Rysiek Lwie Serce ***

Hiszpania 2013 (Justin y la espada del valor). Reż. Manuel Sicilia. W wersji polskiej: Marcin Hycnar, Ewelina Lisowska, Krzysztof Ibisz, Katarzyna Kwiatkowska, Maria Czubaszek, Jarosław Boberek
Niepozorny fajtłapa w pogoni za rycerskim mitem.

W królestwie, w którym mieszka tytułowy bohater - chuderlawy chłopiec z rycerskimi ambicjami - ludzie dzielą się na dwie grupy. Są ci, którzy wciąż zachowali fantazję i porywają się czasem z motyką na słońce, oraz ci, którzy nie mają pojęcia, czym jest zabawa, bo wszelką frajdę zastąpiły im przepisy i cyferki. Jak to w bajkach, podział przebiega jednak w ramach jednej rodziny: o ile Rysiek wbrew fizycznym warunkom marzy o wielkich rzeczach i wciąż hołubi rycerski mit, o tyle jego ojciec Reginald z prawniczą dezynwolturą doradza królowej, by życie poddanych sprowadzić do wypełniania absurdalnych nakazów i zakazów.



Kiedy Rysiek zacznie swoją mocno absurdalną pogoń, by zamiast nudnych zajęć w szkole prawniczej zmienić się w rycerza z prawdziwego zdarzenia (z pokonywaniem smoka włącznie: nic to, że rolę smoka pełnić mogą jedynie przebrane krokodyle), pojawi się też czarny charakter, który w zemście za dawne upokorzenia i z gromadą całkiem niebezpiecznych towarzyszy będzie chciał przejąć w królestwie władzę. Zadanie więc, które wydawało się donkiszoterią, okaże się całkiem realną koniecznością. Na szczęście Rysiek nie będzie w swojej misji ratowania innych osamotniony, zwłaszcza od kiedy spotka niejaką Natalkę, dziewczynę bardzo wojowniczą i feministycznie przekonaną, że rozprawianie się ze złoczyńcami nie jest wcale domeną panów.

Gdyby świat tej hiszpańskiej animacji nie był aż tak protekcjonalnie jednoznaczny (kto dobry, kto zły - wiadomo niemal od razu), gdyby realizowany już po wielokroć motyw wielkiego duchem, niepozornego fajtłapy, który dokonuje rzeczy wielkich, został choćby trochę tylko bardziej zniuansowany, "Rysiek Lwie Serce" miałby wszelkie szanse, żeby w zalewie animowanych fabuł z całego świata jakoś się wyróżnić. Jest jednak odwrotnie: wszystko tu toczy się tak, jak toczyło się po wielokroć, inteligentną ironię (z jaką można było potraktować sam mit rycerskości chociażby) zastąpiły mało wybredne żarty. Owszem, są tu jasne odniesienia do filmowej klasyki ("Indiany Jonesa" na przykład), całkiem sprawnie radzą sobie współautorzy polskiego dubbingu (a wśród nich m.in. Katarzyna Kwiatkowska i Maria Czubaszek), niektóre fabularne pomysły brzmią ożywczo, ale nawet jak na film dla najmłodszych "Rysiek Lwie Serce" to rozrywka tyleż krótkotrwała, co pozostawiająca niedosyt.