Obietnica ****

Polska 2014. Reż. Anna Kazejak. Aktorzy: Eliza Rycembel, Mateusz Więcławek, Magdalena Popławska, Dawid Ogrodnik, Andrzej Chyra, Jowita Budnik, Nikodem Rozbicki, Bartłomiej Topa
Film Anny Kazejak porównuje się chętnie do "Sali samobójców", co tylko częściowo jest słuszne. Ale odzew może być podobny: "Obietnica" to wizja młodości rozedrganej, nieco szaleńczej i zarazem bezradnej, która ma coś przeszywającego.

W pierwszej scenie filmu Lila (Rycembel) i Janek (Więcławek) rozmawiają przez Skype'a: on chce ją przeprosić, ona nazywa go kłamcą i oszustem. "Masz 24 godziny, żeby coś z nią zrobić" - pisze w końcu Lila. Czy chodzi o zamordowanie dziewczyny, z którą Janek ją zdradził - czy o kolejny element dziwnej, emocjonalnej gry, jaką prowadzi bohaterka ze swoim chłopakiem?

W "Obietnicy" Anny Kazejak nastolatkami z pierwszych klas liceum rządzą emocje, których nie są w stanie rozpoznać, nazwać, oswoić. Rozstają się więc i schodzą ze sobą, zrywają kontakt i za chwilę próbują go odzyskać. W swojej pseudodorosłości są wciąż mocno jeszcze nieporadni - ważniejszy jest impuls niż głowa, ważniejsze gorące, a nie zimne. To buntownicy w białych koszulach, skłonni do zabawy, szalonych gestów (pływanie nago w miejscu publicznym), a jednocześnie zbierający dobre oceny na świadectwach, mieszkający w ładnych domach, otoczeni ładnymi gadżetami.

)

Mocny, realistyczny rys kryje się gdzieś jeszcze: wbrew temu, co lubimy o nastolatkach myśleć, w sprawach miłosno-erotycznych daleko bohaterom do rozpasania. Wyobraźnię podsyca więc odsłonięty biust dziewczyny, w pierwszych, seksualnych podchodach najważniejszy jest czuły dotyk, a końcem świata może być "zwykły" pocałunek. Co akurat w tym wypadku prowadzi do tragedii: dziewczyny, z którą zdradził ją Janek, Lila chce pozbyć się naprawdę. A Janek naprawdę postanawia ją zabić.

"Obietnica" to film w pewnym sensie ryzykowny: trzonem fabuły jest morderstwo, o którym właściwie od początku wiemy prawie wszystko. Kazejak unika też (inaczej niż w "Sali samobójców" czy "Wszystko, co kocham") manipulowania emocjami, nie próbuje chwytać za gardło - opowiada językiem boleśnie precyzyjnym, na chłodno (może zbyt chłodno?), sięgając częściej po ciszę niż efektowne, muzyczne tematy. Z dystansem przyglądamy się też głównej bohaterce, imponująco zagranej przez Elizę Rycembel: jest w tej dziewczynie tajemnica, zdolność do brutalnej, psychicznej przemocy, a jednocześnie ona sama wciąż się wymyka, wciąż nie chce odsłonić, wciąż kogoś gra. Raz tylko obnaża się całkowicie: gdy po przesłuchaniu rzuca się i krzyczy. Jakby wszystko, co w sobie tłumiła, nagle musiało znaleźć ujście.

A Lila tłumi głównie - mam wrażenie - bezradność: chce kontrolować świat, który kontrolować się nie daje. "Należy do ludzi, którzy dostają wszystko, czego chcą" - mówi w pewnym momencie o Janku, a tak naprawdę o sobie. Bo Lila sprawia wrażenie, jakby granicę dzielącą dzieciństwo i dorosłość chciała przeskoczyć na skróty, zedrzeć z siebie łatkę naiwnej nastolatki. A przecież z jakiegoś powodu trzyma wciąż w pokoju kilka lalek Barbie.

Chociaż punktem wyjścia było w scenariuszu "Obietnicy" autentyczne morderstwo, tak naprawdę zabójstwo nie jest w filmie najważniejsze. To raczej papierek lakmusowy, przez który Kazejak przygląda się młodości - pogubionej w swoich emocjach, naiwnej i wyrachowanej zarazem, przeżywającej wszystko intensywniej. Ale "Obietnica" jest też portretem ludzi porażająco samotnych: koleżanki i koledzy pełnią funkcję znajomych do zabawy i pogaduszek, a dorośli funkcjonują jak za szybą. Zwłaszcza że sami w swoich dorosłych wyborach pogubieni są nie mniej.

W jednej ze scen Lila mówi mamie (mocna, drugoplanowana rola Magdaleny Popławskiej), że chce nocować u koleżanki: "Zadzwoń do jej rodziców, zapytaj, czy mogę". Mama Lili nie rozumie - po co? Ale córce chodzi nie tylko o stworzenie sobie zawczasu alibi: również o to, żeby ktoś wreszcie przestał być kumplem, a stał się rodzicem. Kumplem jest też sympatyczny, młody chłopak jej matki Daniel (Ogrodnik), który wozi Lilę na treningi i odrabia z nią lekcje. A nastolatka potrzebuje ojca. Tyle że ten prawdziwy (Chyra) jest z nową rodziną w Kopenhadze.

Idealny z pozoru, patchworkowy układ szybko więc odsłania szwy: nikt, również ojciec, nie będzie chciał wziąć za Lilę odpowiedzialności. W świetnym, otwartym zakończeniu po rewolucji przychodzi powrót do status quo: los bywa okrutny, ale rzadko też bywa sprawiedliwy.

Ciekawe, jak "Obietnicę" przyjmą młodzi. Być może oni właśnie - sądząc choćby z lajków i komentarzy pod wiralem "Nic o nas nie wiecie" na Facebooku - na taki film czekają.