Gang Wiewióra. Twórcy nie ukrywają swoich inspiracji. Szkoda, że nie potrafią ich dobrze skopiować

Panika w Parku Wolność! Zgromadzone na zimę zapasy nie wystarczą do przetrwania. Zwierzęta wysyłają misję ratunkową, podczas gdy pracujący na własny rachunek egoistyczny i antypatyczny Wiewiór wpada na trop sklepu z orzechami i zamierza go obrabować. Sklep okazuje się przykrywką dla gangsterów, którzy zamierzają obrabować pobliski bank.
Panika także w kinach! Widzowie poszli na film, przeznaczony dla wiewiórek. Dla ludzi, wysiedzenia do końca będzie twardym orzechem do zgryzienia.

Reżyser Peter Lepeniotis (pracował przy animacji postaci w "Toy Story 2" i "Kacprze") oraz scenarzysta Lorne Cameron (jeden z 26 scenarzystów "Mojego brata niedźwiedzia" i trzy razy mniejszego zespołu od "Skoku przez płot") nie ukrywają swoich inspiracji. Szkoda, że nie potrafią ich dobrze skopiować. Wiewiór jest zdecydowanie mniej sympatyczny, niż ten ze "Skoku...". Szczurek wygląda trochę jak z "Ratatuja", ale gdzie mu do tamtego... Buldogowi nie udaje się być tak zabawnym, jak temu z "Rio". Inna wiewiórka - głupi osiłek - to jedna z najbardziej irytujących postaci w historii filmów animowanych. Polski przekład dorzuca do pieca, nazywając go w polskiej wersji "Trybsynem". Tyle że Trybson z "Warsaw Shore" to przy nim mistrz inteligentnego dowcipu.

Tłumacz próbuje ratować sprawę, wkładając w pyszczek wiewiórki-Cezarego Pazury teksty z "Psów". Mogło wyjść gorzej. Polski dubbing (Pazura, Andrzej Grabowski, Agnieszka Warchulska, Sonia Bohosiewicz, Weronika Rosati) wypada bardzo dobrze. Może nawet lepiej od oryginału - Amerykanie strasznie narzekali na, podobno niedopasowanych do postaci, Liama Neesona czy Katherine Heigl.

Dobrym pomysłem okazuje się osadzenie akcji w połowie XX. wieku. A przynajmniej można tak sądzić, bo wykonanie pozostawia nieco do życzenia i czas akcji nie jest do końca jasny. Klimat i jesienne kolory są nastrojowe... ale co z tego, skoro film trwa niecałe 90 min, a ciągnie się jak jesienna chandra. Dowcipy są mało śmieszne i polegają na obrzucaniu się obraźliwymi określeniami. Na deser dostajemy aż dwa żarty, dotyczące "Gangnam Style"... Trąci myszką, prawda?

Tym bardziej szkoda, że w tym festiwalu nijakości ginie kilka całkiem niezłych, nieczęstych pomysłów - szczególnie taki, by morał bajki był mocno antysocjalistyczny.

Na 2016 r. zapowiedziano drugą część filmu. Tego kompletnie nikt się nie spodziewał. Ale skoro najdroższy w historii film animowany z Korei Południowej (pewnie stąd antysocjalistyczne przesłanie i animowany PSY w napisach końcowych) jednak się zwrócił (kanadyjsko-koreańsko-amerykańska koprodukcja kosztowała 42,8 mln dol) i okazał się najlepiej jak dotąd zarabiającą w USA niezależną produkcją animowaną, to twórcy uznali, że to wystarczający powód, by zrobić kontynuację. W końcu oni też musza jakoś przetrwać zimę.

Ocena Film.Gazeta.pl: 2/6



Gang Wiewióra (The Nut Job); Animacja, Komedia, Przygodowy, familijny, Kanada, USA, Korea Południowa 2014, 86 minut; Reżyser: Peter Lepeniotis; Występują (głos.): Cezary Pazura, Andrzej Grabowski, Sonia Bohosiewicz

Więcej o:
Skomentuj:
Gang Wiewióra. Twórcy nie ukrywają swoich inspiracji. Szkoda, że nie potrafią ich dobrze skopiować
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX