Pan Verdoux ****

Po utracie pracy w banku, Henri Verdoux (Charlie Chaplin po raz pierwszy w filmie, w którym nie ma ani śladu trampa) musi znaleźć nowy sposób, żeby zapewnić byt żonie i dziecku. Verdoux inspiruje się słowami Carla von Clausewitza, który twierdził, że wojna jest tylko prowadzoną innymi środkami kontynuacją polityki. Dla bezrobotnego morderstwo staje się przedłużeniem prowadzenia biznesu - Verdoux uwodzi bogate wdówki, przejmuje ich majątek i znika bez śladu.

Chaplin podkupił scenariusz od Orsona Wellesa (reżyser "Obywatela Kane'a" chciał realizować projekt wspólnie, ale Chaplin wolał sam robić swoje filmy), żeby przerobić go na film bardziej komediowy. Jak na komedię, bardzo mało tu zabawnych scen (chociaż m.in. scena w łódce jest wyśmienita), ale Chaplin oferuje zamiast tego bardzo poważne, smutne przesłanie i spojrzenie na świat i aktualną kondycję ludzkości. Aktualne w 1947 r. i - jak się okazuje - aktualne również dziś.

Ocena film.gazeta.pl: 4/6



Ocena Gazety Co Jest Grane: 4/6 - Czarna komedia Chaplina, nieznośnie moralizująca, warto ją jednak obejrzeć dla dojrzałego już Chaplina, który porwał się na rolę trochę ponad swoje siły - ocenia Paweł T. Felis