Pan Verdoux ****

USA 1947 (Monsieur Verdoux). Reż. Charlie Chaplin. Aktorzy: Charlie Chaplin, Mady Correll, Allison Roddan, Robert Lewis.
Czarna komedia Chaplina.

Po dziesięcioleciach od premiery widać jeszcze wyraźniej, że w tym późnym, zrealizowanym z inspiracji Orsona Wellesa filmie Chaplin bardzo chciał coś innym i sobie udowodnić. Koniec z wizerunkiem sympatycznego trampa, który nigdzie nie jest przywiązany na zawsze, za to zawsze potrafi wpadać w tarapaty. Dość już świata na opak rodem ze średniowiecznego karnawału, świata napędzanego pantomimą, gdzie znaczenie miał najmniejszy gest. "Pan Verdoux" to co prawda wciąż jeszcze komedia, ale bardzo mało chaplinowska: tytułowym bohaterem jest pozbawiony pracy kasjer, który zarabia na życie, czarując i zabijając starsze panie.

Żarty opierają się więc tu głównie na uwodzicielskich talentach pana Verdoux, ale też nieprzesadnie inteligentnych paniach, które potrafią omamić rytualnie powtarzane frazy i gesty. Morderstwa niby są częścią fabuły, ale jakby nieobecną: ktoś znika, ktoś kogoś szuka, ale panu Verdoux do czarnego charakteru bardzo daleko. Głównie dlatego, że - jak słyszymy w finale - to system zmusił go do wynalezienia nowego "zawodu", a jego morderstwa są niczym w porównaniu do popełnianych przez wielkich tego świata ludobójstw, za które nikt nie karze, przeciwnie: traktuje oprawców jako historycznych bohaterów.

Słuszna skądinąd myśl mocno jednak na filmie Chaplina ciąży: "Pan Verdoux" to niestety nieznośnie moralizujące kino z tezą, na dodatek zrealizowane przez reżysera, który wciąż miał problemy z wyważeniem frywolności i tonu serio. Warto go jednak obejrzeć choćby po to, by zobaczyć na ekranie dojrzałego już Chaplina, który porwał się na rolę trochę ponad swoje siły, ale też poznać film, który sam autor uważał za jeden z najważniejszych w swojej karierze. Nawet jeśli jego opinia z opinią krytyków i widzów bardzo się rozminęła.