Transcendencja. Choć powinna być lepsza, to jednak nie jest filmem nieudanym

Will Caster (lawinowo tracący popularność Johnny Depp) wierzy, że można stworzyć superkomputer, pod każdym względem przewyższający swą potęgą człowieka. To nie podoba się walczącej z technologicznym postępem organizacji terrorystycznej (z Kate Marą na czele), która postanawia zlikwidować naukowca. Kochająca żona doktora, Evelyn (Rebecca Hall - "Vicky Cristina Barcelona", "Prestiż"), postanawia zaryzykować i - mimo protestów kolegów (z Paulem Bettany'm na czele) - spełnić marzenie Willa, czyli załadować jego świadomość do sieci. Tylko czy to nadal poczciwy naukowiec, czy istota pragnąca zniszczyć ludzkość? Nawet Evelyn zaczyna mieć wątpliwości...

"Transcendencja" to debiut reżyserski wieloletniego operatora Christophera Nolana, Wally'ego Pfistera. "Nigdy nie będziesz Nolanem!", wykrzykują Pfisterowi w twarz tytuły recenzji i komentarze niezadowolonych widzów, choć trudno oprzeć się wrażeniu, że rację mają nieliczni broniący obrazu kinomani, ripostujący, że gdyby "Transcendencja" była obrazem Nolana, zachwytom nie byłoby końca.

Prawdą jest, że minusów nie trzeba się specjalnie doszukiwać. Morgan Freeman, Cillian Murphy i reszta obsady dostali do zagrania role, które mogłyby zagrać syntezatory mowy. Zdjęcia nie są już tak imponujące, jak gdy zajmował się nimi Pfister (ich autorem jest Jess Hall, operator odpowiedzialny m.in. za "Hot Fuzz - ostre psy" czy "Cudowne tu i teraz"). Debiutancki scenariusz Jacka Paglena, który przeleżał jakiś czas na Czarnej Liście (najlepsze scenariusze oczekujące na realizację), mógłby dojrzewać na niej jeszcze jakiś czas. A przynajmniej jego ostatnie strony.

Nie ulega jednak wątpliwości, że choć "Transcendencja" powinna być czymś lepszym, zdecydowanie nie jest filmem nieudanym. Widzowie przyzwyczajeni przez Hollywood do filmów o złych robotach/kosmitach/komputerach z obowiązkową, półgodzinną dawką wybuchów mogą czuć się rozczarowani. Ci, którzy dali się nabrać zwiastunom "Transcendencji", też mogą czuć się rozczarowani. To film przegadany, zachęcający przede wszystkim do zastanowienia się nad postawionym problemem. I choć nie jest to dzisiaj problem wielce oryginalny, to może warto się chwilę zastanowić nad tym, czy sztuczna inteligencja zgotuje nam "Matriksa", czy będzie naszym wybawieniem.

Ocena Film.Gazeta.pl: 3/6



Transcendencja (Transcendence)
Dramat, Sci-Fi, Chiny, USA, Wielka Brytania 2014, 120 minut
Reżyser: Wally Pfister; Występują: Johnny Depp, Rebecca Hall, Paul Bettany

Więcej o: