Rakieta ****

Od momentu narodzin wiadomo było, że Ahlo (Sitthiphon Disamoe - nagroda dla najlepszego aktora na Tribeca Film Festival) będzie przyciągał nieszczęście. Dlatego jego babka (Bunsri Yindi) radziła, żeby go zabić. Matka chłopca (śliczna i delikatna Alice Keohavong) skutecznie jej się postawiła, ale czy miała rację? Perypetie przeżywane przez rodzinę dzieciaka w zniszczonym wojną Laosie wskazują na to, że niekoniecznie. Ahlo z całych sił będzie próbował udowodnić, że wcale nie jest przeklęty.

Fabularny debiut australijskiego reżysera Kima Mourdanta to piękna baśń, rozpięta gdzieś między neorealizmem, a realizmem magicznym. Sześć lat temu Mourdant nakręcił dokument o Laosie - najbardziej zbombardowanym kraju na świecie w przeliczeniu na jednego mieszkańca - który dał początek "Rakiecie".

Ta wspaniała opowieść może przywodzić na myśl zeszłoroczne "Bestie z południowych krain". Również wychwalana przez krytyków produkcja Benha Zeitlina była jednak zdecydowanie mniej udana od dzieła, które wygrało tegoroczny Tribeca Film Festival i będzie reprezentować Australię w przyszłorocznym wyścigu o nieanglojęzycznego Oscara.

"Bestie..." miały co prawda absolutnie genialną Quvenzhané Wallis, do której Disamoe się nie umywa, ale "Rakieta" ma też przeuroczą koleżankę głównego bohatera (Loungnam Kaosainam) i świetny element (nie tylko) komediowy - laotańskiego Jamesa Browna. Warto.

Ocena film.gazeta.pl: 4/6


Ocena Gazety Co Jest Grane: 4/6 - Opowiadana historia ma pewien luz, sympatyczne niewysilenie, nie trzyma się kurczowo scenariuszopisarskich zasad, przez co wydaje się prawdziwsza i bliższa życia - ocenia Paweł Mossakowski