Call Girl ****

Sztokholm, lata 70., państwo bardzo opiekuńcze. 14-letnia Iris (śliczna i utalentowana, debiutująca Sofia Karemyr) trafia do poprawczaka a stamtąd, wraz z niewiele starszą Sonją (też ładna, też utalentowana i prawie debiutująca Josefin Asplund), do świata luksusowych call girls, których lista klientów sięga politycznego świecznika. Sytuacja robi się tym poważniejsza, że właśnie zbliżają się wybory parlamentarne... Śledztwo w tej sprawie prowadzi ostatni naiwny i ostatni sprawiedliwy zarazem, wyjęty z filmu noir detektyw John Sandberg (Simon J. Berger).

Oparty na prawdziwej historii thriller polityczny debiutującego reżysera Mikaela Marcimaina poza znakomitym aktorstwem (obok wyżej wymienionych wypada wspomnieć o Pernilli August - "Dobre chęci", "Wykluczeni" - w roli burdelmamy) wyróżnia doskonałe oddanie klimatu epoki, w czym niemały udział miał uznany operator Hoyte Van Hoytema ("Szpieg" czy też "Fighter", obecnie pracuje na planie nowej superprodukcji Christophera Nolana, "Interstellar"), jak i świetna ścieżka dźwiękowa (ABBA, Bee Gees).

"Call Girl", która zgarnęła m.in. główne wyróżnienie krytyków na ubiegłorocznym Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Toronto i wyróżnienie publiczności na zeszłorocznym Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Sztokholmie, trwa prawie dwie i pół godziny, ale do opowiedzenia ma tak długą i zawiłą historię, że trudno mieć jej to za złe. Trudno też się nudzić.

Ocena film.gazeta.pl: 4/6
Call Girl (Call Girl); Dramat, Finlandia, Irlandia, Norwegia, Szwecja 2012, 140 minut
Reżyser: Mikael Marcimain; Występują: Sofia Karemyr, Simon J. Berger, Josefin Asplund; Dystrybutor: Best Film




Ocena Gazety Co Jest Grane: 4/6 - Film trochę za długi, tym niemniej bardzo ciekawy i dobrze zrobiony. Świetnie - zasługa tak scenografa, jak i autora zdjęć - odtworzone są lata 70. Trzyma też w napięciu - ocenia Paweł Mossakowski