Na głębinie **

Historia, o której każdy Islandczyk, mający trzydziestkę na karku, słyszał. W 1984 r. grupka rybaków wybrała się na kolejny połów, ale tym razem napotkała prawdziwy gniew oceanu. Z katastrofy kutra ocaleje w niezrozumiały sposób nowy bohater narodowy.

Islandzki reżyser eksportowy Baltasar Kormákur ("101 Reykjavik", niedawno mogliśmy w kinach oglądać jego hollywoodzki film akcji "Agenci") opowiada fascynującą historię i myśli, że to wystarczy. "Na głębinie" podzielone jest na kilka części, które mogłyby być zupełnie osobnymi filmami. Wprowadzenie niczym się nie wyróżnia, środek jest rzeczywiście efektowny (przede wszystkim z uwagi na świetny dźwięk oraz mroźne i groźne zdjęcia Bergsteinna Bjorgulfssona), ale to nie "Gniew oceanu". Potem ten bardzo realistyczny film prowadzony jest znowu w zupełnie inną, zaskakującą stronę, ale kompletnie nic z tego nie wynika.

Islandczycy wybrali "Na głębinie" swoim najlepszym filmem ubiegłego roku i uczynili z niego swego kandydata do Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego, ale nie przeszli eliminacji. Film głównie dla rybaków, Islandczyków i islandiofilów.


Ocena film.gazeta.pl: 2/6
Na głębinie (Djupio); Dramat, Islandia 2012, 93 minuty
Reżyser: Baltasar Kormákur;Występują: Ólafur Darri Ólafsson, Jóhann G. Jóhannsson, Stefán Hallur Stefánsson; Dystrybutor: Aurora Films




Ocena Gazety Co Jest Grane: 4/6 - Mieszanka kina katastroficznego, dramatu sumienia, komedii i peanu na cześć islandzkiego ludu. Trochę chaotyczne, ale jakieś intrygujące poczucie tajemnicy pozostawia - ocenia Paweł Mossakowski