Perwersyjny przewodnik po ideologiach ****

Wielka Brytania-Irlandia 2012 (The Pervert's Guide to Ideology). Reż. Sophie Fiennes. Występuje: Slavoj Žižek
Swoista kontynuacja "Z-boczonej historii kina". Žižek na tropie ideologicznych wirusów. Nie tylko w kinie.

Nic dziwnego, że jednym z ulubionych filmów Slavoja Žižka jest "Oni żyją" (1988) Johna Carpentera: film o panie Nobody (dosłownie: nazywa się John Nada), który odkrywa bardzo specyficzne okulary. Specyficzne, bo chronią nie od słońca, ale od powszechnej ideologii - wystarczy je założyć, żeby dostrzec prawdziwy przekaz, który stoi za reklamami, przedmiotami, fetyszami. Pieniądze oznaczają w gruncie rzeczy "To jest twój bóg", za kolorowymi reklamami kryją się proste, komercyjne komendy: "Bądź posłuszny" albo "Żeń się i rozmnażaj". Wszystko jest chwytem, manipulacją, wmawianiem potrzeb i oczekiwań. Tylko czy można się od tego uwolnić?

W swoim nowym filmie - swoistej kontynuacji "Z-boczonej historii kina" i tym razem wyreżyserowanej przez Sophie Fiennes - Žižek traktuje kino jako jeden tylko z elementów, przez który w naszą podświadomość wdzierają się ideologiczne wirusy. Rozprawia się z przymusem przyjemności i pożądania jako celu samego w sobie, na której bazują choćby kampanie reklamowe Coca-Coli i jajek-niespodzianek wmawiające, że dostajesz coś za darmo, chociaż w gruncie rzeczy za to płacisz. Przypomina, że ta sama "Oda do radości" wykorzystywana była przez nazistów, w Związku Radzieckim, Chinach, a teraz funkcjonuje jako hymn Unii Europejskiej ("Można sobie wyobrazić perwersyjną scenę, kiedy bratersko ściskają się Osama ben Laden, Bush, Hussein, Castro i Mao Tse Tung, a wszyscy śpiewają ?Odę do radości ?", która dla każdego znaczyć będzie coś innego").

W swoich fascynujących refleksjach-opowieściach Žižek od "Ody do radości" przechodzi gładko do "Mechanicznej pomarańczy", zamieszki w Wielkiej Brytanii z 2011 r. łączy z "West Side Story", o Breiviku mówi w kontekście "Taksówkarza", a "Szczęki" wywodzi z "Triumfu woli" Leni Riefenstahl. "Perwersyjny przewodnik..." w ocenach, zwłaszcza gdy mowa o religii, bywa bezlitosny. W reżyserskich pomysłach: oszczędny, choć czasem pomysłowy (monolog z odtworzonego z "Taksówkarza" łóżka Travisa). Co nie zmienia faktu, że cały ten dokument - co dla niektórych może być sporą barierą - to jednak ciekawie pomyślany i przeplatany sporą liczbą innych filmów... wykład.

Co w nim urzeka najbardziej? Nie tylko erudycja i błyskotliwość Žižka czy jego bardzo specyficzny akcent. "Perwersyjny przewodnik..." to podróż po kinie i popkulturze, historii i współczesności, politycznych systemach i ryzykownych aktach nieposłuszeństwa. Podróż kogoś, kto - jak przyznaje - sam funkcjonuje w ideologicznym zniewoleniu ("Kiedy myślimy, że uciekamy w marzenia, tak naprawdę wpadamy w szpony ideologii") i chodzi do Starbucksa, ale próbuje bronić się jedyną bronią, jaka jest dostępna: samoświadomością.

Bohater "Oni żyją" stara się skłonić przyjaciela, by założył jego nietypowe okulary. Ale przyjaciel nie chce. Człowiek - tłumaczy Žižek - wcale nie chce być wolny (również od ideologii), bo wolność to ból. "Perwersyjny przewodnik...", który sam w sobie nie jest wolny od ideologicznego zacięcia, skłania do myślenia, ale na szczęście - nie boli.