Czerwony i niebieski. Dość sztampowy, ale niepozbawiony pewnej świeżości

Zaczyna się jak w co drugim takim filmie. Młody nauczyciel, który naoglądał się za dużo "Stowarzyszenia umarłych poetów", przybywa na zastępstwo do szkoły, wyglądającej raczej jak z "Młodych gniewnych".
Profesorowi Preziosowi (Riccardo Scamarcio - "O miłości i makaronach") jeszcze się chce, ale stare ciało pedagogiczne - z bardzo starym i bardzo zgorzkniałym prof. Fioritem (Roberto Herlitzka - "Witaj, nocy") na czele - będzie od progu studzić jego zapędy. Kłopoty filmowych uczniów to m.in. brak domu, notoryczne wagarowanie czy sprowadzająca na złą drogę dziewczyna, która nasłuchała się chyba za dużo Lany del Rey.

Włoski dramat reżysera i scenarzysty Giuseppego Piccioniego ("Światło moich oczu", "Nie z tego świata"), oparty na powieści byłego nauczyciela, dziś dziennikarza i pisarza, Marca Lodoliego, przy współpracy dobrej muzyki i zdjęć, oscyluje gdzieś między filmem na poprawę, a filmem na pogorszenie samopoczucia. Lekko baśniowy, a zarazem twardo osadzony w rzeczywistości. Dość sztampowy, ale niepozbawiony pewnej świeżości.

Ocena Film.Gazeta.pl: 4/6



Czerwony i niebieski (Il rosso e il blu); Dramat, Włochy 2012, 98 min; Reżyser: Giuseppe Piccioni; Występują: Riccardo Scamarcio, Margerita Buy, Roberto Herlitzka

Więcej o: