Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia ***

Katniss przetrwała 74. Igrzyska Głodowe, które obserwowaliśmy w pierwszej części "Igrzysk...". Zależało jej tylko na przeżyciu, ale "ognista dziewczyna" niechcący sprowokowała bunt. A prezydent Snow (Donald Sutherland) nie cofnie się przed niczym, aby ugasić pożar i wyeliminować ją raz na zawsze.

"Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia" to powrót do świata, w którym bohaterowie nazwani zostali chyba przez jeden z internetowych kreatorów nazwisk (Katniss Everdeen? Peeta Mellark? Effie Trinket? Haymitch Abernathy?) i ubrani przez najbardziej ekstrawaganckich krewnych Tomasza Jacykowa (ale tylko jeśli są bogaci - ubodzy mają więc pierwszy raz w historii powód do wiwatowania na cześć swojej biedy).

Liam Hemsworth nadal nie gra, Josh Hutcherson stara się jak może, Philip Seymour Hoffman przekracza granice ekranowej nijakości... Ale z drugiej strony barykady czarują napędzany alkoholem Woody Harrelson czy - dająca z siebie wszystko - gwiazda serii, przekonująca do obsadzenia jej w roli Lary Croft w następnym "Tomb Raiderze", Jennifer Lawrence. Do napisów końcowych przygrywa "Atlas" grupy Coldplay, ale dobrej ścieżce dźwiękowej przewodzi "Lean" zespołu The National (panowie chcieli nadać piosence znacznie bardziej klimatyczny tytuł "Dying Is Easy", ale producenci oponowali, twierdząc, że byłby zbyt mroczny...).

Druga odsłona "Igrzysk śmierci" jest zdecydowanie lepsza od nijakiej części pierwszej. Poprzednio dostaliśmy intrygujący pomysł, który nie został obudowany żadną historią, oraz niespodziewanie nieemocjonujące sceny akcji. Teraz część z igrzyskami też jest okropnie nudna, ale pierwsza godzina filmu to tym razem niezwykle wciągająca opowieść.
Ocena film.gazeta.pl: 3/6
Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia
(The Hunger Games: Catching Fire)
Akcja, Science-Fiction, USA 2013, 146 minut
Reżyser: Francis Lawrence
Dystrybutor: Forum Film Poland Sp. z o.o.



Ocena Gazety Co Jest Grane: 3/6 - Specyficzna dwoistość: z uwagi na młodzieżową widownię film jest erotycznie bardzo pruderyjny, ale w przemocy podobne ograniczenia nie obowiązują. Mocne, porażające brutalną wizją świata widowisko - ocenia Paweł T. Felis