Wpadka historyczna w nowym zwiastunie "Bitwy pod Wiedniem". "Przecież to orzeł z 1927 roku" [WIDEO]

Dwa tygodnie przed premierą w sieci ukazał się kolejny zwiastun "Bitwy pod Wiedniem". Reakcje? Znowu miażdżące, a do tego twórcy nie uniknęli błędów historycznych. - To rewelacja, która nadaje się do solidnego artykułu - komentuje historyk Michał Mackiewicz w rozmowie z portalem Gazeta.pl.
- Bracia, wkrótce będziecie musieli zabijać inne istoty ludzkie! Brońcie wiary, żeby wasze dzieci mogły czcić Boga! - nawołuje F. Murray Abraham w najnowszym zwiastunie "Bitwy pod Wiedniem".

Premiera filmu już 12 października, więc dystrybutorzy udostępnili w sieci kolejny klip zapowiadający produkcję. Tym razem można zobaczyć w nim jeszcze więcej fragmentów z udziałem polskich aktorów - m.in. Jerzego Skolimowskiego (wciela się w rolę Jana III Sobieskiego), Wojciecha Mecwaldowskiego (Jerzy Franciszek Kulczycki), Alicji Bachledy-Curuś (księżna Eleonora Lotaryńska), Borysa Szyca (hetman wielki koronny Adam Mikołaj Sieniawski) czy Daniela Olbrychskiego (generał Marcin Kazimierz Kątski).

Przypomnijmy, że "Bitwa pod Wiedniem" to koprodukcja Włoch, Polski i Turcji. Jej realizacja kosztowała 50 mln zł (dla porównania budżet "Bitwy Warszawskiej 1920" wyniósł 27 mln); na stołku reżyserskim zasiadł Włoch Renzo Martinelli, autor kontrowersyjnego filmu historycznego "Barbarossa" i dramatu "Szlachetny kamień", w którym zarzucano mu manifestowanie antyislamskich poglądów.



"Lepiej nie bierzmy się za superprodukcje"

Czy czeka nas zwycięstwo pod Wiedniem? - pytał przed paroma miesiąca serwis Stopklatka. Sądząc po komentarzach, które pojawiają się pod kolejnymi materiałami promocyjnymi filmu, bardziej należy spodziewać się druzgocącej klęski niż triumfalnej szarży polskiej i włoskiej myśli filmowej.

"Kolejna kicha w naszym wydaniu" - napisał jeden z internautów, a ktoś porównał go do "Ogniem i mieczem" Jerzego Hoffmana. ">>Ogniem i mieczem<< to raczej za wysokie progi, żeby porównywać. Zapowiadają to jako wielkie wydarzenie, a to wygląda jak biedny film telewizyjny" - dorzucił inny.

Nie zabrakło też wpadki historycznej. W jednej ze scen zwiastuna widać szarżę husarskiej kawalerii z polskim godłem według wzoru z... 1927 r. Kolejny komentarz: "Kto konsultował heraldykę?! Na 1:20 jest atak polskiej husarii - z >>flagą<< . Tylko to co na niej przedstawiono ma się nijak do historii. I do tego jeszcze orzeł patrzy w lewo".

Historyk: "To kpina absolutna"

Skonsultowaliśmy się w tej sprawie z historykiem wojskowości Michałem Mackiewiczem. - To jakaś kpina absolutna. Przecież to orzeł, który stał się oficjalnym państwowym godłem w latach dwudziestolecia międzywojennego - mówi. - Historycy nazywają go wzorem 27 i dziś widnieje on też na oficjalnym godle Rzeczypospolitej Polskiej. Nie od dziś wiadomo, że heraldyka jest skomplikowana, dlatego tym bardziej twórcy powinni zajrzeć do źródeł historycznych. To już bezpieczniej było wykorzystać obecny na chorągwiach husarskich krzyż kawalerski czy popularne w tamtych czasach motywy religijne - dodaje.

Ale wszystko wskazuje na to, że błędów historycznych w "Bitwie pod Wiedniem" będzie znacznie więcej. - Ze zdziwieniem ostatnio oglądaliśmy jeden z fotosów filmu, w którym widać, jak piechurzy przenoszą w tornistrach skrzydła husarskie - opowiada Mackiewicz. - To też jest rewelacja, która nadaje się do solidnego artykułu. O skrzydłach dzisiaj wiemy bardzo mało, nawet nie wiadomo, czy były używane w bitwach, a już na pewno ciężko stwierdzić, jak je przenoszono. Raczej jednak nie były to takie teczki przypominające tornistry z lat 70. czy 80. Nie mamy żadnych wzmianek na ten temat, więc należy to uznać za czystą fantazję autorów.