena to wręcz bezpośrednie nawiązanie do sytuacji, w której przed kilkoma miesiącami znalazł się aktor. Serialowy Charlie próbuje pokazać swoim pacjentom jak rozładowywać gniew, adresując go w stronę "wymyślonego" szefa, który go zwolnił... No cóż, Sheen po raz kolejny gra po prostu samego siebie i nie waha się kpić z tego, co się stało.

Niezniszczalny

To nie pierwszy raz, gdy aktor w ostatnich miesiącach nawiązał do swojej burzliwej przeszłości. Kilka miesięcy temu wziął udział w kampanii reklamowej piwa bezalkoholowego, w której pojawiły się odniesienia do jego nałogu i odwyku.



Najwyraźniej Sheen dobrze czuje się w swojej skórze, ale niektórzy dziennikarze czują... przesyt. Maureen Ryan z Huffington Post ma aktorowi za złe, że wykorzystywanie ciągle tych samych sztuczek tak naprawdę ma na celu tylko poprawienie jego wizerunku i powiększenie stanu konta. Gdy się na tym zastanowić, takie pobudki przyświecają działaniu wielu aktorów. W końcu granie to ich praca. Sheen wiele razy przesadzał jednak ze skandalami i może dlatego czasem aż prosi się, by mu utrzeć nosa. Tymczasem on z największych tarapatów wychodzi obronną ręką.

Czy widzom odpowiada ciągle ten sam Sheen? Przekonamy się, śledząc wyniki oglądalności kolejnych odcinków "Anger Management". Na razie nakręcono 10, których emisja powinna dać odpowiedź na pytanie, czy miliony zgromadzone przed telewizorami w trakcie premiery przekonało nowe-stare wcielenie Sheena i czy zdecydują się zostać z nim na dłużej. Jeśli tak, FX chce zamówić kolejne 90.

"Nietykalni" podbili i rozśmieszyli świat. A jak było naprawdę? [FRAGMENTY KSIĄŻKI] >>