Stalingrad ***

Listopad 1942 r. Grupka dzielnych, rosyjskich żołnierzy zajmuje ważny strategicznie budynek, z którego naziści mogliby bez trudu ostrzeliwać przeprawy przez rzekę (wygląda to na inspirację historią obrony istniejącego w rzeczywistości Domu Pawłowa). Ich losy splotą się na zawsze z losami młodej Katii, która odmawia opuszczenia swojego zrujnowanego domu.

"Stalingrad" to jeden z najdroższych (ale i najlepiej zarabiających) filmów w historii rosyjskiej kinematografii i pierwsza nieamerykańska produkcja, kręcona przy pomocy kamer IMAX. Film przypomina skrzyżowanie "300" (nieco komiksowy charakter, zdarzające się tu i ówdzie zwolnienie tempa oraz motyw kilku dzielnych chłopców walczących przeciwko barbarzyńskim hordom wroga) z grą komputerową "Call of Duty" (jedna z misji polegała tam nawet na zajęciu Domu Pawłowa) oraz propagandowym wideo.

Przygotujcie się na dialogi w rodzaju ("- Ale on był durniem od urodzenia. - W kraju rad nie ma durniów! Są tylko chore dusze..."). Jeśli jesteście jednak w stanie przymknąć oko (ja jestem) na rosyjski patos oraz, doprawdy, niespotykanie durną i zupełnie niepotrzebną, dziejącą się w czasach współczesnych klamrę kompozycyjną, to czeka was porcja solidnego, sprawiającego niezłą frajdę strzelania. A któż nie lubi od czadu do czasu obejrzeć sobie filmu wojennego?

Ocena film.gazeta.pl: 3/6
Stalingrad (Stalingrad); Wojenny, Rosja 2013, 135 minut
Reżyser: Fiodor Bondarczuk; Występują: August Diehl, Piotr Fiodorow, Heiner Lauterbach; Dystrybutor: United International Pictures




Ocena Gazety Co Jest Grane: 3/6 - Bondarczuk po hollywoodzku o wojnie o Stalingrad. Czyli efektownie, romantycznie, płasko i - w sensie politycznej wymowy - irytująco - ocenia Paweł Mossakowski