Hollywood panikuje po strzelaninie na pokazie nowego Batmana. Jak po ataku na WTC?

To, że James Holmes wtargnął w masce przeciwgazowej na pokaz "Mroczny Rycerz powstaje" i zabił 12 osób wpływa nie tylko na odbiór tego filmu. Już wiadomo, że opóźniona zostanie premiera "Gangster Squad". Niepewny los czeka też inne produkcje. Czy filmowcy powinni reagować na to co stało się w Denver?
Odwołana paryska premiera filmu "Mroczny Rycerz powstaje" była zrozumiałym posunięciem. Dystrybutorzy innych filmów zadają sobie pytanie: czy powinniśmy zmieniać te elementy, które mogą kojarzyć się widzom z tragedią? Niektórzy odpowiadają sobie "tak" i postępują podobnie jak po zamachach terrorystycznych z 2001 roku.

Gangsterzy nie w tym roku

Warner Bros., wytwórnia odpowiedzialna za najnowszy film o Batmanie, we wrześniu miała pokazać na dużym ekranie wyczekiwany "Gangster Squad" z Ryanem Goslingiem i Seanem Pennem. W opowieści o gangsterach i policjantach działających w latach 40. ubiegłego wieku pojawia się scena, w której bohaterowie strzelają do widzów w sali kinowej zza ekranu.

Tuż po tym, gdy świat obiegła informacja o strzelaninie w Kolorado, zwiastun z tym fragmentem został wycofany z kin, zniknął także z sieci. Później ogłoszono, że premiera zostaje przesunięta. "Gangster Squad" miał zadebiutować 7 września, ale będzie można go zobaczyć dopiero w styczniu przyszłego roku.



Na razie nie wiadomo jeszcze, czy widzowie obejrzą za kilka miesięcy film w takiej formie, w jakiej miał być pierwotnie dystrybuowany. Twórcy zastanawiają się, czy nie nakręcić ponownie lub w ogóle nie zrezygnować z wątku strzelaniny w kinie.

Masek nie wytną

Przed podobnym dylematem stanął dystrybutor tanecznego "Step Up 4". W filmie pojawiła się scena, w której tancerze pojawiają się na przyjęciu w maskach przeciwgazowych, podobnych do noszonej przez zabójcę z Denver. O ile z kin znikły - co prawda dopiero pięć dni po strzelaninie - zwiastuny z tym fragmentem, nikt nie ma zamiaru usuwać go z filmu.

Producenci tłumaczą, że maski gazowe nie mają w tym przypadku żadnego związku z przemocą, która w ogóle nie pojawia się w ich produkcji. Dlatego nie zamierzają niczego dodawać ani usuwać z wersji przygotowanej do pokazywania w kinach.



Jak po 11 września?

Strzelanina w Denver, która kosztowała życie 12 osób (kolejne 58 zostało rannych) to nie pierwszy przypadek, gdy wydarzenia ze świata miały taki wpływ na przemysł filmowy, ale tym razem jedna z hollywoodzkich produkcji miała (bez)pośredni związek z tragedią. Dlatego większość dystrybutorów postanowiła uczcić pamięć ofiar, nie publikując w trakcie pierwszego weekendu po strzelaninie zestawienia box office.

Wygląda jednak na to, że Hollywood nie będzie wprowadzać wielu dużych zmian jak ponad 10 lat temu po zamachach na World Trade Center w Nowym Jorku. Po 11 września 2001 roku opóźnione zostały premiery przynajmniej pięciu produkcji. Wśród nich znalazł się m.in. film "Wehikuł czasu" z Jeremym Ironsem, z którego przed premierą wycięta została jeszcze scena ukazująca zniszczony Nowy Jork czy komedia "Szkoła stewardes" z Gwyneth Paltrow, której bohaterkami były młode kobiety pracujące na pokładach samolotów.

Jeden z filmów już gotowych do dystrybucji nigdy nie został pokazany w kinach. Bohaterem "Nosebleed" był bowiem mężczyzna (w tej roli Jackie Chan) myjący okna w WTC, który udaremnia atak terrorystów. Znaleźli się również oczywiście i tacy, którzy nie wprowadzili żadnych zmian w swoich produkcjach (zostały np. ujęcia WTC w "Vanilla Sky").

Więcej o: