Komedia "Sąsiedzi". Można się pośmiać

Świeżo upieczeni rodzice (może nieco dziwnie sparowani Seth Rogen i Rose Byrne, ale udało im się ten filmowy związek udźwignąć) żyją spokojnie na amerykańskim przedmieściu, aż tu nagle ich nowym sąsiadem zostaje... studenckie bractwo (ze świetnym Zakiem Efronem i sympatyczniejszym z braci Franco, Dave'em, na czele). Obie strony próbują po dobroci, ale szybko staje się jasne, że dla którejś z nich nie będzie w tej dzielnicy miejsca.

Debiutancki scenariusz Andrew J. Cohena i Brendana O'Briena momentami szwankuje. Chyba nie do końca chodzi o to, abyśmy rodziców uważali za skrajnie nieodpowiedzialnych i kibicowali przewodniczącemu bractwa (Efron poza niezłą klatą popisuje się zresztą niezłym aktorstwem), który okazuje się najsympatyczniejszą postacią (jest tu też świetny epizod nieco zakurzonej Lisy Kudrow).

"Sąsiedzi" to naprawdę zabawna komedia - najśmieszniejsze są chyba dowcipy popkulturowe, np. gdy bohaterowie spierają się o najlepszego odtwórcę roli Batmana czy członkowie bractwa przebierają się za Roberta De Nira - ale niektóre gagi wspinają się na wyżyny obrzydliwości i nie potrzeba im do tego wizualnej dosłowności (niech wystarczą wam hasła "dojenie matki" lub "dziecko i prezerwatywa").

W USA, okrzyknięci komedią roku, "Sąsiedzi" zbierają niesamowite oceny. Podobno jeszcze nigdy kino pełne recenzentów nie zaśmiewało się solidarnie z dowcipów o gwałtach. Ja w mojej ocenie będę zdecydowanie ostrożniejszy - nie jest to ani najlepszy film Nicholasa Stollera (jego reżyserski debiut - "Faceci też płaczą"), ani najzabawniejsza komedia, do której przyłożył rękę (scenariusz do "Jestem na tak"). Ale pośmiać się można.

Ocena Film.Gazeta.pl: 3/6



Sąsiedzi (Neighbors)
Komedia, USA 2014, 91 minut
Reżyser: Nicholas Stoller; Występują: Seth Rogen, Rose Byrne, Zac Efron

Więcej o: