Disney przejął Lucasfilm. Krytyk filmowy: I dobrze. "Gwiezdne wojny" potrzebują świeżej krwi [WYWIAD]

- George Lucas był wizjonerem, zrewolucjonizował myślenie o kinie, ale w ostatnich latach wyraźnie nie miał pomysłu na ?Gwiezdne wojny? - komentuje przejęcie studia Lucasfilm przez Disneya krytyk filmowy Bartosz Czartoryski. I dodaje, że jest spokojny o przyszłość serii: - Przy tak dużym zapleczu nie może przynieść strat - twierdzi.
Mariusz Wiatrak: Disney przejął studio Lucasfilm. To dobrze czy źle?

Bartosz Czartoryski*: Oczywiście jest jeszcze za wcześnie, żeby wydać jakąś konkretną opinię i wyciągnąć daleko idące wnioski, ale sądząc po poziomie epizodów "Gwiezdnych wojen" z numerkami I, II i III, można powiedzieć pół żartem, pół serio, że już gorzej nie będzie i wolno być optymistą.

Trochę może dziwić, że George Lucas pozbywa się swojego imperium, ale jeśli nie wiadomo o co chodzi, wiadomo, że chodzi o pieniądze. Nadal szanuję go jako jednego z wizjonerskich twórców tzw. kina nowej przygody, które zrewolucjonizowało myślenie o Hollywood i filmie rozrywkowym w ogóle, ale w ostatnich latach wyraźnie nie miał pomysłu na "Gwiezdne wojny". Bardziej niepokoi fakt, że to właśnie Disney wykupił Lucasfilm i powoli staje się monopolistą na rynku. Kilka lat temu przejął Marvela, w swojej stajni ma Pixara, teraz kręci dla nich Tim Burton... Dopóki te filmy będą dobre, nikt nie będzie miał o nic pretensji, ale wagę i wpływ tej decyzji na kino czy popkulturę w ogóle poznamy dopiero za parę lat.

Sieć już zalała seria prześmiewczych przeróbek, w których z mieczami świetlnymi biegają Kubuś Puchatek i Goofy.

- To nasuwa pytanie, w jakim stopniu Disney ingeruje w działalność swoich komórek. Ludzie z Pixara twierdzą uparcie, że wpływ Disneya na ich pracę jest praktycznie zerowy, to samo mówi Burton. Na pewno podobny mariaż wyszedł na zdrowie Marvelowi, bowiem to w sporym stopniu środki z Disneya pomogły mu w osiągnięciu sukcesu serii ekranizacji komiksowych. Wersja oficjalna mówi więc, że Disney jest jedynie jedną z firm producenckich, która wykłada pieniądze na dany produkt.

Pewnie, można dyskutować nad poziomem "Avengersów" albo "Alicji w Krainie Czarów", za którymi sam specjalnie nie przepadam, ale te filmy zarobiły kolosalne pieniądze i w takiej sytuacji trudno negować taktykę Disneya.



Znów czeka nas fala gwiezdnych gadżetów?

- Pewnie tak, ale to się dzieje od dawna, bo filmy zawsze były dla Lucasa okrętami flagowymi dla całej jego floty marketingowej. Disney nabywa więc nie tyle prawa do nich, co do całej marki. Pamiętajmy, że Lucas nie tylko był, a raczej bywał, wizjonerem filmowym, ale też uważany jest za jednego z ojców nowoczesnego marketingu. Przed "Gwiezdnymi wojnami" nigdy nie było takiej machiny promocyjnej i nigdy nie udało się zarobić takich pieniędzy na produktach okołofilmowych - książkach, komiksach, kolekcjonerskich figurkach, grach wideo.

Wytwórnia już teraz zapowiedziała, że kolejna część "Gwiezdnych wojen" wejdzie na ekrany kin już w 2015 roku. Nie za wcześnie?

- Nie wiemy, na jakim etapie pracy koncepcyjnej jest ten film. Pewnie Disney przejmuje już jakieś gotowe projekty i nie będzie zaczynał od zera. Podejrzewam zresztą, że stara ekipa Lucasa nie zostanie zupełnie wykluczona i jednak mimo wszystko będzie nadal uczestniczyła w przygotowaniach. Prawdopodobnie to więc kolejny etap procesu, który trwa już gdzieś za kulisami od kilku lat.

A ostatnie niechlubne dokonanie Disneya na polu science fiction, czyli "John Carter", jedna z największych klap filmowych ostatnich lat, nie rzuci cienia na te plany?

- Mimo wszystko broniłbym tego filmu, bo to bardzo przyzwoite widowisko, niestety pogrzebane przez koszmarny marketing. Kampania promocyjna "Johna Cartera" ruszyła bardzo późno i nie do końca było wiadomo, do kogo ten film jest kierowany - czy to było kino familijne, czy też poważniejszy spektakl dla starszego widza mieszający fantasy z science fiction albo epigon "Gwiezdnych wojen"? Później nakręciła się spirala złych recenzji i doniesień o tym, że Disney zaczyna tracić pieniądze. Wytwórni już z tej matni nie udało się wydostać i w efekcie dzisiaj "Johna Cartera" można kupić w promocji z kosza w supermarkecie za dziesięć złotych.

Marzenie niejednego fana "Gwiezdnych wojen"!

- Akurat temu filmowi to raczej nie grozi. Nie wyobrażam sobie, żeby nowa część "Gwiezdnych wojen", zwłaszcza przy disneyowskim zapleczu, mogła przynieść straty. Ale dopiero kiedy ujrzy światło dzienne i kiedy przez kina przetoczy się druga fala produkcji Marvela, dowiemy się, na co Disneya naprawdę stać.



* Bartosz Czartoryski, krytyk filmowy i tłumacz literacki, publikuje między innymi w "Kinie", "Filmie" i "Nowej Fantastyce", a także portalach internetowych Onet.pl i Filmweb. Autor bloga www.killallmovies.blogspot.com

Więcej o:
Komentarze (76)
Disney przejął Lucasfilm. Krytyk filmowy: I dobrze. "Gwiezdne wojny" potrzebują świeżej krwi [WYWIAD]
Zaloguj się
  • Gość: noone

    Oceniono 1 raz 1

    John Carter BARDZO mi się podobał i uważam, że to jest BARDZO DOBRY FILM.

    Oby tylko Disney nie sp.......lił Star Wars.

    N.

  • eruiluvatar

    0

    "Trochę może dziwić, że George Lucas pozbywa się swojego imperium, ale jeśli nie wiadomo o co chodzi, wiadomo, że chodzi o pieniądze."

    Zdecydowanie. Zwłaszcza, że całą kasę z tej transakcji Lucas przekazał ponoć na cele charytatywne.

  • Gość: MonX

    0

    Filmy z fabryki produkowane przez komputery i roboty? Dzięki. "Przemysł" filmowy interesuje mnie tak samo jak fabryka obrabiarek. Wolę filmy produkowane przez ludzi i dla ludzi.

  • filesharing

    0

    Spokojnie. Disney zarobi krocie na nowych Gwiezdnych Wojnach. Nie ma chyba fana, który przynajmniej ten jedyny raz nie będzie chciał zobaczyć co ta wytwórnia zrobiła z sagą Lucasa. Zobaczymy losy bohaterów w nowej odsłonie tak jak i nowy Megaupload pod gabońska domeną: www.usenet.info.pl/kim-dotcom-tworzy-nowy-megaupload-na-domenie-me-ga/ . Jak widać nic nie umiera do końca.

  • Gość: Mosze

    0

    Wiekszym od tego powyzej jest Komar ktury przesladuje mnie juz drugi dzien i bydle zatuc sie niedaje-uwazam ze to zwiastuje koniec swiata...

  • Gość: polikotazmike

    Oceniono 2 razy 0

    Nie zgodzę się z waszymi opiniami. nie nie nie :)

    Uważam że gwiezdne wojny powinny powstać!!! muszą !!
    Ale nie na odgrzanym kotlecie z bardzo niewielkimi powiązaniami z tych części, które są nam znane . Opowieścią, która starczy na nakręcenie np 3-5 części z tak ciemną stroną mocy, że aż strach będzie się bać co w następnej części będzie. np:
    200 czy 500 lat po wydarzeniach z 6 części pozostała niedobita garstka armii klonów po wojnie na księżycu endoria stworzy bojową kolonię w jakimś tam układzie werbując "istoty" które posiadają zadatki na jedaj i inne złe stwory.
    Tam tworzy się największa banda złych istot, jedaj i innych "kosmiczna mafia", która swoimi ciemnymi interesami będzie chciała zawładnąć całą galaktyką . Jak ? Budując roboty (serii leksus VIII) sobowtóry przywódców największych armii we wszechświecie :). Przemyty, pościgi, morderstwa, klony, blade runner, 5 elementy ja robot, Prometeusz, duna oczywiście nie dosłownie :) wszystko w jednym. Jak już światem zawładnie ciemność wszystkie uciśnione istoty w 3500 roku zwrócą się do pewnych zapomnianych istot! najinteligentniejszych, najbardziej zaawansowanych istot mieszkających na krańcach wszechświata:) Do homo sapiens, którzy będą wyglądać jak obcy z Prometeusza duzi fajni z fletami do sterowania statkami!!! My sklonujemy z resztek dobrą wersję dark wadera i on będzie miał za zadanie utworzyć nową garstkę jedaj, która poprowadzi wielką ofensywę naszym bardzo zaawansowanym sprzętem. Gigantycznymi robotami i wielkimi krążownikami. niestety w kolejnej części dowiemy się że leksusy dotarły już na ziemię1 i plan spali na panewce ziemianie jako najinteligentniejsza rasa ulegnie zagładzie :) Walkę podejmie kto ? garstka uratowanych ludzi i jedaj. jak ? Tworząc planetę, na której wyhodujemy wirusa z Prometeusza:) statki zostaną wystrzelone na planetę galaktycznej mafii. Ostatnie sceny to bitwa dobijająca pozostałą flatę mafii:)
    The End
    I pomysł na kolejne 5 części :)
    Nie wystarczająca resztka ziemian do kolonizacji rozpuszcza się z rzece (znowu trochę z Prometeusza :)) Po 5000 czy 7000 lat jesteśmy gdzie teraz w 2012 + parę lat = 2070 roku i wysyłamy Prometeusza :) haha. i dowiadujemy się że istniała taka planeta, która jest pozostałością po wojnie:) sądzimy, że porywając statek lecimy na planetę na której stworzono tą broń. Nic bardziej mylnego lecimy na planetę galaktycznej mafii. okazuje się że wirus sprzed 7000 lat zrobił swoje, ewolucja poszła sama. Istoty zamieszkujące pandorę, którą próbowaliśmy zniszczyć są tak złe, że sam sith i ciemna strona mocy robi w gacie na samą myśl o ich istnieniu. Kwintesencja inteligentnego zła!!!!
    Oni porywają nasz statek by gra o najwyższą stawkę rozpoczeła się od nowa:)
    I tak mamy coś czego Disney nie zrobi :)
    Dlaczego?? bo to pewnie ma być film dla 10+ i będzie john carter x 9:) mydlina że aż strach.

    Pozdro dla fanów gatunku :)
    Sorry jak przesadziłem ale już od dawna czekam na sifi, które zwali mnie z nóg!

  • Gość: lubiący SF

    0

    Kiedy zobaczyłem jak smarkacz wpada do myśliwca i nie mając zielonego pojęcia o pilotażu niszczy statek-bazę to stwierdziłem że takiej głupoty nie trawię i wyłączyłem DVD. Epizody 1-3 to porażka i jeśli zmiana marki ma zmienić treść - jestem ZA.

  • tomspeed

    0

    Jhon Carter to chyba nwjiększa ich porażka...

    papierkowezycie.blox.pl/html

  • jaganova

    Oceniono 2 razy -2

    Kochana Gazeto, a może by coś na temat Brunona Schulza w dziale "Kultura", wszak listopad 2012 jest jego miesiącem...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX