Quentin Tarantino: "10 filmów wystarczy". Reżyser zapowiada emeryturę

- Chcę zostawić publiczność z niedosytem - tłumaczy decyzję o przejściu na reżyserską emeryturę po zrobieniu dziesięciu filmów Quentin Tarantino.
- Myślę, że reżyseria to zajęcie dla młodych ludzi - mówi Tarantino. - Chcę odejść, dopóki jestem w formie... Myślę, że to dobry pomysł, żeby zostawić po sobie dziesięć filmów, więc zostały mi do zrobienia jeszcze dwa - dodaje.

Ostateczna decyzja?

Co ma zamiar robić zamiast reżyserowania? Tarantino zapowiada, że zajmie się pisaniem książek oraz sztuk teatralnych, co - według niego - pozwoli mu "starzeć się z godnością".

Na pocieszenie, podczas konferencji prasowej, na której padły słowa o emeryturze, wielbiciele talentu reżysera usłyszeli, że nic nie jest "wyryte w kamieniu", ale twórca takich filmów jak "Pulp Fiction" czy "Django" dodał od razu, że taki jest plan, a jego słowa należy traktować serio. - Jeżeli uda mi się zrobić dziesiąty film i będzie udany, to dobry sposób na zakończenie kariery. Jeśli później trafi w moje ręce jakiś dobry scenariusz, nie powiem, że się nim nie zajmę tylko z tego powodu, że wcześniej powiedziałem "to koniec". Jednak pożegnanie po dziesiątym filmie i pozostawienie widzów z niedosytem, to brzmi dobrze - mówi Tarantino.

Słowa dwukrotnego zdobywcy Oscara na pewno nie były wypowiedziane pod wpływem impulsu. Tarantino już wcześniej mówił publicznie, że nie ma zamiaru zajmować się reżyserią w nieskończoność. - Nie chcę być starym filmowcem, reżyserzy nie stają się lepsi na starość, najczęściej najgorszymi filmami w ich dorobku są ostatnie cztery pozycje - mówił w 2012 roku. - Nie chcę, by ludzie oglądający jakąś moją kiepską, nakręconą bez wyczucia komedię, myśleli: "Ten koleś zatrzymał się 20 lat temu" - tłumaczył w trakcie promowania "Django".



Teraz znowu western

Jeżeli Tarantino dotrzyma słowa, zostały mu jeszcze tylko dwa filmy po tym, jak światło dzienne ujrzy western "The Hateful Eight". Reżyser zdecydował się go nakręcić, mimo tego, że w pewnym momencie realizacja projektu stanęła pod znakiem zapytania. Wszystko przez to, że do mediów wyciekł cały scenariusz. Tarantino poczuł się zdradzony i zapowiedział, że powstanie tylko książka, ale zmienił jednak zdanie i kontynuował pracę nad filmem. To, że podjął taką decyzję, nie znaczy, że wybaczył wyciek. Pozwał serwis Gawker, który jako pierwszy doniósł o sprawie. Dlaczego? Ponieważ dziennikarze nie ograniczyli się jedynie do informacji, ale opublikowali cały scenariusz "The Hateful Eight". - To drapieżne dziennikarstwo(...) Tym razem posunęli się naprawdę za daleko - argumentowali prawnicy w pozwie.

Premiera "The Hateful Eight" jest zaplanowana na przyszły rok. Akcja najnowszej produkcji Tarantino ma rozgrywać się w czasach po wojnie secesyjnej. W filmie występują m.in. Samuel L. Jackson, Michael Madsen i Kurt Russell