"Powstanie Warszawskie". Film, który nie pozostawi Cię obojętnym [RECENZJA]

112 tysięcy filmowych klatek, prawie 650 tysięcy minut pracochłonnej rekonstrukcji, wielogodzinne konsultacje z varsavianistami, architektami, historykami i filmowcami. Z 6 godzin prawdziwych kronik powstania warszawskiego powstał niezwykły film "Powstanie Warszawskie". Efekt końcowy - powalający.
Jan Komasa realizuje właśnie swoją drugą po "Sali samobójców" pełnometrażową fabułę. I nawet jeśli film "Miasto 44" okaże się słaby - a gorąco wierzę, że będzie odwrotnie - to już teraz można powiedzieć, że było warto. Bo właśnie niejako przy tej okazji zeszły się drogi Komasy i ekipy z Muzeum Powstania Warszawskiego, która od dawna chciała stworzyć film z powstańczych kronik.



Zdjęcia z uroczystej premiery "Powstania Warszawskiego" [ZOBACZ]>>>

Prawdziwe zdjęcia, fabuła - dopisana

Wieloletnie starania i mozolne zmagania pracowników muzeum (z najbardziej zapalonymi zwolennikami projektu dyrektorem Janem Ołdakowskim i kierownikiem działu historycznego Piotrem Śliwowskim na czele) dzięki Komasie nieco przyspieszyły i tak wyklarował się ostateczny pomysł na fabularyzowany dokument czy - jak lubią mówić twórcy - pierwszy na świecie dramat wojenny non-fiction "Powstanie Warszawskie".

Twórcy odkopali prawdziwe materiały, kroniki filmowe zrealizowane podczas powstania przez członków Wydziału Propagandy Armii Krajowej, oczyścili je, pokolorowali i ułożyli z nich coś w rodzaju fabuły opowiadającej o powstaniu, dopisując przy okazji dialogi.

Jak odnowiono klatki filmowe kronik powstania warszawskiego [PRZED I PO]>>


Z minuty na minutę jest co raz mroczniej

I właśnie dialogi to jedyna rzecz, której można się w "Powstaniu" przyczepić. Ale nie wstawajcie z miejsc i nie wychodźcie jeszcze z kina - z czasem nauczycie się rozumieć tę decyzję i ją uszanujecie.

"Powstanie" to historia dwóch braci: Karola i Witka. Starszy walczy z kamerą w ręku, młodszy wolałby dostać do ręki karabin. Wiernie towarzyszy jednak bratu, który z poczuciem misji dokumentuje codzienność warszawian. Dialogi "głównych" bohaterów, których słyszymy jedynie z offu - ich sylwetki nie pojawią się na ekranie, bo Karol i Witek nie istnieją - na początku brzmią jak rozmowy nastolatków z podrzędnej komedyjki. To bardzo nieprzyjemnie kontrastuje z tym, co oglądamy, a raczej co spodziewamy się wkrótce na ekranie ujrzeć. Tyle że z czasem ich rozmowy przestają tak brzmieć. Gdy coraz bardziej pogrążamy się w mroku wojny, postaci i dialogi ewoluują. I trafia się nawet kilka cytatów-perełek.

Ponadto, jeśli - jak mawiał klasyk - szkoły pójdą (a powinny!), to zdecydowanie łatwiej będzie się najmłodszym identyfikować i wciągnąć w obraz poprzez uczestniczenie w braterskiej wędrówce, a nie słuchanie głosu lektora lub oglądanie filmu niemego.

A skoro jesteśmy przy ścieżce dźwiękowej - wszelkie efekty i odgłosy zostały dograne fantastycznie. Mam jedynie wątpliwość, co do etyczności wkładania w usta zwykłych, sfilmowanych 70 lat temu ludzi napisanych dzisiaj kwestii (nawet jeśli twórcy dołożyli wszelkich starań, zatrudniając specjalistów od czytania z ruchu warg) i podkładania pod nich głosów (użyczyli im ich m.in. Mirosław Zbrojewicz i Agnieszka Kunikowska), ale - podobnie jak w przypadku "Camille Claudel, 1915" - rzecz broni się efektem końcowym.

Kliknij, żeby obejrzeć teledysk do piosenki "Tyle nadziei, tyle młodości" promujacej film>>


Efekt końcowy jest powalający

"Powstanie Warszawskie" to coś, czego nigdy wcześniej nie widzieliście. I - gwarantuję - chcecie to zobaczyć. Również po to, by dołożyć wszelkich starań, aby już nigdy więcej nikt niczego podobnego nie mógł nakręcić. Ja już wiem, że wybiorę się na seans powtórnie i zabiorę nań moich dziadków. Wy też pewnie będziecie chcieli obejrzeć "Powstanie" z najbliższymi. To trzeba przeżyć.

Ocena? Tylko świnie nie siedzą w kinie.

Film wchodzi do kin w piątek 9 maja. Wciąż jest z nami około 3 tysięcy żołnierzy z sierpnia '44. Wielu z nich choruje, potrzebuje stałej opieki, a życie - szczególnie osób samotnych - jest nielekkie. Dlatego 1 proc. dochodu ze sprzedaży biletów zostanie przekazany na rzecz Związku Powstańców Warszawskich oraz Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, które pomagają powstańcom.

Każdy, kto w dniach 9-11 maja przyjdzie do kina Helios na film "Powstanie Warszawskie", dostanie w prezencie specjalny plakat z unikalną mapą zrzutów bombowca Liberator [ZAPRASZA SIEĆ KIN HELIOS]>>


Niezwykłe historie bohaterów powstania w książce "Powstanie Warszawskie. Rozpoznani" Izy Michalewicz i Macieja Piwowarczuka [SKLEP]>>


Płyta z muzyką Bartosza Chajdeckiego do filmu "Powstanie Warszawskie" oraz piosenką "Powstanie Warszawskie (Tyle nadziei, tyle młodości)" w wykonaniu Adama Nowaka i Sylwii Wiśniewskiej [SKLEP]>>


Więcej o: