Gdzie jest gwiazdka? ***

Norwegia 2012 (Reisen til julestjernen) Reż. Nils Gaup. Aktorzy: Vilde Zeiner, Anders Baasmo Christiansen, Agnes Kittelsen
Bożonarodzeniowa skandynawska opowieść o dziewczynce szukającej pierwszej gwiazdki.

Jest to druga już filmowa adaptacja sztuki Sverre Brandta z 1924 roku (pierwsza, z lat 70. stanowi do dzisiaj obowiązkowy punkt świątecznego programu norweskiej telewizji) zrealizowana przez blisko 60-letniego Nilsa Gaupa, którego "Tropiciel" był nominowany w swoim czasie do Oscara. Nie animacja, ale kino aktorskie, co w przypadku filmów dla dzieci dziś jest już rzadko spotykane (ja ostatnio oglądałem "Olivera Twista" w 2005 roku, który zresztą nie jest całkiem "dziecinnym" filmem).

Kilkunastoletnia Sonja, sierota zmuszona do usługiwania w domu złodziejskiego klanu, po ucieczce z niego trafia na dwór królewski, skąd wyrusza na poszukiwanie pierwszej gwiazdki. Jeśli uda się ją odnaleźć, król odzyska utraconą przed laty córkę, a królestwo zostanie uratowane. Na tron dybie bowiem Zły Książę, który wraz z Czarownicą próbuje teraz udaremnić misję dziewczynki...



Struktura fabularna filmu jest zwarta i czytelna: mamy jasny cel, drogę do niego (znaczną część filmu wypełnia wędrówka Sonji) oraz przeszkody, które usiłują rzucać pod nogi dziewczynce źli Ludzie. Nie są to zresztą - mimo możliwości użycia czarów - przeciwnicy zbyt groźni (książę jest bardzo mało rozgarnięty i, wbrew fizjonomii, raczej pocieszny) i sam film jest utrzymany w dość łagodnej i spokojnej tonacji. Jest w nim coś przyjemnie staroświeckiego i - choć stosuje się w nim oczywiście efekty specjalne - ja czułem się trochę tak, jakbym wrócił do własnego dzieciństwa i oglądał "Historię żółtej ciżemki". Staroświecki jest nie tylko język opowiadania, ale też obecny w nim porządek moralny: z pochwałą odwagi i wrażliwości i z wiarą, że dobre uczynki zostaną wynagrodzone. Jednak przy całej mojej sympatii dla takich niedzisiejszych filmów, nie mogę nie zauważyć, że zrobiony jest ciężką ręką, jego "wdzięk" jest forsowny, a aktorstwo - tych "Dobrych" - raczej drętwe. Nie wiem też, czemu dystrybuowany jest w listopadzie, a nie bliżej - nomen omen - Gwiazdki, gdzie jego miejsce.