Zaskakujący pokaz i zachwyt widzów. "Lincoln" Spielberga murowanym kandydatem do Oscara? [RECENZJE]

Niektórzy nawet nie wiedzieli, jaki film zobaczą podczas pokazu na nowojorskim festiwalu filmowym. To był "Lincoln" Stevena Spielberga. Większość widzów rozpływa się w zachwytach i tym samym potwierdza wcześniejsze przypuszczenia prasy: to mocny kandydat w walce o Oscara dla najlepszego filmu 2012 r. Szanse mają także twórcy w kilku innych kategoriach - w tym polski operator Janusz Kamiński.
Oklaski długo rozbrzmiewały po wcześniej niezapowiedzianym pokazie "Lincolna". To pierwszy raz, gdy produkcję zobaczyła szersza publiczność. Choć wersja, którą obejrzeli, wymaga jeszcze kilku technicznych poprawek (co przyznał sam reżyser), wygląda na to, że Spielberg po raz kolejny udowodni, że jest prawdziwym mistrzem kina.

Będzie deszcz Oscarów?

Reżyser takich filmów jak "Lista Schindlera", "Kolor purpury", "Raport mniejszości" czy "Szeregowiec Ryan" tym razem postanowił nakręcić film o Abrahamie Lincolnie. Skupił się przede wszystkim na ostatnich czterech miesiącach życia bohatera i na próbie wprowadzenia przez jednego z najbardziej znanych prezydentów Stanów Zjednoczonych 13. poprawki do konstytucji, która zniosła niewolnictwo i roboty przymusowe.

Spielberg powierzył główną rolę laureatowi Oscara Danielowi Day Lewisowi, który w opinii wielu widzów, którzy widzieli jego kreację, ma duże szanse na trzecią(!) nagrodę Akademii Filmowej.



Scott Feinberg z Hollywoodreporter.com jest jednym z tych dziennikarzy, który nie kryje zachwytu nad "Lincolnem". - Chociaż film trwa dwie godziny i dwadzieścia pięć minut, każda scena wydaje się bezbłędna i potrzebna - pisze, dodając, że wśród nominowanych do Oscara oprócz samego filmu i pierwszoplanowego aktora powinni znaleźć się również Tommy Lee Jones oraz Sally Field za drugoplanowe kreacje.

Wyróżnia także kilku członków ekipy filmowej, m.in. Janusza Kamińskiego, który wcześniej współpracował ze Spielbergiem jako operator choćby przy "Liście Schindlera" i "Szeregowcu Ryanie". Warto dodać, że praca przy tych dwóch produkcjach przyniosła mu już statuetki Akademii Filmowej.

Spielberg najlepszy od lat?

To niewątpliwie ważny film dla Spielberga, który razem ze współpracownikami starał się zadbać o najmniejszy szczegół. Jak przyznał reżyser podczas konferencji prasowej, nawet do nagrania dźwięku tykającego zegarka kieszonkowego znaleziony został ten należący kiedyś do 16. prezydenta USA.

- Lincoln nie jest tak sentymentalny jak można by spodziewać się po Spielbergu, ale choć nie zgłębia jego postaci jako mężczyzny, nie boi się pokazać go jako sprytnego polityka, który jest gotów nagiąć prawo i pójść na wielkie kompromisy, by osiągnąć ważniejszy cel - zauważa Katey Rich z "Guardiana".

Wielu widzów, którzy obejrzeli film w Nowym Jorku, podzieliło się wrażeniami na portalach społecznościowych. "Wciągający polityczny melodramat", "najlepszy film Spielberga od lat", "ten film pokazał jeden z najważniejszych momentów w historii jako opowieść o ludziach" - to niektóre opinie. I choć nie wszyscy są pod tak dużym wrażeniem, przeważają pozytywne opinie, które przyćmiły wcześniejsze obiekcje dotyczące pierwszego trailera, określonego przez wielu jako "nudny".



Na razie "Lincolna" poznali wybrańcy. Już niedługo będą go mogli zobaczyć wszyscy chętni. Światowa premiera filmu jest zaplanowana na 9 listopada 2012 roku.