Karol, który został świętym

Wcale nie jest to zwieńczenie nieoczekiwanej trylogii, składającej się też z "Karola - człowieka, który został papieżem" (który, wbrew całemu światu, naprawdę mi się podobał) i "Karola - papieża, który pozostał człowiekiem". W "Karolu, który został świętym" dziadek opowiada wnuczkowi o swoim kumplu z dawnych lat, czyli... Karolu Wojtyle.

Film jest połączeniem włoskiego filmu animowanego sprzed trzech lat (wygląda jak gra komputerowa sprzed 20 lat) z dogranymi w Polsce scenami aktorskimi. Ponieważ opowiadającym dziadkiem jest Piotr Fronczewski, a film sprawia wrażenie nakręconego w poprzedniej epoce (przynajmniej tak prezentuje się w zwiastunie), "Karol..." może obudzić wspomnienia z dzieciństwa, związane z serialem "Tata, a Marcin powiedział". W rolę wnuczka wcielają się bliźniacy Kamil i Andrzej Tkaczowie ("Biegnij, chłopcze, biegnij"), którzy jak zwykle muszą być ciągani razem, bo ich rola na pewno wymaga takiego wysiłku fizycznego, że jeden by nie podołał.

"Karol..." nie zapowiada się na nic wielkiego, ale - dla małych dzieci - może okazać się wcale udaną, grzeczną, bezpieczną produkcją o tym, że trzeba czynić dobro... i tak dalej. Film wchodzi do kin bez pokazu prasowego.



Karol, który został świętym
Biograficzny, Animacja, Polska 2014
Reżyser: Grzegorz Sadurski; Występują: Piotr Fronczewski, Kamil Tkacz, Andrzej Tkacz
Dystrybutor: Kino Świat

Więcej o: